Twardoch to jedno z głośniejszych nazwisk polskiej literatury. Na jego wychwalanego “Króla” miałam ochotę od dawna, od dwóch lat powieść czekała na półce na swoją kolej, aż wreszcie za sprawą wyzwania #styczeńpopolsku zmotywowałam się i przeczytałam.

Przeczytałam, zachwyciłam się, ale początki nie były łatwe. Tym bardziej, że kiedy zapytałam was na Instagramie, czy czytaliście tę powieść i jak wam się podobała, pojawiło się kilka negatywnych głosów. A ja jestem podatna na sugestie.

Nie nastawiać się ani na zachwyt, ani na rozczarowanie

Jedni wychwalają twórczość Szczepana Twardocha pod niebiosa, inni zupełnie nie rozumieją zachwytów nad takim «Królem» czy «Morfiną». Zdając sobie sprawę z kontrowersji związanych zarówno z samym autorem, jak i powieścią, którą planowałam przeczytać, starałam się podejść do niej z czystym umysłem. Nie nastawiać się ani na zachwyt, ani na rozczarowanie. Nie myśleć o autorze, skupić się tylko na kolejnych stronach, które przede mną. Nie do końca mi się to udało, bo mając w pamięci sporo ochów i achów nad tym tytułem i ja (nie)świadomie oczekiwałam petardy. I chyba się doczekałam.

Król - Szczepan Twardoch

«Król» Szczepana Twardocha nie może się podobać

«Król» nie jest powieścią ani łatwą, ani przyjemną. Powiedzieć, że jej lektura nam się podobała nie brzmi zbyt dobrze, bo takie historie nie powinny się podobać. Historia Jakuba Szapiry, żydowskiego boksera, opowiadana przez 17-letniego Mojżesza Bernsztejna, którego ojca tenże bokser zamordował bez skrupułów, jest brutalna, pełna krwi i przemocy. Rok 1937, Warszawa i niespokojne nastroje antyżydowskie budzą niechęć. Myśląc o Holokauście, o antysemityzmie, automatycznie myślimy o nazistach albo o Niemcach po prostu, zapominając, że my, Polacy, też święci nie byliśmy. I Twardoch o tym przypomina.

Brutalna powieść o gangach przedwojennej Warszawy czy o walce z antysemityzmem?

Nie jestem historyczką, temat Holokaustu mnie przerasta i raczej go unikam. Nie do końca wiedziałam co robię, sięgając po «Króla», o czym właściwie jest ta powieść, jak ciężkiego tematu dotyka. Dla jednych będzie to kolejna niepotrzebnie brutalna opowieść o gangach, o mordowaniu, dla innych przejmująca historia walki z własną tożsamością, walki o swój/obcy naród, do którego nienawiść urosła do granic absurdu. Nie czytało mi się tej książki łatwo, nie wciągnęła mnie, nie było tak, że nie mogłam się od niej oderwać. Do samego końca nie wiedziałam, czy jest tylko dobra, czy bardzo dobra i zasługuje na wszystkie zachwyty. Chyba to drugie, ale cała ta brutalność sprawia, że ja nie potrafię się nią zachwycać.

Król - Szczepan Twardoch

Lubię być wodzona za nos

To, co podobało mi się w tej książce, to wodzenie czytelnika za nos. Wszystkie absurdy, które mamy ochotę wytknąć autorowi, okazują się dobrze przemyślanym zabiegiem. Lubię, gdy autor wodzi mnie za nos i do tej pory nie nauczyłam się, aby przewidywać, kiedy to robi. «Król» pod koniec zeszłego roku doczekał się kontynuacji, czyli «Królestwa». Sama nie wiem, czy jestem gotowa po ten tytuł sięgnąć, bo akcja rozgrywa się w czasie II wojny światowej. Prędzej czy później pewnie i tak to zrobię, bo mimo całej tej brutalności jestem ciekawa, co dalej.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ

 

NA SKRÓTY

«Król» Szczepana Twardocha to jedna z najgłośniejszych współczesnych polskich powieści. Nie jest to jednak książka, która może się podobać ze względu na swoją tematykę. Głównym bohaterem powieści jest Jakub Szapiro, żydowski bokser. Mamy rok 1937, Warszawę, w której nastroje antyżydowskie są coraz wyraźniejsze. «Król» jest brutalny, pełen brudu, przemocy, krwi. Nie jest to powieść, którą czyta się szybko i przyjemnie. Jednocześnie w jakiś sposób nas zachwyca. Nie od razu byłam w stanie stwierdzić, czy jestem na tak, czy na nie, właśnie przez ten brutalizm. Ale zdecydowanie nie mogę nie docenić kunsztu pisarskiego autora i samej świetnie skonstruowanej fabuły.