in Books, Wywiady

Kwadrans z autorem: Paulina Hendel

at
kwadrans-z-autorem-paulina-hendel

Z okazji premiery „Pustej nocy” Pauliny Hendel i mojego pierwszego patronatu, przygotowałam dla Was coś specjalnego – wywiad z autorką 🙂 Dowiecie się z niego m.in. skąd pomysł na sięgnięcie do słowiańskiej demonologii oraz trochę lepiej poznacie samą Paulinę, która jest przesympatyczną osobą! Zapraszam 🙂

 

Bibliofilem być: „Żniwiarz” to Twoja druga seria fantastyczna. Czemu wybrałaś akurat ten gatunek literacki?

Paulina Hendel: Lubię czytać literaturę fantastyczną, jest w niej coś co mnie fascynuje i zawsze wiedziałam, że jeśli napiszę książkę, na pewno będzie w niej choć odrobina magii.

W pierwszej serii – „Zapomnianej księdze”, skupiłam się na wątku postapokaliptycznym, chciałam uświadomić szczególnie młodym ludziom jak bardzo jesteśmy uzależnieni od zdobyczy nowoczesnej technologii oraz jak mało wiemy o przetrwaniu. I nie mam tu na myśli survivalu w gęstej dżungli. Wystarczy, że na dzień zabrakłoby prądu, a my już nie wiemy, co ze sobą zrobić. A teraz wyobraźmy sobie, że straciliśmy elektryczność na długie miesiące, a może nawet lata.

W „Żniwiarzu” z kolei starałam się bardziej zagłębić w wątek demonologii słowiańskiej oraz wierzeń ludowych. Wciąż kierujemy twarze ku zachodowi, oglądamy amerykańskie filmy, czytamy amerykańskie książki, a przecież nasze korzenie są co najmniej tak samo interesujące. Jeszcze pięćdziesiąt lat temu zdarzały się przypadki „polowań” na upiory, czy ślepej wiary w to, co nadprzyrodzone. Wystarczy posłuchać opowieści starszych ludzi, żeby zagłębić się w fascynujący świat, który otaczał naszych przodków.

Będąc dzieckiem, w przyszłości chcemy zostać aktorem, policjantem, piosenkarką. Ty chciałaś zostać pisarką, czy przyszło to z czasem?

Odkąd pamiętam chciałam zostać pisarką. Ledwie nauczyłam się pisać, podjęłam się pierwszych prób stworzenia „arcydzieła”, które… było do niczego. Później wciąż brakowało mi czasu na napisanie czegoś poważniejszego, aż ukończyłam studia. Stwierdziłam, że nadszedł ten dzień, usiadłam do komputera i stworzyłam Huberta oraz jego przyjaciół ze „Strażnika”.

Czy „arcydzieło”, jak je nazywasz, również było w klimatach fantastycznych?

Nie, była to opowieść o psach, ale nie pamiętam już nawet, co się w niej działo.

Studiowałaś filologię angielską. Czy studia pomogły Ci jakoś w zostaniu pisarką?

Studiowałam literaturoznawstwo, więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że studia mi pomogły. Przeczytałam całe tony książek, tyle samo musiałam zinterpretować, co na pewno mi nie zaszkodziło 😉

Jak wygląda u Ciebie proces powstawania książki. Piszesz regularnie, np. 2 godziny dziennie, czy jak cię wena złapie?

Zawsze byłam przekonana, że jeśli w końcu zacznę pisać, będę robić to sumiennie i systematycznie. Nic bardziej mylnego! Jak dopadnie mnie natchnienie, mogę przesiedzieć przed komputerem długie godziny, nie zauważając upływu czasu i niemal zapominając o otaczającym mnie świecie. A czasem mam takie dni, że tylko wpatruję się w migający na ekranie kursor i nie potrafię napisać ani jednego zdania.

Zastanawia mnie, czy z pisaniem książek jest podobnie jak z pisaniem prac naukowych – czy ktoś musi cię pilnować i motywować do pracy (jak promotor wiszący nad studentami), czy sama wena ci wystarcza?

Kiedy brakuje mi natchnienia, przydaje się ktoś, kto powie:  „weź się za robotę”. Ale na szczęście nie zdarza się to zbyt często. A gdy z kolei dopadnie mnie wena, nikt ani nic nie jest w stanie odciągnąć mnie od komputera.

Gdzie powstają Twoje książki? Masz ulubione miejsce do pisania?

Najwięcej stron powstało w moim ulubionym fotelu przy dużym stole, na którym mogę zmieścić prawie wszystkie notatki. Jednak często piszę nie tylko u siebie w domu, ale i w odwiedzinach u bliskich, wtedy wystarczy mi dosłownie kawałek kanapy.

W „Pustej nocy” mamy upiory, zmory, widy, bezkosty itd. Skąd pomysł, aby sięgnąć do mitologii słowiańskiej?

W książkach, filmach, czy grach komputerowych wciąż jesteśmy bombardowani najróżniejszymi stworami, poczynając od wampirów, wilkołaków, poprzez mutanty, a na zombie kończąc. Jednak większość z nich pochodzi z „Zachodu”. No dobrze, przecież w słowiańskiej demonologii również mamy wampiry i wilkołaki – można powiedzieć. Jednak daleko im do wyobrażeń, które przybyły do nas zza oceanu.

