in Books, Literatura faktu

„Lion. Droga do domu” – Saroo Brierley

at
lion-droga-do-domu-saroo-brierley

Książka reklamowana jest hasłem “Slumdog był poruszającą fikcją. Tę historię napisało życie”. Mamy się więc spodziewać wstrząsającej opowieści, której realność jeszcze bardziej poruszy nasze serca. Czytają już sam opis z tylnej okładki trzeba przyznać, że historia Saroo brzmi przerażająco – zgubić się w wieku pięciu lat i nie móc wrócić do rodziny? Nie jesteśmy sobie tego w stanie wyobrazić. Jak potoczyło się życie zagubionego chłopca? I właściwie jak to się stało, że zgubił się na dworcu w małej miejscowości i znalazł się w Kalkucie?

Saroo Brierley przeżył historię, która niejednego z nas zaszokuje, wzruszy, przerazi, da nadzieję. Mężczyzna opisuje swoje dzieciństwo w Indiach, matkę, rodzeństwo, ich wspólne życie w skrajnej biedzie i to, w jaki sposób trafił do pociągu, który wywiózł go do położonej na drugim końcu kraju Kalkuty. Opowiada o tym, jak poradził sobie jako pięciolatek w przerażającym, nieznanym mieście oraz jak został adoptowany przez australijskie małżeństwo. Wiedzie szczęśliwe życie, przeszłość nie daje mu jednak spokoju. Saroo próbuje odnaleźć swoją hinduską matkę i rodzeństwo za pomocą nowych technologii – Google Earth i Facebooka . Jest to jednak żmudna praca – poszukiwania zajmą mu wiele miesięcy. Nie zniechęca to jednak Saroo, który wierzy, że uda mu się odnaleźć rodzinę.

Brzmi jak historia prosto z Hollywood, prawda? Nie dziwi mnie więc, że zainteresowano się nią w Fabryce Snów. Jestem ogromnie ciekawa, jak dużo pozmieniano, aby było jeszcze bardziej dramatycznie. Podejrzewam też, że, jak to bywa w tego typu filmach, dodano wątek romantyczny, nijak mający się do prawdziwej historii 😉

Saroo swoją opowieść przedstawił w postaci zwierzeń  – nie ma tutaj porywającej, wartkiej akcji ani dialogów, nie ma wątków pobocznych i ciekawych bohaterów. Jest za to jednostajne opisywanie przeżytych wydarzeń i spotkanych na swej drodze ludzi. Jednych może to zniechęcić (sama forma jest nieco nudna i usypiająca), ale wstrząsająca historia Saroo nadrabia niedostatkami postaci przekazu. Ciężko wyobrazić sobie, jakim cudem pięciolatek przeżył coś takiego i wyszedł z tego bez szwanku.

Saroo Brierley na początku książki wspomina, że napisał ją, aby dać innym nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Jego historia zdecydowanie wzrusza i budzi podziw, m.in. za wytrwałość w poszukiwaniach. Lion. Droga do domu nie jest wybitną książką, ale to zdecydowanie ciekawa lektura.

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Pingback: Dwutygodnik blogowy #3 – Niekulturalna()

  • Ewelina

    Mam podobne odczucia – książka sama w sobie, mam na myśli sposób przekazu, nie jest idealna, ale sama historia nadrabia wszelkie braki, E.