Jako dziecko, sama z siebie, nie czytałam zbyt wiele. Wypalił mnie przymus czytania szkolnych lektur oraz wymyślony przez nauczycielkę obowiązek czytania dwóch dodatkowych książek dla przyjemności.

Teraz, gdy powoli zbliżam się do 30-tki, mimo że nie mam jeszcze własnych dzieci, odkrywam literaturę dziecięcą na nowo. W dużej mierze dzięki Wydawnictwu Literackiemu, które kusi pięknymi okładkami, magicznymi tytułami i baśniowymi opisami. W tym roku przeczytałam wydane przez nie już trzy fantastyczne historie, którymi muszę się z wami podzielić.

«Marzycielki» Jessie Burton

Jessie Burton kojarzona jest raczej z literaturą dla dorosłych, chociaż «Miniaturzystce» i «Muzie» nie da się odmówić pewnej specyficznej magii. Wydając swoją trzecią książkę, autorka postanowiła spróbować sił w literaturze dziecięcej, wykorzystując do tego historię znaną sobie z dzieciństwa.

Bohaterkami «Marzycielek» jest dwanaście córek władcy pewnego egzotycznego królestwa. Każda z dziewczynek interesuje się czymś innym: jedna lubi biologię, inna matematykę, jeszcze kolejna lubi majsterkować. Zdawałoby się, że skoro są księżniczkami, wolno im wszystko. Może i by tak było, gdyby nie śmierć ich matki, która zginęła prowadząc automobil. Zmarła, robiąc to, co kocha, ale co w królestwie nie jest zajęciem dla kobiet. I właśnie przez pasję własnej matki dziewczynki zostają skazane przez ojca na cierpienie.

«Marzycielki» to przepiękna baśń z kilkoma morałami. To historia feministyczna w najpiękniejszym tego słowa znaczeniu. To historia o tym, że rodzice nie zawsze mają rację, a trzymanie dzieci w złotej klatce wcale nie jest dla nich najlepsze. Jestem szczerze zachwycona magią tej historii i przesłaniem. Oby jak najwięcej takich książek!

Marzycielki - Jessie Burton

«Mademoiselle Oiseau w Argentynii» Andrea de La Barre de Nanteuil, Lovisa Burfitt

To już trzeci (i wydaje mi się, że ostatni) tom historii przyjaźni Mademoiselle Oiseau i młodziutkiej Isabelli. Jednej z magiczniejszych, jakie czytałam. To książka zdecydowanie dla młodszych, jak i starszych czytelników. Zaraz wam wyjaśnię, dlaczego

Akcja tej opowieści umieszczona jest Paryżu i już samo to miejsce robi niezwykły klimat, ale to przecież nie wystarczy. Zachwyca mnie magia tej historii, ale magia nie byle jaka. Nie taka, jak w baśniowych «Marzycielkach», nie taka, kiedy mamy czarownice, smoki i tym podobne rzeczy. To magia, której nie potrafię ująć w słowa i określić, czym dokładnie jest. Wiem jedno – przygody Mademoiselle Oiseau i Isabelli zachwycają mnie jako dorosłą czytelniczkę, a gdybym była dzieckiem, spałabym z tymi książkami pod poduszką. Dodajcie do tego piękne akwarelowe ilustracje Lovisy Burfitt, którymi dosłownie mogłabym wytapetować ściany.

Nie będę wam przybliżać o czym jest trzecia część, ponieważ zdecydowanie warto sięgnąć najpierw po dwie wcześniejsze i wspólnie z Isabellą wędrować przez tajemnice Mademoiselle Oiseau.

Mademoiselle Oiseau w Argentynii

«Dziewczynka z atramentu i gwiazd» Kiran Millwood Hargrave

Czy współczesna literatura dziecięca może obejść się bez magii? Chyba nie, ale wydaje mi się, że właśnie w tym tkwi jej piękno i to, że tacy bezdzietni dorośli, jak ja, po nią sięgają dla samych siebie. W «Dziewczynce z atramentu i gwiazd» magia kryje się pod postacią legendy, ale czy to rzeczywiście legenda?

Isabella mieszka na wyspie Moya, którą rządzi zły Gubernator. Tak się składa, że przyjaźni się z jego córką – Lupe. Kiedy ich szkolna koleżanka ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, kłótnia dziewczynek w tej sprawie doprowadzi do nieoczekiwanej wyprawy w odległe, nieodkryte i przerażające zakątki wyspy.

«Dziewczynka z atramentu i gwiazd» to powieść przygodowa. Ogromnie podoba mi się, że główną bohaterką jest właśnie dziewczynka, bo wydaje mi się, że w większości podobnych książek przeważają raczej chłopcy. A dziewczyny przecież też chcą mieć zabawę! (parafrazując słynne zdanie po angielsku). Powieść Hargrave momentami ma nieco mroczny klimat, autorka nie oszczędza czytelników i nie jest delikatna dla swoich bohaterów, co nie zawsze mi się podobało. Ale przecież to, że główną bohaterką jest 13-letnia Isabella wcale nie oznacza, że wszystko ma być ładne i gładkie, bo takie zdecydowanie nie jest. I myślę, że dzieci to docenią.

Dziewczynka z atramentu i gwiazd - Kiran Millwood Hargrave

Czekam na kolejne książki z literatury dziecięcej wydane przez Wydawnictwo Literackie, bo mam wrażenie, że zdecydowanie mają dobrą rękę do tego gatunku. I nie, nie jest to wpis sponsorowany, a po prostu tak się złożyło, że sięgając po kolejne książki dla dzieci, decyduję się na te wydane właśnie przez nie. A wszystkie trzy tytuły wymienione w tym wpisie szczerze wam polecam.