in Books

„Kuzynki” – Andrzej Pilipiuk

at
kuzynki-andrzej-pilipiuk

DSC_1405a

“Intrygująca opowieść o trójce niezależnych i niezwykłych kobiet, między którymi nawiązuje się nić porozumienia przeradzająca się w przyjaźń.

Katarzyna Kruszewska próbuje ustalić miejsce pobytu swojej prababki, która według rodzinnej legendy nigdy się nie zestarzała. Stanisława Kruszewska wróciła do Polski po długim pobycie w Afryce, w prywatnej szkole pracuje jako nauczycielka francuskiego – jednego z wielu języków, które opanowała do perfekcji w ciągu czterech stuleci. W międzyczasie oddział polskich żołnierzy w Serbii z rąk oprawców ratuje młodą dziewczynę – to Monika Stepankovic, z pozoru niewinnie wyglądająca szesnastolatka, która skrywa niebezpieczną tajemnicę.

Pisarze płci męskiej, zwłaszcza ci z kręgu fantastyki, w swoich powieściach na głównych bohaterów wybierają zazwyczaj mężczyzn. We wszystkich książkach Pilipiuka, które czytałam do tej pory, działała dokładnie ta zasada. Kuzynki wydają się być więc pewnym kuriozum, przedstawiając historię trzech kobiet. Na dodatek okładki najnowszego wydania sprawiają wrażenie cukierkowej opowieści. Czy tak jest rzeczywiście?

Stanisława, dzięki kamieniowi filozoficznemu, od ponad czterystu lat się nie starzeje. Niestety specyfik zaczyna jej się kończyć a szanse na długowieczność maleją z każdym dniem. Kobieta postanawia odnaleźć Alchemika, który stworzył ów proszek, nie jest to jednak łatwe, gdyż od dawna nie mają ze sobą kontaktu. Na horyzoncie pojawia się Katarzyna Kruszewska, ostatni członek jej rodziny. Katarzyna, pracownik CBŚ, zna rodzinną legendę o 20-letniej członkini rodu, która żyje już kilkaset lat i w ogóle się nie starzeje. Postanawia ją odnaleźć, wykorzystując własnoręcznie stworzony dla Biura program komputerowy. Jest jeszcze Monika, która, uratowana przed oprawcami w Serbii przez polskich żołnierzy, trafia do domu dziecka w Krakowie. Jednak szkoła, do której zostaje zapisana, zupełnie jej nie odpowiada, więc na własną rękę postanawia znaleźć inną. Los sprawia, że trafia do szkoły, w której Stanisława uczy języka francuskiego. Monika nie jest jednak zwykłą nastolatką. Menele z krakowskiego Kazimierza szybko domyślają się prawdy.

Po Wampirach z M-3 i Wampirach z MO oraz po serii Oko jelenia przyzwyczaiłam się do humoru, masy komicznych sytuacji i ciętego języka bohaterów w książkach Andrzeja Pilipiuka. Kuzynki zaskoczyły mnie już przy pierwszych stronach, gdyż książka bardzo odbiega stylem od wymienionych wcześniej powieści, na dodatek głównymi bohaterami są kobiety, o czym wspominałam już wyżej. Odmienną rzeczą jest jeszcze jedno – do tej pory wszystkie książki Pilipiuka wciągały mnie już od pierwszych stron. Przy czytaniu Kuzynek trochę mi zajęło załapanie rytmu i poukładanie sobie wszystkich elementów opowieści. Mimo wszystko książkę przeczytałam, tak jak zaplanowałam, w jeden dzień (ok, 30 ostatnich stron szybko nadrobiłam ranem następnego dnia 😉 ). I właściwie nie wiem, jak ją ocenić.

Przyznam, że dziwnie czytało mi się powieść fantastyczną z dziewczynami w rolach głównych pisaną przez faceta, do tego właśnie Pilipiuka. Brakowało mi jego charakterystycznego humoru, jednak kiedy już złapałam “falę”, książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie, choć… Mam mieszane uczucia co do kreacji bohaterek i ich błyskawicznego awansu na szkolne nauczycielki – nierealne jest, aby mając 20 lat, mieć uprawnienia do pracy w szkole, zwłaszcza prywatnej. Pilipiuka mocno poniosła wyobraźnia, nawet jak na powieść fantastyczną. I właściwie to mój jedyny zarzut.

Kuzynki to coś zupełnie innego niż dotychczasowo przeczytane przeze mnie powieści Pilipiuka, myślę jednak, że z czasem się przyzwyczaję do jej charakteru. Seria ma 4 tomy, na więc pewno będę chciała przeczytać trzy kolejne.

 

Werdykt: TO READ

 

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.