Pisałam o tym już wiele razy, ale żebyście dobrze zrozumieli to, co napiszę później, muszę się powtórzyć: nie lubię serii i rzadko kiedy nie mam z nimi problemu. To kluczowa sprawa, która, mam wrażenie, mocno zaważyła na mojej ocenie książki Anny Sokalskiej.

Nie przepadam za seriami z dwóch powodów: 1. zanim wyjdzie kolejny tom, zdążę zapomnieć większość z tego, co zdarzyło się w poprzednich; 2. nawet jeśli mam dostęp od razu do całej serii, w pewnym momencie zaczyna mi się dłużyć i chciałabym, aby wreszcie się skończyła. Miałam tak nawet z Harrym Potterem, którego uwielbiam. Pytanie: po co w takim razie po nie sięgam? Zwyczajnie, zachęcona ciekawym opisem fabuły, liczę na to, że dana seria mi się spodoba i jakimś cudem tym razem nie zapomnę najważniejszych faktów, zanim sięgnę po kolejny tom. A co z Opowieściami z Wieloświata? Tu przechodzimy na razie do kwestii nr 1. 

Opowieści z Wieloświata, częstotliwość wydawania kolejnych tomów i moja słaba pamięć

«Kuglarz» to trzeci tom Opowieści z Wieloświata, cyklu urban fantasy opartego na słowiańskich wierzeniach. Pierwsze dwie części, «Wiedźmę» i «Żertwę», można czytać w dowolnej kolejności, ponieważ to dwie różne historie, które właśnie w «Kuglarzu» łączą się w całość. Ja czytałam te książki w kolejności ich wydania, przed albo zaraz po ich premierze. Mamy więc «Wiedźmę» wydaną w lutym tego roku, która była świetna i rozbudziła moją ciekawość dalszymi tomami, «Żertwę» z czerwca, która zaskoczyła mnie swoich kryminalnym charakterem i nieco mniej przypadła do gustu, i teraz październikowego «Kuglarza». Między każdym kolejnym tomem były jakieś 4 miesiące przerwy, więc relatywnie niedużo, patrząc na to, że czasami na kolejną część danej serii trzeba czekać nawet kilka lat (khem khem «Gra o tron» khem). Mnie to jednak wystarcza, a biorąc pod uwagę to, że dwie pierwsze części to dwie różne historie, między przeczytaniem «Wiedźmy» a «Kuglarza» minęło 8 miesięcy. Osiem długich miesięcy, które sprawiły, że prawie nic z wydarzeń w tej książce nie pamiętam.

Kuglarz - Anna Sokalska

Kiedy zapomnisz, co działo się w dwóch poprzednich tomach i sięgasz po trzeci

Zabierając się za «Kuglarza» miałam w głowie głównie myśl, że «Wiedźma» mi się podobała, że coś tam z niej pamiętam (z «Żertwy» chyba nieco więcej) i na pewno w trakcie lektury trzeciego tomu będą przypominać mi się kolejne szczegóły. Nie miałam niestety czasu czytać jeszcze raz dwóch pierwszych części i to, że tego nie zrobiłam, było chyba największym błędem. Przez pierwszą połowę książki miałam w głowie jeden wielki chaos, zupełnie nie potrafiłam poukładać sobie kolejnych opisywanych przez autorkę wydarzeń, co mają na celu i w jaki sposób łączą się z tym, czego dowiedzieliśmy się z dwóch poprzednich książek. Mam wrażenie, że przez to «Kuglarz» stracił w moich oczach najmocniej. Nie lubię się jednak poddawać i dzielnie czytałam dalej wciąż mając niegasnącą nadzieję, że coś w końcu zatrybi i zacznę rozumieć, dokąd zmierza ta fabuła i o co właściwie chodzi z tym złem. W drugiej połowie książki było już znacznie lepiej, ale wciąż nie idealnie, wciąż odczuwałam jakieś luki w pamięci. Podejrzewam, że gdybym zaraz po skończeniu «Kuglarza» przeczytała go po raz drugi, wiele rzeczy stałoby się bardziej oczywiste i zrozumiałe. Nie mam jednak na to czasu i uważam, że nie o to chodzi w czytaniu książek.

No dobrze, ale co się dzieje z bohaterami, kiedy ich nie ma?

Pomijając ten cały chaos, który odbieram czysto subiektywnie, nie grała mi tu jeszcze jedna rzecz i to, co się z nią pośrednio wiąże. Brak ciągłości w czasie. Autorka nie skacze co prawda z teraźniejszości w przeszłość co dwa rozdziały (robi to raz czy dwa, co jest jak najbardziej w porządku), ale wydarzenia nie dzieją się dzień po dniu. Nie wiemy więc, co właściwie bohaterowie robili, kiedy nie knuli intryg (pisząc to odnoszę wrażenie, że może za bardzo się czepiam, ale w czasie lektury niestety mi to rzeczywiście przeszkadzało), do tego zdarza się, że nagle wyskakuje coś lub ktoś, co nie wynika logicznie z poprzednich wydarzeń i zachowania bohaterów, ale nagle okazuje się niezwykle istotne dla dalszej fabuły, choć czasami nawet tej istotności nie dostrzegałam. Mam więc ogromny problem z oceną tej powieści, bo nie potrafię stwierdzić, jak dużo negatywnego odbioru wynika z mojej słabej pamięci i braku sympatii do serii z tego wynikającej.

Kuglarz - Anna Sokalska

Podsumowując

Na koniec chciałabym zostawić też pozytywny akcent. Anna Sokalska ma świetne, lekkie pióro. Pod tym względem w «Kuglarzu» nie znalazłam ani grama sztuczności, jakiegoś zachowania bohaterów czy konstrukcji ich wypowiedzi, które byłyby nienaturalne stylistycznie. Mam małego świra na tym punkcie, jeśli chodzi o książki naszych rodzimych autorów literatury głównie obyczajowej, kryminałów, ale też fantastyki, stąd czuję potrzebę podkreślenia, że pod względem językowym bardzo podoba mi się to, co przeczytałam. Tym bardziej więc żałuję, że nie mogę tego samego napisać o fabule. Fabule, której zakończenie wskazuje na to, że pojawi się co najmniej jeszcze jeden tom, co niechybnie doprowadzić do mojego problemu nr 2 odnośnie serii. Ale nie uprzedzajmy faktów. 

Tym razem wpis zostawię bez werdyktu. 

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Lira