Kryminał? Fantastyka? Soft horror? Jednego Stuartowi Turtonowi nie można odmówić: pisze takie książki, że właściwie nie wiadomo, do jakiej kategorii je przypisać, bo tak bardzo się nimi wszystkimi bawi.

«Demon i mroczna toń» to druga powieść Turtona. Może pamiętacie głośny tytuł sprzed dwóch lat «Siedem śmierci Evelyn Hardcastle» (nie mylić z mężami i Evelyn Hugo)? Nowa książka Turtona jest nie mniej pokręcona.

Była Agatha Christie, czas na Arthura Conan Doyla

W «Siedmiu śmierciach…» czuło się wyraźną inspirację twórczością królowej klasycznych kryminałów i jej dwóch najbardziej znanych powieści: «I nie było już nikogo» oraz «Morderstwo w Orient Expressie». Ale to, co z tym popularnym motywem zamknięcia bohaterów w jednym miejscu zrobił Turton… Nie będę się tu za dużo rozpisywać, ale zdecydowanie zrobił coś, co nie pozwala o tej książce zapomnieć. Nawet dwa lata po premierze. W jego nowej powieści – «Demon i mroczna toń» – tym razem czułam delikatną inspirację najsłynniejszym detektywem stworzonym przez Arthura Conan Doyla – Sherlockiem Holmesem. Oczywiście obserwacje i wyciąganie z nich wniosków to domena każdego śledczego, ale tutaj jeden z bohaterów wyraźnie miał talent do dedukcji.

Demon i mroczna toń - Stuart Turton

Nie wierz w nic, co tu przeczytasz

Po opisie powieści wydawało mi się, że ta książka będzie zupełnie inna niż debiut Turtona, ale okazało się, że nie do końca. Jest równie mocno pokręcona i równie świetnie wodzi czytelnika za nos. Autor znów poszedł w lekko fantastyczne klimaty, nie brakuje też dreszczyka niepokoju. A jeśli to kryminał, powinny być trupy i poszukiwanie mordercy, ale u nas tym trupem jest statek, który ktoś chce zatopić, a mordercą diabeł, który niejednego już wodził na pokuszenie. Więc niby kryminał, ale nie końca. Niby fantastyka, ale czy na pewno? A może thriller? W posłowiu autor pisze, że jego książki każdy klasyfikuje nieco inaczej i myślę, że faktycznie nie ma sensu narzucać innym tego, czym ta powieść jest i do jakiej kategorii ją przypisać. Wiedzcie jedno: emocji, napięcia, ciekawej zagadki i intrygującego pomysłu na fabułę tu nie brakuje.

Muszę odkupić «Siedem śmierci Evelyn Hardcastle»

Debiutancką powieść Turtona miałam w wydaniu z miękką okładką i po lekturze ją sprzedałam, bo doszłam do wniosku, że nie potrzebuję jej mieć w swojej kolekcji. Po «Demonie i mrocznej toni» chyba jednak dokupię sobie «Siedem śmierci…» w twardej oprawie, bo okazuje się, że to tak pokręcone książki, że jednak być może kiedyś do nich wrócę. A nawet jeśli nie, będę je mogła wcisnąć komuś do przeczytania. No i jestem ogromnie ciekawa, co jeszcze Turton wymyśli. Lubię pisarzy, których mózgi zdają się być pełne dziwnych, ciekawych historii.

Demon i mroczna toń - Stuart Turton

Podsumowując

Czytając ten tekst jeszcze raz okazało się, że właściwie nie napisałam nic konkretnego na temat drugiej powieści Stuarta Turtona. Więc może szybko napiszę tu, że: akcja dzieje się w XVII wieku na pewnym statku, bohaterowie są świetnie skonstruowani i nie brakuje silnych, kobiecych postaci, zagadka również jest świetnie skonstruowana, ale jednocześnie tak, że przez sporą część powieści nie wiadomo, o co właściwie z tym demonem chodzi. Pióro Turtona jest fantastyczne i to jedna z tych książek, od których ciężko się oderwać, a jednocześnie chcecie sobie tę historię dozować powoli, żeby za szybko się nie skończyła. Nie pozostaje mi nic innego, jak zakończyć ten wpis słowem POLECAM!

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros