Fanom książek na temat kosmosu Neila deGrasse Tysona przedstawiać nie trzeba. Ale jeśli wy jeszcze tego astrofizyka nie znacie, bardzo chętnie wam go przybliżę. A raczej jego książki.

Po «Astrofizyce dla zabieganych» i «Kosmicznych zachwytach», do pełni szczęścia brakowało mi już tylko «Kosmicznych rozterek», które były zapowiadane przy okazji poprzedniego tytułu. Obawiałam się, że nie doczekamy się ich w tym roku, ale wydawnictwo Insignis postanowiło zrobić nam prezent na jego samą końcówkę. Prezent dosłownie i w przenośni, bo wszystkie trzy wymienione książki Tysona wspaniale będą wyglądać pod choinką. Zaraz wam wyjaśnię, dlaczego.  

Ten straszny kosmos i spadające gwiazdy

Byłam kiedyś osobą, którą zbyt intensywne myślenie o kosmosie doprowadza do ataków paniki. Wszystko przez to, że byłam słaba z fizyki, w szkole nigdy nie poruszaliśmy tematów astrofizyki i nie znałam praw działających wszechświatem. Jakim cudem gwiazdy nie spadają? A co, jeśli spadająca gwiazda pomyli drogę i spadnie na Ziemię? Że już o asteroidach, które w mgnieniu oka mogą doprowadzić do zagłady ludzkości nie wspomnę. Od tej niewiedzy i pokręconego myślenia, które teraz mnie śmieszy, uratowała mnie książka Christophe’a Galfarda «Wszechświat w twojej dłoni», ale równie dobrze mogłyby być to «Kosmiczne rozterki» właśnie

Kosmiczne rozterki - Neil deGrasse Tyson

Książki Neila deGrasse Tysona idealne do początkujących

Jeśli dopiero zaczynacie przygodę z kosmosem albo chcecie zacząć, ale nie wiecie, po jakie tytuły sięgnąć najpierw, zwróćcie uwagę na Tysona i serię wydaną przez Insignis (bo np. inna książka amerykańskiego astrofizyka wydana przez Zysk podobno jest już dla czytelników bardziej obeznanych w temacie). Mowa o wspomnianych już «Astrofizyce dla zabieganych», «Kosmicznych zachwytach», a teraz idealnie dopełniających całość «Kosmicznych rozterkach». Każda z tych książek to zbiór krótszych i dłuższych felietonów na przeróżne kosmiczne tematy. Jedne są łatwiejsze do zrozumienia, przy innych trzeba już się nieco bardziej skupić, ale wszystkie łączy przystępność.

A co z «Kosmicznymi rozterkami»?

Muszę wam się przyznać, że kiedy zaczęłam czytać «Kosmiczne rozterki», trochę się przestraszyłam, że tym razem się rozczaruję. Kilka pierwszych tekstów kręci się wokół chemii – molekuły, pierwiastki – a to raczej nie jest interesująca mnie tematyka. Nie dość, że myśli samoczynnie mi umykały, to jeszcze miałam drobne problemy ze zrozumieniem, o czym właściwie czytam. Czyżbym tym razem miała się na Tysonie zawieść? Gdzie ta lekkość pióra, gdzie humor, gdzie przystępność. Pierwsze dwa felietony nieco zbiły mnie z pantałyku, bo były poważne i zupełnie nie pasowały mi jako wprowadzenie do książki. Miałam wrażenie, że już na początku zostałam wrzucona na głęboką wodę. Na szczęście okazało się, że niepotrzebnie panikowałam, bo dalej każdy kolejny rozdział jest coraz ciekawszy i napisany przez starego dobrego Tysona – z humorem, prostym językiem i ciekawymi dla mnie zagadnieniami.

Książka podzielona jest na cztery części: Sens życia, czyli najtrudniejsza dla mnie część w której dużo jest chemii; Gdy wszechświat staje się zły, czyli tematyka katastroficzna: koniec ludzkości, koniec Ziemi, czarne dziury. Jest przerażająco, ale bardzo ciekawie; Nauka i kultura – tutaj Tyson rozbawił mnie tekstem, w którym daje upust nerwom na twórców filmów nie przestrzegających praw i zasad działających kosmosem; Nauka i Bóg, czyli czy astrofizycy mogą naukę łączyć z wiarą w Boga.

Kosmiczne rozterki - Neil deGrasse Tyson

Po którą książkę Neila deGrasse Tysona sięgnąć najpierw

Pisałam wcześniej o serii, ale tak naprawdę wszystkie trzy książki to samodzielne tytuły i nie trzeba znać którejś z poprzednich, aby sięgnąć po kolejną. Myślę jednak, że przyjemniej wam będzie czytać je w kolejności, w jakiej zostały wydane, czyli «Astrofizyka dla zabieganych» ⇒ «Kosmiczne zachwyty» ⇒ «Kosmiczne rozterki». A najlepiej zaopatrzyć się od razu w cały pakiet, bo jak już skończycie czytać jedną, będzie wam szkoda, że nie macie kolejnej.

Podsumowując

«Kosmiczne rozterki» to zbiór felietonów, które będą idealne dla osób dopiero zaczynających przygodę z książkami na temat kosmosu, ale ci już dobrze obeznani też będą mieli z lektury przyjemność. Dobrze mieć takie książki na polskim rynku, korzystajcie z tego, bo niesamowicie otwierają umysł. Polecam!

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis