Kilka miesięcy temu na Instagramie miałam okazję pokazać wam nowe wydanie książek Jung Chang. Do tej pory w Polsce pojawiły się trzy tytuły pióra tej autorki i właśnie wychodzi kolejny, o którym dzisiaj parę słów.

Kilka lat temu czytałam najgłośniejszą chyba książkę Chang: «Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin». Biograficzną opowieść o Chinach za czasów babki, matki i samej pisarki. Gdzieś kiedyś widziałam, że ktoś przez pomyłkę nazwał tę książkę powieścią i wcale się temu nie dziwię, bo napisana jest tak, że ciężko się od niej oderwać, a sama opowieść wydaje się nierealna. Czy «Siostry z Szanghaju» mają ten sam klimat?

Opowieść o kobietach poprzez ich mężczyzn

Początek nowej książki Chang nie był dla mnie łatwy, bo… zapowiadał książkę wcale nie o siostrach Soong, a o kolejnych przywódcach Chin i to mnie nieco podirytowało. Przypomniało mi «Algorytm Ady» Jamesa Essingera, książkę, która miała być biografią Ady Lovelace, a tak naprawdę była opowieścią o mężczyznach wokół niej. Sama Ada była tu postacią drugoplanową (sic!). Jednak w «Siostrach z Szanghaju» z czasem Ei-ling, Ching-ling i May-ling coraz śmielej wchodzą na scenę i stało się dla mnie jasne, że takie długie wprowadzenie na temat tego, kim byli Sun Yat-sen, Soong Charlie czy Chiang Kai-shek było po prostu potrzebne. Historia tych mężczyzn jest kluczowa dla historii samych sióstr i w ogóle dla przedstawienia ich losów, więc Chang, mając świadomość, że przeciętny Europejczyk czy Amerykanin nie ma ani grama wiedzy o historii Chin, musiała tak ułożyć swoją opowieść, aby była ona dla czytelników jak najbardziej sensowna. Zatem jeśli i wy na początku lektury zaczniecie się niecierpliwić, że to opowieść o siostrach Soong bez sióstr, wytrzymajcie te kilkadziesiąt stron. Gwarantuję, że się opłaca.

Siostry z Szanghaju - Jung Chang

Fascynująca i przerażająca historia Chin

Jung Chang w swoich książkach przedstawia różne okresy historyczne Chin, państwa, o którym mam bardzo małe pojęcie, dlatego już sam ten temat sprawia, że jej książki są dla mnie niezwykle fascynujące. Ale wiadomo, temat tematem, ale to styl opowieści jest kluczowy, aby czytelników nim zainteresować, a nie zanudzić. I Chang naprawdę się to udaje. Nie wiem, czy chodzi o jej pióro, czy o umiejętność poukładania elementów historii tak, że czyta się ją niczym dobrą powieść. W «Siostrach z Szanghaju» jest sporo cytatów, więc tu książki raczej nie da się pomylić z beletrystyką, ale i tak… czyta się ją jednym tchem, a na koniec przychodzi lekki zawód, że to już ostatnia strona i koniec historii.

Siostry Soong i ich wpływ na chińskich dyktatorów

Fascynujące jest to, jak trzy siostry wplątały się w historię Chin poprzez swoje związki z dwoma dyktatorami: Sun Yat-senem i Chang Kai-shekiem. I w ogóle jak do tych związków doszło. Nigdy o tych kobietach nie słyszałam, a okazuje się, że jeśli nie o Ei-ling, to chociaż o Ching-ling i May-ling powinnam słyszeć już wcześniej. Nie słyszałam, ale książka pozwoliła mi nadrobić ten brak. Muszę też przyznać, że naprawdę ciekawym doświadczeniem jest poznawać kolejny fragment historii kraju, który jeszcze do niedawna kojarzył mi się przede wszystkim z rzeczami MADE IN CHINA. Cieszę się, że wciąż mam do nadrobienia dwie pozostałe książki Chang: biografię Mao i historię cesarzowej wdowy Cixi, bo jestem pewna, że będą równie ciekawe, co te dwa tytuły, które do tej pory przeczytałam.

Siostry z Szanghaju - Jung Chang

Podsumowując

Jung Chang zdecydowanie umie opowiadać o historii Chin poprzez postaci historyczne, które bierze sobie na tapet. Po «Dzikich łabędziach», «Siostry z Szanghaju» to kolejne fascynujące non-fiction, które świetnie się czyta. BARDZO wam ten tytuł polecam, nawet jeśli samymi Chinami się nie interesujecie. Książki Chang to nieco zmienią, jestem o tym przekonana.

Werdykt: TO READ!!!

*wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Znak