in Books, Recenzje

„Lawendowy pokój” – Nina George

at
lawendowy-pokoj-nina-george

 

Nina George postanowiła stworzyć cykl trzech powieści, których tematyka będzie związana z nieskończonością i przemijaniem. Tak się zdarzyło, ale najpierw sięgnęłam po ostatnią powieść z serii, a teraz postanowiłam nadrobić braki – «Lawendowy pokój» to pierwsza powieść z cyklu. Jeszcze przed lekturą spotkałam się z wieloma negatywnymi opiniami na jej temat i byłam ciekawa, skąd takie recenzje. «Księga snów» ogromnie mi się podobała, ale bałam się, że «Lawendowy pokój» okaże się klapą. Na szczęście moje obawy okazały się płonne.

 

Jean Perdu wciąż nie może pogodzić się z odejściem ukochanej, mimo że minęło już dwadzieścia jeden lat. Wiedzie proste i samotne życie, do czasu, kiedy do jego kamienicy wprowadza się nowa lokatorka, także po sercowych przejściach. Dzięki niej Jean wreszcie odważył się przeczytać list, który wiele lat temu zostawiła dla niego była kochanka. I zaczyna żałować, że zrobił to tak późno. List sprawia, że Perdu bez zastanowienia rzuca wszystko i wyrusza w podróż. W pogoń za utraconą miłością, w podróż, która pomoże mu pogodzić się ze wszystkim i ułożyć sobie życie na nowo.

Początkowo nie mogłam wkręcić się w tę książkę i bałam się, że podzielę te negatywne recenzje, które jeszcze niedawno tak mnie zadziwiały. Zaczynając ją czytać, miałam w głowie zupełnie inne oczekiwania, spodziewałam się zupełnie innej historii. Jean drażnił mnie swoim roztkliwianiem się, swoim przeżywaniem miłości, którą utracił dawno temu. Jak można stracić połowę życia, wciąż rozdrapując rany? Nie zaczęło się zbyt dobrze. Do czasu, kiedy Perdu wraz z młodym pasażerem na gapę wyruszyli w podróż.

Nina George ma talent do snucia mądrych historii pięknym, poetyckim językiem, trzymając tę poetykę w ryzach. Często zdarza się, że pisarz w tym elemencie przegina, ale nie George. Jej styl pisanie zachwycił mnie już w «Księdze snów» i skoro taki sam jest w «Lawendowym pokoju», już nie mogę doczekać się, kiedy sięgnę po «Księżyc nad Bretanią».

Lubię powieści z motywem drogi, a kiedy jeszcze dodamy do tego książki jako dodatkowy element, jest magia. Bardzo podoba mi się, jak George poprowadziła historię Jeana, jak opisała jego przeżywanie utraconej miłości, odkrywanie prawdy i radzenie sobie z nią. Ogromnie podoba mi się też idea Apteki Literackiej – myślę, że to świetny pomysł, który spokojnie można by wprowadzić w większym czy mniejszym mieście (prawdopodobnie w mniejszym miałaby więcej ‘pacjentów’). Leczenie ludzi za pomocą książek? To nie może się nie udać.

 

Podsumowując: mimo kiepskiego początku, jestem zakochana w tej historii i w piórze Niny George. «Lawendowy pokój» to piękna i mądra książka i gorąco ją Wam polecam.

 

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte

 

«Lawendowy pokój» to pierwsza z cyklu trzech powieści, w których autorka skupia się na temacie nieskończoności i przemijaniu. Nina George czaruje pięknym, poetyckim językiem, ale zachowując umiar. Historia Jana Perdu początkowo nie mogła mnie wciągnąć, do czasu, kiedy główny bohater wyrusza w drogę w poszukiwaniu swojej straconej duszy, straconego na rozpamiętywaniu utraconej miłości czasu. To piękna i mądra książka, poruszająca trudny temat radzenia sobie z utratą najbliższych i poszukiwania dla siebie nowego życia.     

Tagi:
Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Ola

    Czytałaam baaaaaaaardzo dawno temu i bardzo mi się podobała 😀 Książka o książkach, czego chcieć więcej!