in Books

„Lesio” Joanna Chmielewska

at

Sesja dopiero się zaczyna a już daje człowiekowi w kość. Niestety cierpi na tym blog, ale zmobilizowałam się i voila! Chmielewska na kolację ^^. Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was na dalszą część wpisu.

DSC_0123

„Lesio to jedna z najdowcipniejszych i najczęściej wznawianych sensacyjno – humorystycznych powieści Joanny Chmielewskiej. Autorka mistrzowsko nakreśliła realia życia w Polsce początku lat 70 i stworzyła postać prześmiesznego tytułowego bohatera – architekta pracującego w biurze projektów, który wplątuje się w serię niezwykłych, zabawnych przygód.”

Joanna Chmielewska to jedna z najbardziej znanych i poczytnych polskich pisarek. Przypisuje się jej miano królowej polskiego kryminału, a że od jakiegoś czasu kryminały uwielbiam, koniecznie musiałam zapoznać się z choć  jedną z jej książek. Mówi się, że Chmielewska ma nieprzeciętne poczucie humoru i  świetnie przedstawia realia  Polski w czasach PRLu. To zdecydowanie przekonało mnie, że czas nadrobić zaległości. Niedawno wydawnictwo Olesiejuk wypuściło serię kryminałów pisarki w nowej szacie graficznej (okładki autorstwa Andrzeja Pągowskiego) i atrakcyjnej cenie, sięgnęłam więc po pierwszy tom z kolekcji, czyli Lesia.  Czy sięgnę po kolejny?

Lesio składa się z trzech opowieści. W pierwszej to tytułowy bohater jest główną postacią, w dwóch kolejnych pierwsze skrzypce gra cała grupa architektów współpracujących z mężczyzną. Lesia poznajemy z niezbyt dobrej strony. Mężczyzna, choć utalentowany, zupełnie nie potrafi sobie poradzić z przybywaniem do pracy na czas. Na dodatek to wieczne spóźnianie się musi wpisać w specjalną księgę spóźnień, wymieniając również powód niekompetencji. Architektowi zaczynają kończyć się pomysły wyjaśniające spóźnienie, co doprowadza go do coraz większej frustracji. Nie pomaga również fakt, że pani Matylda, personalna, skrupulatnie pilnuje, aby Lesio nie zapomniał wpisać się do księgi. Mężczyzna wyczerpany już psychicznie do granic stwierdza, że pozostaje mu tylko jedno – zamordować personalną. Ten pomysł doprowadza do szeregu zabawnych wydarzeń, w które wplątuje się nasz bohater. W drugim i trzecim opowiadaniu, choć postaciami głównymi na równi z Lesiem jest reszta zespołu architektów, mężczyzna wciąż udowadnia, dlaczego tytuł książki pochodzi od jego imienia.

Czytając pierwszą opowieść ciężko było mi przyzwyczaić się to nieogarnięcia głównego bohatera. Lesio od razu skojarzył mi się z dobrze wszystkim znanym Jasiem Fasolą, ale jego postać mnie żenowała  zamiast  śmieszyć. Niby taki świetny architekt, to i człowiekiem inteligentnym powinien być. Zamiast obmyślać, sposób na zamordowanie personalnej, mógłby po prostu przestać się spóźniać ;). Jednak wtedy książka nie miałaby większego sensu bytu, nieprawdaż? Z czasem przyzwyczaiłam się do specyficznego stylu pisania Chmielewskiej i załapałam jej dowcip. Opowieści numer dwa i trzy czytało mi się już rewelacyjnie. Co prawda spodziewałam się jakiegoś rzeczywiście fajnego kryminału, a nie powieści z naleciałościami zamierzonej, ale nie dokonanej zbrodni, ale to nie zmienia faktu, że książkę zdecydowanie oceniam pozytywnie, jak i pióro pisarki. Wiem, ludzie zachwycają się Chmielewską od dawna, mam niezły zapłon ;). Myślę jednak, że lepiej późno odkryć dobrego pisarza, niż wcale.

Podsumowując. Jeśli nie mieliście do czynienia z twórczością Joanny Chmielewskiej, zdecydowanie polecam nadrobić. Lesia czytało mi się bardzo przyjemnie i na pewno jeszcze kiedyś sięgnę po jakąś powieść pisarki.

Werdykt: TO READ!!!  

Marth

  • Ja również nie czytałam nic tej autorki. Ale mam zamiar to zmienić 🙂

    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

  • Anna

    Przeczytałaś książkę, której ja wprost nie cierpię! Jakieś 5-6 lat temu chciałam ją przeczytać ale nie dałam rady. Postać Lesia była dla mnie wybitnie irytująca^^

    A tak w ogóle to niesamowite jak różne są odczucia ludzkie odnośnie danej książki! 🙂

    • Mnie na początku też niesamowicie irytował Lesio, ale kiedy przebrnęłam przez pierwsze opowiadanie, było zdecydowanie, zdecydowanie lepiej 🙂