Rok temu, też na jesieni, do księgarni trafiła pierwsza powieść dla dzieci Jakuba Skworza z serii “wciągające książki o wielkich Polakach”. «Adaś Mickiewicz. Łobuz i mistrz» okazał się być książką, która zachwyciła nie wiem czy małych też, ale dużych czytelników na pewno.

Przyznam, że z niecierpliwością czekałam na kolejną postać i kolejną wciągającą historię, tym bardziej, że wiadomo było, iż autor na warsztat weźmie teraz Marię Skłodowską-Curie. Czy mógł bardziej trafić, patrząc na mnóstwo fantastycznych feministycznych książek dla dzieci, jakie w tym roku zalały nasz rynek wydawniczy? Nie sądzę.

Mania Skłodowska – wybitna uparciuszka

Maria Skłodowska-Curie to nie tylko jedna z najbardziej znanych i szanowanych na całym świecie Polek, ale także niesamowity naukowiec (albo naukowczyni), którego odkrycia i osiągnięcia przytaczane są i podziwiane do dziś. Na pewno większość z nas jest dumna, że możemy ją wymienić obok Alberta Einsteina czy Maxa Plancka i nikt nie zapyta, jakim cudem znalazła się tu kobieta. Ale co tak naprawdę o niej wiemy? Że odkryła dwa pierwiastki, rad i polon, otrzymała dwie Nagrody Nobla, każda z innej dziedziny, że badania nad radem i polonem skończyły się dla niej nowotworem? A co wiedzą dzieci? No właśnie. I tu przychodzi nam na pomoc Jakub Skworz.

Mania Skłodowska - Jakub Skworz

Od małej pół-sierotki do wybitnej naukowczyni

«Mania Skłodowska» zabiera nas w podróż przez kolejne etapy życia najpierw dziewczynki, która musiała pogodzić się z wczesną śmiercią matki, później młodej kobiety marzącej o studiach, aż wreszcie do sławnej i podziwianej badaczki z dwoma Noblami na koncie. Losy Marii Skłodowskiej-Curie zamienione zostały w powieść dla dzieci, która w prosty i przystępny sposób przedstawia im historię tej wybitnej kobiety. Nauka poprzez zabawę (a czytanie dobrych książek zdecydowanie się do tego zalicza) to moim zdaniem absolutnie najlepsza metoda. Jakub Skworz to wykorzystuje i porywa czytelników, dosłownie i w przenośni, w świat, który na lekcji historii byłby nudnym klepaniem na pamięć nazwisk, dat i miejsc.

Wciągające książki, niepokorne rodzeństwo i małe zamieszanie na początku

W «Adasiu Mickiewiczu» zachwycił mnie pomysł na wciągające książki. Pokochałam niepokorne, czasem rozkapryszone, rodzeństwo, Olę i Eryka, oraz ich dziadka i babcię, z którymi dzieciaki wspólnie przeżywały przygodę przeskakując z rozdziału do rozdziału w książce o naszym wieszczu narodowym. W «Mani Skłodowskiej» autor nie poszedł utartym szlakiem i już na samym początku nieco namieszał, dzięki czemu książka jest świeża. Bardzo pozytywnie mnie to zaskoczyło. Mogłabym się nieco przyczepić do języka, który, zwłaszcza na kilku pierwszych stronach, nieco mnie kłuł w oczy swoją prostotą, ale na szczęście później już było lepiej. Rozumiem cel tego zabiegu, to w końcu książka dla dzieci, więc język też nie może być skomplikowany, ale myślę, że autor mógłby trochę popracować nad stylem. Ale tylko trochę, bo wielkiej tragedii nie ma. Ach, jeszcze ilustracje! Są cudowne i wspaniale uzupełniają treść. Słowa uznania dla ich autorki, Pauliny Dereckiej.

Mania Skłodowska - Jakub Skworz

Był Mickiewicz, była Skłodowska-Curie, kto teraz?

Bardzo wam polecam zarówno «Manię Skłodowską», jak i «Adasia Mickiewicza». To książki wprost idealne na prezent mikołajkowy/pod choinkę i na pewno znajdą się we wpisie z książkowymi propozycjami prezentowymi. Ja już nie mogę się doczekać, o kim w następnej kolejności napisze Jakub Skworz.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz dziękuję Autorowi i wydawnictwu Zysk i S-ka

 

NA SKRÓTY

«Mania Skłodowska» to druga książka Jakuba Skworza z serii “wciągające książki o wielkich Polakach”. Autor w fantastyczny sposób przybliża młodym czytelnikom postaci, które każdy z nas powinien znać. Historia Marii Skłodowskiej-Curie wpasowuje się w tegoroczny trend książek feministycznych ukazujących wielkie kobiety, z których warto brać przykład. Skworz, kontynuując przygody dwójki młodych bohaterów, Oli i Eryka, na szczęście nie poszedł utartym szlakiem, ale już na samym początku nieco namieszał w ich życiu, co bardzo mi się podoba. Mogłabym się przyczepić nieco do języka, który nieco mnie raził, zwłaszcza na początku, ale z biegiem stron jest dużo lepiej. Zarówno «Manię Skłodowską», jak i «Adasia Mickiewicza» polecam na prezent mikołajkowy/bożonarodzeniowy.