„Jest pani głucha? Ojej, bardzo mi przykro!” Ale dlaczego?


Felietony / wtorek, Maj 22nd, 2018

Do tej pory raczej pomijałam milczeniem fakt, że jestem osobą niesłyszącą. Jakie to ma znaczenie w kontekście blogowania na temat książek? Kiedy jednak przygotowywałam wpis z okazji 4. urodzin bloga (⇒TU⇐), postanowiłam w tym wspomnieć, co z kolei dało mi do myślenia, aby napisać na ten temat nieco więcej. Przygotujcie się na bardzo osobisty wpis.

Słuch straciłam nagle, w wieku 15 lat. Kiedy wróciłam po wakacjach do szkoły (trzecia klasa gimnazjum), zorientowałam się, że nie rozumiem rozmów w czasie przerw, że gwar totalnie mi wszystko zagłusza. Na lekcjach było lepiej, ale czasem też coś mi umykało. Po serii badań, masie pobytów w szpitalu i dwóch operacjach słuch straciłam całkowicie. Guzy na nerwach słuchowych, nic nie dało się zrobić. Czy moje życie się skończyło? Nie, ono dopiero się zaczęło.

Utrata słuchu pozwoliła mi docenić życie, ale także poznać zupełnie inny świat – świat Głuchych. Dlaczego piszę dużą literą? Dlaczego piszę takie brzydkie słowo zamiast ładne i neutralne niesłyszący lub popularne głuchoniemi? To jeden z powodów, dlaczego zdecydowałam się napisać ten post. Chciałabym zwrócić waszą uwagę na kilka rzeczy i jeszcze więcej wam wyjaśnić.

Głusi to nie osoby śmiesznie machające łapkami, posługujące się jakimś dziwnym językiem gestów. To mniejszość językowo-kulturowa, która dumna jest ze swojego języka – polskiego języka migowego.

FAKT NR 1. Język migowy nie jest uniwersalny. Każda społeczność ma swój, a w Polsce porozumiewamy się w PJM. 

Polski język migowy to drugi najpiękniejszy język na świecie (bardziej podoba mi się tylko amerykański migowy – ASL).  Można w nim wyrazić wszystko i błędne jest myślenie, że to zbiór gestów lub uproszczony system znaków. Uwielbiam migać i mogę to robić w sytuacjach, kiedy komunikacja foniczna jest niemożliwa: przez szybę autobusu/pociągu, w komunikacji miejskiej, kiedy nie mam ochoty, aby ktoś słuchał moich prywatnych wynurzeń, kiedy z rozmówcą stoimy w dwóch różnych końcach pokoju w środku imprezy.

FAKT NR 2. Głusi nienawidzą, kiedy nazywa się ich głuchoniemymi.

W społeczeństwie wszechobecna jest właśnie ta druga nazwa, co wielu (w tym mnie) doprowadza do szewskiej pasji. To, że Głusi migają zamiast mówić fonicznie, nie oznacza, że są niemi. Po prostu mówią językiem wizualno-przestrzennym. Nie nazywajcie więc nas niemymi. Słowo głuchy naprawdę jest ok!

FAKT NR 3. Nie każdy głuchy jest Głuchy.

Nie każdy głuchy zna język migowy i należy do kultury Głuchych. Wielu wybiera lata rehabilitacji słuchowej i logopedycznej – naukę mowy i jak najlepszego korzystania ze swoich resztek słuchowych. Nie jest tak, że głusi rodzą się z językiem migowym w genach. Wiele osób późno ogłuchłych nie decyduje się na naukę migowego. Niewiele brakowało, a ja także nie poznałabym tego pięknego języka.

FAKT NR 4. Głusi słuchają muzyki, chociaż nie rozumieją, co do nich mówisz.

Głuchota kojarzy nam się z kompletną ciszą, ale jej stopnie są różne. Nawet osoba, która dobrze mówi i jest w stanie zrozumieć, co ty do niej mówisz, może nazywać siebie głuchą. Jest głucha, a jednocześnie uwielbia słuchać muzyki, tańczyć, może nawet gra na jakimś instrumencie. Kiedy byłam słysząca, bardzo dużo słuchałam muzyki, teraz robię to rzadko, ale wciąż mam swoje ulubione utwory. Kocham też dźwięk gitary. I nie ma w tym nic dziwnego.

FAKT NR 5. Głusi to normalni ludzie, ale trzeba dostosować się do nich komunikacyjnie.

