in Books

„Koty i córki…” Helen Brown

at

Lubicie koty? Jeśli tak, dzisiejsza recenzja jest dla Was! Jeśli jednak nie, nie zniechęcajcie się. Być może po tej książce zmienicie zdanie 😉

DSC_0884

„W życiu Helen Brown panuje ogromne zamieszanie. Jej syn się żeni, najstarsza córka postanawia zostać buddyjską mniszką na pogrążonej w wojnie Sri Lance, a ona sama dochodzi do siebie po poważnej operacji i usiłuje skończyć opowieść o Kleo… Wyraźnie widać, że nie da sobie rady bez pomocy. Na szczęście pomoc nadchodzi – pod postacią szalonego błękitnookiego kociaka… Wprawdzie Helen przysięgała, że już nigdy nie weźmie kota, ale co z tego? Koty – jak wiadomo – zjawiają się same. I, podobnie jak córki, robią tylko to, co chcą…

Ciepła i mądra historia przyjaźni Helen i Jonasza podbije serca tych, którzy kochają koty. Oraz tych, którzy jeszcze o tym nie wiedzą…”

Helen Brown jest autorką wspaniałej książki „Kleo i ja” o historii czarnej koteczki Kleo, która przez 24 lata była członkiem jej rodziny i która pomogła jej uporać się z ogromnym cierpieniem po śmierci synka. „Koty i córki” to dalsze losy życia kobiety, już po śmierci kociej przyjaciółki. Brown opisuje początki życia bez Kleo, zmiany jakie zaszły w jej rodzinie, zmiany u jej już dorosłych dzieci oraz swoją chorobę, która przyczyniła się do przygarnięcia nowego domownika – Jonasza.

Po śmierci Kleo Helen Brown zarzekała się, że nie przygarnie już żadnego kota. Los jednak sprawił jej figla i dzięki swojej siostrze, zauroczona widokiem ślicznego kotka syjamskiego w sklepie zoologicznym, przygarnia go bez większego zastanowienia. Jonasz okazuje się jednak być bardzo nadpobudliwym i narcystycznym kotem, przez co sprawia domownikom wiele problemów. Jednak to właśnie dzięki niemu Helen udaje się skończyć książkę o Kleo.

I chociaż Jonasz jest bardzo ważną postacią w książce, to jednak Lydia – starsza córka pisarki – jest główną bohaterką opowieści. Brown opisuje przygodę swej córki z buddyzmem oraz własne odczucia względem wyboru drogi życiowej Lydii. Bardzo podoba mi się to, że autorka książki nie usiłowała pokazać się z jak najlepszej strony. Niektóre jej uczucia czy zachowanie pokazywały ignorancję i trochę negatywnie o niej świadczyły, ale dzięki temu jej postać jest autentyczna.

„Koty i córki” to idealna książka na wolne popołudnie, na chwile odstresowania się. Jest napisana miłym dla oka językiem, dzięki czemu bardzo szybko się ją czyta. Polecam ją wszystkim, ale zwłaszcza miłośnikom kotów 🙂

Werdykt: TO READ

Tagi:
Share:

Marth