W zeszłym roku Wydawnictwo MG zachwyciło mnie pięknym wydaniem dwóch książek Maurice’a Maeterlincka – «Inteligencja kwiatów» i «Życie pszczół». Przypatrzcie się im koniecznie, bo są fantastyczne, od oprawy po treść. Teraz, niczym kolejny tom serii, pojawiło się wznowienie książki Elizabeth von Arnim.

«Elizabeth i jej ogród» von Arnim jest w podobnej tematyce, co książki Maeterlincka, więc idealnie prezentuje się z dziełami tego pisarza. Uwielbiam takie wydania, który zachwycają zawartością, a jednocześnie niebywale cieszą oczy. Belgijski miłośnik przyrody odkrywa przed nami jej sekrety, zaś Elizabeth zabiera nas do swojego tajemniczego ogrodu.

XIX wiek, Pomorze, pewna Angielka na obczyźnie i ogród

Książka von Arnim to powieść autobiograficzna. Nazwałabym ją właściwie pamiętnikiem, a nie powieścią, ponieważ autorka opowiada nam w pierwszej osobie o poszczególnych wydarzeniach z jej życia, a książka podzielona jest na rozdziały według dat: zaczyna się 7 maja, a kończy 18 kwietnia kolejnego roku. Elizabeth, żona niemieckiego hrabiego, próbuje odnaleźć się w nowym miejscu. Swoją oazę odnajduje w zapuszczonym ogrodzie wielkiego domu. Postanawia go odnowić, posiać kwiaty, zasadzić krzewy, oczywiście nie sama, będzie miała od tego ogrodnika. Ale to właśnie ona będzie wybierać co, gdzie, jak i dlaczego. W swojej książce dzieli się z czytelnikiem swoją nową pasją, przeplatając ją różnymi wydarzeniami z życia.

Ach ta wiktoriańska Anglia… Wiktoriańskie Pomorze też może być

Uwielbiam literaturę z XIX wieku za klimat, za obyczaje, za wyższe sfery. Najbardziej lubię wiktoriańską Anglię, a że von Arnim była Angielką, powiedzmy, że pasuje do tej tematyki. Przymknijmy oko, że sceneria Pomorza już nie. To moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, ale po opisie czułam, że się polubimy. I zdecydowanie się nie myliłam. Już po tej jednej książce mogę wam napisać, że zakochałam się w poczuciu humoru Elizabeth. W jej subtelnych kpinach z męża, opisach zachowania swoich dzieci i ich opiekunek, opisach jej relacji z przyjaciółmi i tego, jak sama postrzegała świat i ówczesną rzeczywistość. Czuję też, że autorka «Elizabeth i jej ogród» to moja pokrewna dusza – kochała książki, uwielbiała samotność. Wypisz wymaluj ja! Czytanie jej pamiętnika było czystą przyjemnością.

Czy ja właśnie przeczytałam pamiętnik przyjaciółki?

Von Arnim ma lekkie pióro, ale jednocześnie świetny styl, dzięki czemu jej dzieło czyta się bardzo przyjemnie. Humor, o którym już wspominałam, jest tutaj dużym atutem. Zupełnie nie czuć, że to wielka hrabina, której wszyscy powinni się kłaniać i słuchać jej rozkazów. Podczas lektury odniosłam wrażenie, jakbym czytała pamiętnik jakiejś bardzo sympatycznej dziewczyny, z którą z wielką przyjemnością bym się zaprzyjaźniła, mimo że ogrodnictwo nie bardzo mnie interesuje. Sam ogród, chociaż ważny, nie jest najważniejszy w tym tytule i nie wszystko kręci się wokół niego, a jak już występuje, przyjemnie czyta się, jak ważny był dla bohaterki.

Bierzcie, kupujcie i czytajcie!

Pisałam już o tym wcześniej, ale nie mogę nie wspomnieć ponownie. Książka Elizabeth von Arnim jest tak pięknie wydana, że warto ją kupić chociażby z tego powodu (na szczęście treść też jest świetna). Gruba oprawa stylizowana na materiałową, przepiękne wyklejki, a do tego ilustracje uzupełniające treść tworzą niesamowitą całość. To zdecydowanie moja ulubiona seria Wydawnictwa MG i wciąż nie mogę napatrzeć się na te książki. A na półce już czeka kolejny tytuł Maeterlincka – «Życie mrówek». Nie pozostaje mi nic innego jak polecić wam wszystkie tytuły, a już zwłaszcza «Elizabeth i jej ogród». Jeśli kiedyś w moje ręce wpadną inne książki von Arnim, przeczytam je z wielką przyjemnością.

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu MG

 

NA SKRÓTY

«Elizabeth i jej ogród» to książka autobiograficzna, w której Elizabeth von Arnim opowiada czytelnikom w formie pamiętnika o swoim życiu na Pomorzu i o ukochanym ogrodzie. Napisana jest z niezwykłym humorem i świetnym, lekkim piórem, dzięki czemu czyta się ją bardzo przyjemnie, a do samej autorki ciężko nie zapałać sympatią. Dodajcie do tego jeszcze przepiękne wydanie i macie książkę, którą zdecydowanie warto kupić i postawić w pokoju w widocznym miejscu. Ja jestem zachwycona każdym jej detalem – od pięknej oprawy po niesamowicie przyjemną w lekturze treść.