Napisanie czegoś na kartce, albo po prostu na twoim smartfonie, zamiast powtarzania słownie 10 razy tego samego naprawdę nic was nie kosztuje. Nie zliczę sytuacji, gdy ludzie nie potrafili zrozumieć, że mimo iż mówię jak osoba słysząca, jestem głucha i nie rozumiem, co mówią. Piszcie na kartce, na telefonie, na ręce. Nie bądźcie chamami i ułatwcie głuchym ten kontakt, bo wierzcie mi, że już wystarczająco mamy przekichane w życiu – brak napisów w TV, same komunikaty dźwiękowe na peronach dworcowych itp.

Mam ogromną nadzieję, że ten wpis pozwolił wam trochę lepiej zrozumieć głuchych. Chciałabym, aby moje przyznawanie się w sklepie/kasie na dworcu/w bibliotece czy gdziekolwiek do tego, że nie słyszę, nie spotykało się z pełnym przerażenia spojrzeniem lub totalnym olaniem i dyskryminacją. Bądźcie wyrozumiali, uśmiechajcie się, ułatwiajcie nam trochę to życie. I nie bójcie się, bo głusi i język migowy są super! 

  • Ściskam Cię! Bardzo dobrze, że napisałaś ten tekst. Ludzie często nie potrafią się zachować, bo są nieświadomi. Nie zawsze wynika to z ich chamstwa.

    Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się spotkać i pójść na kawę! :*

    • Kochana, pisząc o chamstwie mam na myśli osoby, które usilnie mówią do głuchych, mimo że wyraźnie im się tłumaczy, że się nie słyszy i prosi się je o napisanie na kartce/telefonie – to już nie jest nieświadomość, tylko ignorancja.

      Zapraszam do Warszawy <3

      • Kasia Kiszka

        Również wiele razy się z tym spotkałam , choćby w pracy . Jedna osoba nawet wprost mi napisała ze tu nie zakład chroniony i mam się dostosować jak chce pracować a nie że ona będzie się dostosowywala i mi na kartce pisała co mam robić . Bardzo to przykre ale wcale nas nie uwazaja za mniejszość kulturową , tylko za głuchoniemych – niepełnosprawnych ludzi , którzy im tylko zawadzaja

  • Tori Stark

    Bardzo podoba mi się ten wpis! Mam nadzieje, że ludzie zrozumieją lepiej, to z jakimi problemami wiążą się osoby pozbawione słuchu, a mówienie głuchonieme brzmi totalnie żałośnie, jeśli mogę tak stwierdzić. Super wpis 💕 Myśle, że możemy dostawać takich więcej.

  • Ania

    Od dobrych paru lat chodzi za mną pomysł nauczenia się PJM, ale jakoś nigdy nie miałam motywacji (słyszę i nie znam nawet jednej głuchej osoby) – ale ten wpis mnie zachęca! Podpowiesz jak się do tego zabrać? Czy da się nauczyć np. z YouTube’a czy są jakieś kursy?
    Mogłabyś powiedzieć coś więcej nt. słuchania muzyki? Z felietonu odniosłam wrażenie, że całkowicie nie słyszysz, w jaki sposób więc słuchasz muzyki?
    Dzięki za ten tekst! <3

    • Najlepszy byłby jakiś kurs, tylko koniecznie PJM, nie system językowo-migowy, który jest odzwierciedleniem języka polskiego. Same słówka znajdziesz tu – http://www.slownikpjm.uw.edu.pl/

      Co do muzyki – mam wszczepiony implant pniowy i dzięki niemu mogę słuchać muzyki. Jak zdejmę z ucha procesor, nie słyszę nic 🙂

  • Ja sama jestem głucha od urodzenia, ale z dwoma implantami ślimakowymi. Moi rodzice zabronili mi uczyć się języka migowego jak byłam mała, bo chcieli, żebym mówiła. Teraz chcę się go nauczyć i mam nadzieję, że znajdę na jego naukę.

  • Ewelina Wojciuk

    Dziękuję Ci, za ten post, bo był bardzo potrzebny. Przynajmniej dla mnie. Z pewnością zastosuję się do Twoich uwag, jeśli kiedykolwiek przyjdzie mi spotkać osobę głuchą lub głuchoniemą. 🙂

    • Cieszę się, że post ci się podoba, ale chyba nie przeczytałaś go dokładnie. Napisałam, że głusi nie chcą być nazywani głuchoniemymi. To słowo w ogóle nie powinno istnieć w słowniku.

