„Lion. Droga do domu” – Saroo Brierley


Books, Literatura faktu / sobota, Grudzień 3rd, 2016

Książka reklamowana jest hasłem “Slumdog był poruszającą fikcją. Tę historię napisało życie”. Mamy się więc spodziewać wstrząsającej opowieści, której realność jeszcze bardziej poruszy nasze serca. Czytają już sam opis z tylnej okładki trzeba przyznać, że historia Saroo brzmi przerażająco – zgubić się w wieku pięciu lat i nie móc wrócić do rodziny? Nie jesteśmy sobie tego w stanie wyobrazić. Jak potoczyło się życie zagubionego chłopca? I właściwie jak to się stało, że zgubił się na dworcu w małej miejscowości i znalazł się w Kalkucie?

Saroo Brierley przeżył historię, która niejednego z nas zaszokuje, wzruszy, przerazi, da nadzieję. Mężczyzna opisuje swoje dzieciństwo w Indiach, matkę, rodzeństwo, ich wspólne życie w skrajnej biedzie i to, w jaki sposób trafił do pociągu, który wywiózł go do położonej na drugim końcu kraju Kalkuty. Opowiada o tym, jak poradził sobie jako pięciolatek w przerażającym, nieznanym mieście oraz jak został adoptowany przez australijskie małżeństwo. Wiedzie szczęśliwe życie, przeszłość nie daje mu jednak spokoju. Saroo próbuje odnaleźć swoją hinduską matkę i rodzeństwo za pomocą nowych technologii – Google Earth i Facebooka . Jest to jednak żmudna praca – poszukiwania zajmą mu wiele miesięcy. Nie zniechęca to jednak Saroo, który wierzy, że uda mu się odnaleźć rodzinę.

Brzmi jak historia prosto z Hollywood, prawda? Nie dziwi mnie więc, że zainteresowano się nią w Fabryce Snów. Jestem ogromnie ciekawa, jak dużo pozmieniano, aby było jeszcze bardziej dramatycznie. Podejrzewam też, że, jak to bywa w tego typu filmach, dodano wątek romantyczny, nijak mający się do prawdziwej historii 😉

Saroo swoją opowieść przedstawił w postaci zwierzeń  – nie ma tutaj porywającej, wartkiej akcji ani dialogów, nie ma wątków pobocznych i ciekawych bohaterów. Jest za to jednostajne opisywanie przeżytych wydarzeń i spotkanych na swej drodze ludzi. Jednych może to zniechęcić (sama forma jest nieco nudna i usypiająca), ale wstrząsająca historia Saroo nadrabia niedostatkami postaci przekazu. Ciężko wyobrazić sobie, jakim cudem pięciolatek przeżył coś takiego i wyszedł z tego bez szwanku.

Saroo Brierley na początku książki wspomina, że napisał ją, aby dać innym nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Jego historia zdecydowanie wzrusza i budzi podziw, m.in. za wytrwałość w poszukiwaniach. Lion. Droga do domu nie jest wybitną książką, ale to zdecydowanie ciekawa lektura.

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

  • Pingback: Dwutygodnik blogowy #3 – Niekulturalna()

  • Ewelina

    Mam podobne odczucia – książka sama w sobie, mam na myśli sposób przekazu, nie jest idealna, ale sama historia nadrabia wszelkie braki, E.