in Books, Wywiady

Kwadrans z autorem: Łukasz Stachniak

at
kwadrans-z-autorem-lukasz-stachniak

Debiutancka powieść Łukasza Stachniaka, «Czarny charakter», zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Łukasz był na tyle miły, aby udzielić mi dla Was krótkiego wywiadu. Mam nadzieję, że jeśli nie udało mi się zachęcić Was recenzją do sięgnięcia po powieść o warszawskim przedwojennym kryminale, to ten wywiad Was przekona 🙂

 

Bibliofilem być: „Czarny charakter” to Twój debiut. Skąd pomysł na powieść o warszawskim przedwojennym kryminale?

Łukasz Stachniak: Jest to naturalne połączenie dwóch tematów, które zajmują mnie najbardziej, tj. historii mojego rodzinnego miasta oraz dziejów szeroko pojętej przestępczości zorganizowanej. Nie mogło być inaczej.

Czy ciężko pisało Ci się o Warszawie w czasach II wojny światowej? O przesiedlaniu żydów do getta, o powstaniu i późniejszych ruinach? Przyznam, że dla mnie były to najtrudniejsze fragmenty w książce.

Jak każdy Warszawiak z mojego pokolenia wychowałem się pośród tablic Tchorka, które na każdym kroku przypominają o krzywdzie jaka spotkała nasze miasto. Na Mirowie i w okolicach można spotkać je dosłownie co kilkadziesiąt metrów. Ich przytłaczająca ilość pozwala oswoić się ze świadomością tragedii, mimo wszystko czytając wspomnienia uczestników tamtych wydarzeń byłem przejęty, jakbym słyszał o nich pierwszy raz. Wydaje mi się, że czytanie, czy też pisanie o którejkolwiek wojnie nigdy nie jest i nie powinno być łatwe.

Element, który najbardziej spodobał mi się w „Czarnym charakterze” to obecność gwary warszawskiej. Jestem ciekawa, jak wyglądał proces pisania powieści i używania gwary. Od razu z niej korzystałeś, czy dopiero później podmieniałeś słowa?

Wiele słów pozostaje nadal w użyciu z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Resztę – tę wymarłą cześć gwary – starałem się „nanosić” na bieżąco. Nie obyło się oczywiście bez ostatecznych szlifów.

Czy przy pisaniu książki korzystałeś z pomocy naukowców zajmujących się varsavianistyką? Mamy w ogóle jakichś specjalistów od gwary warszawskiej?

Istnieją stowarzyszenia miłośników gwary, które chętnie dzielą się swoją wiedzą.

Ile prawdy jest w „Czarnym charakterze”? Nigdy wcześniej nie słyszałam o Doktorze Łokietku i Tacie Tasiemce, i właściwie nawet po przeczytaniu Twojej książki byłam przekonana, że to czysta fikcja. Dopiero później dowiedziałam się, że te nazwiska to nie wymysł wyobraźni pisarza a legendarni bossowie przedwojennej warszawskiej mafii.

Nie tylko oni. Wszyscy wymienieni przeze mnie bandyci, również ci z Łodzi, Lublina, Białegostoku, Wilna, czy choćby Kalisza to postaci autentyczne, do informacji o których mozolnie się dokopałem. Jedynie para głównych bohaterów i ich najbliższe towarzystwo, stanowią wytwór mojej wyobraźni.

W powieści pojawia się mnóstwo drugo- i trzecioplanowych bohaterów, w tym wielu o ciężkich do zapamiętania żydowskich nazwiskach. Jakim cudem udało Ci się nie pogubić w postaciach i wątkach z nimi związanych?

Pisałem „Czarnego” ponad cztery lata. W tym czasie udało mi się – choć nie bez notatek – „zapanować” nad wszystkimi wątkami. Jako debiutant miałem na to tyle czasu, ile potrzebowałem.

Zostawiamy już samą książkę. Powiedz mi, jak trafiłeś do Znaku i czemu akurat to wydawnictwo?

Miałem ogromne szczęście, ponieważ wysłałem konspekt do wielu wydawców i nagle, po 2 miesiącach odezwali się do mnie ludzie z jednego z największych w kraju. Lepiej na starcie trafić nie mogłem, wszystkim rozpoczynającym swoją przygodę z pisaniem życzę takiej współpracy jaką miałem ze Znakiem.

Czy masz już pomysł na kolejną powieść?

Tak, jednak szczegóły zachowam dla siebie. Mogę zdradzić tylko tyle, że temat bandyckiej Warszawy nie jest jeszcze wyczerpany.

Jak wygląda u Ciebie proces pisania? Wena czy systematyczna praca? Biurko czy każde miejsce się nada?

Starałem się pisać wtedy, kiedy miałem na to ochotę, nie goniły mnie przecież żadne terminy. Zauważyłem, że najczęściej siadałem do pracy rano. Wieczorami wymyślałem i notowałem, a rano pisałem to, co udało mi się z tego zapamiętać.

Ostatnie pytanie: Czy bycie pisarzem wygląda tak, jak to sobie wyobrażałeś?

Należy zapytać jakiegoś pisarza. Ja napisałem dopiero jedną książkę. Wróćmy do pytania za kilka kolejnych.

 

Bardzo dziękuję Łukaszowi za ten wywiad, a Was gorąco zachęcam do zapoznania się z «Czarnym charakterem», który jest jedną z moich ulubionych powieści tego roku.

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.