Najpierw wszyscy fani Dworów z utęsknieniem wyczekiwali nowelki podsumowującej/kończącej wątek Feyry i Rhysanda, by zaraz po jej premierze za granicą zrównać ją z ziemią. Te fala negatywnych opinii sprawiła, że moja ciekawość wzrosła niesłychanie.

Psychologia jest przewrotna i jeśli ktoś coś mocno krytykuje, nasze zainteresowanie daną rzeczą zamiast maleć, gwałtownie wzrasta. Kiedy dostałam przedpremierowy egzemplarz recenzencki ACOFAS, nie planowałam od razu się na niego rzucać, ale ta ciekawość nie dawała mi spokoju. Miałam w planach sięgnąć wcześniej po inne książki, a ostatecznie chwyciłam za nową Maas. Czy dołączam do grona niezadowolonych? O dziwo, nie.

Na przekór innym

Pamiętam, że już przy «Dworze Cierni i Róż» dziewczyny mnie ostrzegały, żebym się nie zniechęcała, bo to tylko taki przydługi prolog i prawdziwa historia zaczyna się rozgrywać w drugim tomie, czyli «Dworze Mgieł i Furii». A mnie ACOTAR bardzo się podobał i byłam zła na Maas w jakim kierunku później poprowadziła fabułę. Powiedziałabym nawet, że trochę złamała mi serce. Oczywiście szybko mi przeszło, ale i tak mam drobny uraz. Nie dziwi mnie więc, że na przekór innym, «Dwór Szronu i Blasku Gwiazd» również przypadł do gustu, a co! Nie wymagam od tej serii jednak zbyt wiele, przymykam nawet oko na niektóre elementy. Dwory to to prostu jedno z moich guilty pleasures. 

Boże Narodzenie w Velaris?

ACOFAS to nowelka poświęcona Feyrze i Rhysandowi. Akcja rozgrywa się już po wojnie, książę i księżna Dworu Nocy przebywają w swoim miejskim domu w Velaris, czekając na obchody Przesilenia zimowego. Jest zima, mróz, są poszukiwania prezentów. Brzmi znajomo? Uważam, że to książka w sam raz na lekturę w okresie świątecznym, bo ja właśnie taki bożonarodzeniowy klimat w niej wyczuwałam. Nie dzieje się tu nic wielkiego: miasto podnosi się po traumatycznej napaści, Rhys i Kasjan muszą zająć się Ilyrami, a Feyra – Nestą. Myślę, że właśnie z tego powodu nowelka nie przypadła wielu fanom serii do gustu. Ten brak żywszych wydarzeń, bardziej wartkiej akcji może nudzić. A ja właśnie lubię, gdy czasami brak tych fajerwerków, gdy bohaterowie po prostu przebywają w domu i przeżywają jedynie drobne problemy, zamiast wielkich kataklizmów.

Dwór Szronu i Blasku Gwiazd - Sarah J. Maas

Irytująca Feyra, władczy Rhys i pikanteria dla napalonych fanek

Moim zdaniem «Dwój Szronu i Blasku Gwiazd» dobrze zamyka wątek Feyry i Rhysa. Maas spokojnie mogłaby stworzyć 900-stronicową cegłę pełną akcji, walki itp., ale jaki to ma sens po wojnie z Hybernią, jeśli zależało jej tylko na tym, żeby dać fanom ostatnie chwile z książęcą parą Dworu Nocy w roli głównej? Jest tu wszystko to, co charakterystyczne dla Feyry i Rhysa, ale w pigułce: irytująca Feyra, władczy i seksowny Rhys, sporo pikanterii dla napalonych fanek, rozmowy książęcej pary przez więź, miłość i drażnienie się. Mnie w tej książce niczego nie zabrakło. Pamiętajcie jednak, że nie jestem znawczynią twórczości Maas ani nawet zagorzałą fanką. Jestem w tym przypadku mało wymagającą czytelniczką.   

Jeśli więc chodzi o mnie i ACOFAS, czuję się jak najbardziej ukontentowana. Pod koniec książki znajdziecie zapowiedzieć, jakie plany ma Maas na kolejną część serii i choć to bardzo fajny dodatek, ja wciąż zastanawiam się, czy na historii Feyry i Rhysanda nie poprzestanę.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu UROBOROS

NA SKRÓTY

«Dwór Szronu i Blasku Gwiazd» to czwarta książka Sarah J. Maas z serii «Dwory». Nie jest to jednak pełna powieść, a raczej nowelka, która ma być kropką nad i wątku Feyry i Rhysa. Zaraz po zagranicznej premierze pojawiło się dużo negatywnych opinii i zarzutów, że ACOFAS to zapchajdziura, ale mnie na przekór podobała się ta część. Nie jest to nic wyszukanego, brak tu wielkiej akcji, ale właśnie ta prostota i małe problemy idealnie tu pasują. W końcu dopiero co skończyła się wielka wojna z Hybernią. Akcja powieści rozgrywa się w Velaris w czasie przygotowań do obchodów święta Przesilenia, co sprawia, że ACOFAS ma fajny, bożonarodzeniowy klimat. Nie wymagałam od tej książki zbyt dużo i bardzo przyjemnie spędziłam z nią czas.