in Books, Fantastyka, Literatura młodzieżowa, Sci-fi

„Lifeblood. Krew życia” – Gena Showalter

at
lifeblood-krew-zycia-gena-showalter

Niebo i piekło, a może Trojka i Miriada? «Lifeblood» to drugi tom serii «Everlife», w której Gena Showalter przedstawia alternatywną wizję życia po śmierci. Chcielibyście mieć wybór i do tego móc negocjować, na jakich warunkach zgodzicie się powierzyć swoją duszę danej krainie? Muszę przyznać, że dla mnie to brzmi całkiem kusząco.

Ledwo Tenley udało się podjąć decyzję, z którą krainą się sprzymierzyć, a już jej Pierwsze Życie dobiega końca. Dziewczyna nie jest na to przygotowana, ponieważ niedawno straciła najlepszego przyjaciela, a jej ukochany – Killian Flynn – przynależy do drugiej krainy. A żeby było jeszcze trudniej – Trojka i Miriada są w stanie wojny. Ten powoli zaczyna odnajdywać się w nowej rzeczywistości, nie potrafi jednak pogodzić się z przemocą i walkami Robotników wrogich światów. Marzy o tym, aby nastał pokój i to stawia sobie za główny cel swojego Drugiego Życia. Szybko jednak zrozumie, że osiągnięcie rozejmu nie będzie łatwym zadaniem.

«Firstlife» i «Lifeblood» to książki idealne do poddania ich analizie i interpretacji. Gena Showalter jest osobą mocno wierzącą, co widać już w samej dedykacji («Lifeblood» zadedykowała na pierwszym miejscu Bogu, “jej skale i opoce, jej zbawcy!”). Od razu widać więc skąd pomysł na Trojkę i Miriadę. I o ile jeszcze w «Firstlife» obydwie krainy były mocno podkoloryzowane, aby skusić niezwerbowaną Ten, tak w drugim tomie widać już wyraźnie, gdzie góruje dobro, a gdzie zło; która kraina odwzorowuje niebo, a która piekło. Właśnie za ten pomysł ogromnie lubię tę serię. Za tę alternatywną wizję. Bardzo ciekawe jest też to, że o ile w prawdziwym życiu spora część populacji nie wierzy w życie po śmierci i ogólnie jest ono kwestią wiary a nie faktu, tak w książkach nie ma mowy o przypuszczeniach. Pierwsze życie jest tylko marną namiastką egzystencji człowieka. Dopiero w Wiecznym Życiu zaczyna się prawdziwa zabawa.

W pierwszym tomie, zwłaszcza na początku, momentami irytował mnie mało wysublimowany humor. Niekiedy był on najzwyczajniej prostacki i słaby. Tutaj jest już dużo lepiej, może dlatego, że znam bohaterów i przyzwyczaiłam się do ich stylu bycia. Choć tematyka wojny między krainami jest poważna, autorce udało się przemycić trochę zabawnych, niekiedy komicznych sytuacji, które rozluźniają atmosferę. Ale uwaga! Showalter bawi się w Maas i Martina, więc nie przywiązujcie się za bardzo do bohaterów, bo grozi to złamaniem serca.

Nie mogę nie wspomnieć o wątku romantycznym, czyli o związku Ten z Killianem. To chyba jedna z moich ulubionych par, jeśli chodzi o romanse w młodzieżówkach. Są uroczy, a chemia między nimi aż bulgocze i kipi! Końcówka «Lifeblood» sprawia, że już nie mogę doczekać się trzeciego tomu. A zdecydowanie jest na co czekać.

 

Podsumowując: bardzo wam polecam serię «Everlife». Jeśli jeszcze nie czytaliście «Firstlife», koniecznie to nadróbcie. Drugi tom nie powinien was zawieść.

 

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu HarperCollins

 

«Lifeblood» to drugi tom serii «Everlife» w którym Gena Showalter przedstawia ciekawy pomysł na życie po śmierci i krainy, do których może trafić nasza dusza. Ten trafia do Trojki i musi poradzić sobie z własnym wyborem oraz rozłąką z Killianem należącym do Miriady. Lubię tę serię za pomysł na fabułę, za humor oraz za samych bohaterów, nie mówiąc już o wątku romantycznym. Zdecydowanie polecam.  

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Jak tylko zobaczyłam okładkę, to zapragnęłam mieć tę książkę.

    Tematyka wydaje się być bardzo interesująca.