Jakub Małecki to jedno z najciekawszych nazwisk młodego pokolenia w świecie polskiej literatury. Długo wahałam się przed sięgnięciem po jego książki (zupełnie bezsensownie), a teraz przepadam w każdym kolejnym tytule.

Kiedy w zeszłym roku na ustach wielu czytelników była podobno genialna «Rdza», wreszcie się zmotywowałam i postanowiłam sięgnąć po książki autora. Najpierw jednak chciałam nadrobić jego wcześniejszą twórczość. «Dygot» i «Ślady» już za mną, teraz przyszedł czas na «Dżozefa»

Piękny, nieprzytłaczający styl

Pierwszą rzeczą, która ujęła mnie w twórczości Małeckiego, to niesamowicie piękny styl, w jakim opowiada swoje historie. Język narracji jest zachwycający, ale jednocześnie lekki, nieprzytłaczający. «Dżozef» w tym temacie mnie nieco zaskoczył, a może nawet lekko zaszokował, bo książkę rozpoczyna narracja pierwszoosobowa. Zupełnie nie pasowało mi to do tego, do czego przyzwyczaiłam się przy lekturze dwóch poprzednich tytułów. Gdzie ten piękny, lekko baśniowy język? Gdzie ten element, za który tak pokochałam twórczość Małeckiego? A to ci niespodzianka!

"Dżozef" Jakub Małecki Bibliofilem być

Miłość do ludzkiego cierpienia?

Pamiętałam jednak, że «Dżozef» to wznowienie książki z 2011 roku, na dodatek w poprawionej wersji. Mając to na uwadze, bardzo ciekawym doświadczeniem było zobaczyć, jak ewoluowało pióro autora. Po pewnym czasie znalazłam też ten urok, którym Małecki czarował mnie w swoich następnych książkach: odrobinę magii, wiejskiego folkloru i bólu codziennej egzystencji. Bo Kuba chyba ukochał sobie opowiadanie o ludzkim cierpieniu, ale robi to w cudowny sposób.

Czy Joseph Conrad może być bohaterem we współczesnej literaturze?

«Dżozef» zaczyna się tak, jak gdyby miała być to opowieść o dresiarzu z warszawskiej Pragi, który w głębi serca skrywa duszę humanisty i nie potrafi odnaleźć się w dzisiejszym świecie. Dopiero po czasie wychodzi drugi wątek, opowieść Czwartego, który w majakach twierdzi, że jest Josephem Conradem i chce przed śmiercią opowiedzieć swoją ostatnią książkę, ostatnią powieść. Joseph Conrad w literaturze współczesnej? Piotr Gajdowski z Newsweeka napisał, że to ryzykowny zabieg i jak najbardziej się z nim zgadzam. Zgadzam się również z tym, że Małeckiemu wyszło to rewelacyjnie, bo jak nie znoszę «Jądra ciemności», tak po «Dżozefie» byłabym w stanie dać mu drugą szansę.

Dżozef - Jakub Małecki, Bibliofilem być

Rewelacja, jak zawsze

To niesamowite, ale autor m.in. «Śladów» znów mnie zachwycił, mimo początkowej konsternacji, jak inna pod względem stylu jest to książka, w porównaniu do kolejnych. Na pewno jest wyjątkowa ze względu na sposób, w jakim jeden z bohaterów opowiada o fascynacji twórczością Conrada. Sam pomysł na fabułę i dwa wątki również jest rewelacyjny. Aż się boję, jak dobra musi być «Rdza», skoro tylu czytelników nazywa ją najlepszą książką 2017 r. Jeśli wciąż macie twórczość Małeckiego przed sobą, «Dżozef» to dobry wybór na pierwszy ogień.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu SQN

 

NA SKRÓTY

«Dżozef» Jakuba Małeckiego od SQN to wznowiona i poprawiona wersja książki z 2011 roku. Na tle kolejnych powieści autora, jest to pozycja nieco inna, odrobinę odbiega stylem od «Dygotu» czy «Śladów», ale jest tak samo wyjątkowa i dobra. Autor oddaje w niej hołd Josephowi Conradowi w bardzo ciekawy sposób, a już sam ten motyw w dzisiejszych czasach może budzić podziw: kto jeszcze czyta Conrada z własnej woli? Mimo że stylem powieść odbiega od kolejnych, sama fabuła ma charakterystyczne elementy dla twórczości Małeckiego: odrobina mroku, magii, wiejskiego folkloru, cierpienia w codziennej egzystencji. To jedna z pierwszych książek autora, ale zachwyca tak samo, jak kolejne.