      • Ewelina Wojciuk

        Nie stawiam równości pomiędzy tymi dwoma wyrażeniami. I rozumiem, że język migowy to taki sam język jak ten fonetyczny, więc nie powinno być mowy o „niemowach” – z tym, że to ja, jako osoba porozumiewająca się głównie dźwiękami jestem ograniczona i w takim kontekście tego użyłam. Nie chciałam nikogo urazić.

  • Ten temat zawsze budzi emocje – nigdy nie chcę nikogo skrzywdzić albo urazić, wkęc wielokrotnie zastanawiam się co robic, co mówić, żeby ta druga osoba poczuła się dobrze i komfortowo.
    Świetny wpis!

  • Super wpis, cudnie, że go napisałaś! Nie znam osobiście żadnej głuchej osoby, ale też kiedyś chodziło mi po głowie nauczenie się języka migowego. Moja siostra cioteczna uczy dzieci w klasach specjalnych i sporo opowiadała właśnie o miganiu 😊 Myślę, ze spokojnie mogłabyś zrobić z tego cały cykl – to są fantastyczne informacje, z których słyszący często nie zdają sobie sprawy.

  • Poruszył mnie ten wpis. Ja z kolei nie widzę na jedno oko, urodziłam się bez nerwu w nim. Nie wiem jakbym się czuła, gdyby przestała widzieć w ogóle. Jesteś silną osobą i tak trzymaj!

  • Wojciech Nowaczyk

    Jestem osobą niedosłyszącą na poziomie +85dB. jakieś 13 lat temu ukończyłem szkołę dla niesłyszących w Poznaniu. Migowy poznałem perfekcyjnie, dzięki uczestnictwu w wielu konkursach oraz zawodach sportowych poznałem rzesze ludzi. Dziś kontakt z osobami niedosłyszącymi praktycznie się urwał. Migowy to specyficzny język, który trzeba „czuć”. W naszej szkole było wielu licencjonowanych nauczycieli „migowego”, którzy dorabiali sobie jako tłumacze. Pomimo ich ogromnej znajomości „słów”, rozmowa była sztuczna. Mało osób wie, że język migowy dzieli się na migowy i migany, inaczej rzecz ujmując sztuczny i naturalny. 6 lat spędziłem wśród ludzi niesłyszących i ile razy stanął obok nas tłumacz to nigdy nie mógł zrozumieć o czym „gadamy” 🙂 W czym tkwiła tajemnica? Nauczyciele używali znaków, my używaliśmy całego ciała, emocji i prymitywnych dźwięków.

    Poruszę jeszcze kwestię kontaktu z osobami słyszącymi. Niestety nie wystarczy kartka i długopis czy nawet telefon. Osoby niesłyszące rozumieją może 20% tego co im napiszesz. Nie rozumieją trudniejszych słów, pojęć, znaczeń, przenośni a nawet podstawowej gramatyki. Nie mam mowy o jakiejkolwiek komfortowej rozmowie. Często nie rozumieją nawet podstawowych poleceń. Pisanie z taką osobą przypomina rozmowę Polaka z Anglikiem po 2 tygodniowym kursie języka obcego 🙂

    • Na pewno napiszę jeszcze na temat PJM i SJM, bo to kolosalna różnica! W Warszawie sytuacja jest całkiem niezła, bo jest sporo świetnych tłumaczy migających w PJM. O języku polskim też będzie. Akurat kwestię pisania na kartce pisałam z własnej perspektywy, ale faktem jest, że wielu głuchych nawet taka pomoc nic nie da. Dzięki za wizytę na blogu i komentarz! 🙂

  • Alicja Buczek

    Dziękuję Ci za ten wpis. Potwierdza on moje dotychczasowe wiadomości o „miganiu i głuchocie” i poszerza o nowe nieznane mi do tej pory. Są mi one wciąż potrzebne choć nie jestem osobą ani głuchą ani niemą. Pracuję z dziećmi przedszkolnymi i oprócz dydaktycznych wiadomości wprowadzam je także w świat osób niepełnosprawnych w tym ludzi głuchych. Wiele lat temu ukończyłam kurs języka migowego, jednak pamiętam tylko jego niewielką część, bo nie ćwiczony- zanika. Dziękuję jeszcze raz.