Pragnę przybliżyć czytelnikowi nasze polskie demony, bo chcemy czy nie, ale nadal w nie wierzymy. Choć coraz bardziej zapomniane, są one wciąż obecne w drobnych czynnościach codziennych, rzeczach, które mówimy oraz tych, których się boimy. Nadal żyją osoby, które pamiętają nie tylko mrożące krew w żyłach opowieści o demonach, ale również czynności, jakich podjęli się ludzie, aby uchronić się przed tymi stworami. Jeszcze w ubiegłym wieku zdarzały się przypadki profanacji grobów oraz okaleczania zwłok – namacalny dowód na wiarę w wampiryzm. Wiele kobiet nadal przywiązuje czerwoną wstążeczkę do łóżeczka dziecka, aby uchronić je przed złym urokiem. Mało która wie, że ta wstążka miała również odstraszać mamuny, które porywały niemowlęta. Dzieciom często nadaje się dwa imiona, ponieważ osoba, która urodzi się z dwoma duszami, a otrzyma na chrzcie tylko jedno imię, po śmierci na pewno stanie się zmorą.

Skąd czerpałaś wiedzę na temat słowiańskiej demonologii?

Przede wszystkim z książek. Zaprzyjaźnione panie z biblioteki wyszukiwały specjalnie dla mnie najróżniejsze lektury. I każda wizyta w bibliotece kończyła się dla mnie tak, że wracałam do domu z pełnym kartonem. Ponadto słuchałam ludzi i ich opowieści o demonach. Szczególnie starsze osoby są prawdziwą skarbnicą wiedzy o dawnych wierzeniach i przesądach.

W przygotowaniu druga część serii. Ile tomów planujesz? Masz określoną wizję, jak chciałabyś poprowadzić tę historię i ją zakończyć?

„Żniwiarz” będzie co najmniej trylogią. Mam w głowie mnóstwo pomysłów, ale sama nie wiem, które wykorzystam i jak ostatecznie potoczą się losy bohaterów.

Magda jest niepokorną dziewczyną, która wszystko wie najlepiej i nikogo nie słucha. Czy wzorowałaś na kimś jej postać? I czy ogólnie tworząc bohaterów czerpiesz cechy charakteru od znajomych, członków rodziny, czy to od początku do końca wymyślone osoby, a „wszelkie podobieństwo jest niezamierzone i przypadkowe”?

Starałam się na nikim nie wzorować Magdy, która miała po prostu być małomiasteczkową dziewczyną przekonaną, że może zabijać demony.

Podobnie jest z innymi postaciami, choć z całą pewnością przemyciłam do książek pewne cechy charakteru moich bliskich. Lubię nadawać bohaterom imiona znajomych czy członków rodziny, bo wiem, że szukanie „siebie” na kartach moich powieści sprawia wielu osobom przyjemność.

Jak trafiłaś do Wydawnictwa Poznańskiego?

Niecały rok temu wysłałam tam „Żniwiarza” i od tej pory zaczęła się nasza współpraca.

Długo czekałaś na odpowiedź?

Na odpowiedź czekałam około miesiąca

Czy „Żniwiarza” wysłałaś tylko tam, czy próbowałaś kontaktować się jeszcze z innymi wydawnictwami?

Kontaktowałam się również z innymi wydawnictwami, ale Wydawnictwo Poznańskie najbardziej przypadło mi do gustu.

Na zakończenie: Co mogłabyś poradzić osobom, które marzą o zostaniu pisarzem, ale nie wiedzą, jak się do tego zabrać?

Trzeba dużo czytać i pisać. Jakkolwiek banalnie to brzmi, jest to pierwszy krok do stworzenia własnej powieści. Za każdym razem, gdy czytałam jakąś książkę, zwracałam uwagę na to, jak autor prowadzi dialogi, jakie zabiegi pisarskie stosuje, zastanawiam się, czy jest coś, co sama zrobiłabym inaczej.

A gdy już potencjalny pisarz zabierze się do własnego dzieła, nie powinien chować go do szuflady. Niech poprosi swoich bliskich, aby je przeczytali. Rodzina, czy znajomi z całą pewnością znajdą rzeczy, nad którymi będzie warto popracować. A w przyszłości ich uwagi mogą okazać się bezcenne.

Serdecznie dziękuję Paulinie za udzielenie wywiadu, a Was gorąco zachęcam do zapoznania się z pierwszym tomem serii «Żniwiarz». Zdecydowanie warto!

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Kinga Maszota

    Ekstra wywiad! Bardzo chciałabym poznać Panią Paulinę osobiście 😉 wiesz, co sądzę o jej książkach – dalej poszukuje ciała i wiem, że zajmie mi to do jesieni.
    Genialny wywiad, ciekawe pytania Bibliofilku 💜

    • Dziękuję kochana <3 Razem czekamy do jesieni, bo ja też jestem ogromnie ciekawa, co u Magdy 🙂