Niedawno swoją premierę miał «Pamiętnik księgarza» Shauna Bythella, na temat którego możecie przeczytać tekst dwa posty niżej. Książka Bythella zainteresowała mnie tak bardzo, że dosłownie musiałam przeprowadzić rozmowę porównawczą z polskim antykwariuszem.

Nie jestem stałą bywalczynią antykwariatów, za to regularną. Raz do roku, zawsze tego samego dnia, chodzimy z Lubym na zakupowe książkowe szaleństwo do naszego ulubionego Antykwariatu Grochowskiego. Nie mogłam więc poprosić o krótki wywiad nikogo innego, jak właściciela tego miejsca bibliofilowej rozpusty. Byłam ogromnie ciekawa, ile wspólnego mają ze sobą The Book Shop w szkockim Wigtown i warszawski Antykwariat Grochowski. Zadałam panu Markowi dziesięć pytań na najbardziej nurtujące mnie kwestie, zapraszam do przeczytania naszej rozmowy! Tekst zapisany kursywą to moje małe porównawcze dygresje.

Zdjecie pochodzi z profilu Antykwariatu Grochowskiego na Facebooku

Bibliofilem być: Na początek pytania informacyjne. Ile lat działa już Antykwariat Grochowski? Ile osób Pan zatrudnia?

Marek Łączyński: Antykwariat istnieje 15 lat. Zaczynałem od kilku kartonów z książkami, które rozrosły się do ok. 200 tysięcy tytułów. Zatrudniam 5, w porywach 7 osób.

W jaki sposób pozyskuje Pan książki do antykwariatu?

Wcześniej jeździłem po skupach makulatury. Po latach ludzie sami przynoszą książki i inne bibeloty do Antykwariatu. Kilka razy w tygodniu jeździmy do mieszkań klientów, aby kupić duże zbiory czy wręcz prywatne biblioteki.

Jakie najstarsze książki macie w asortymencie, z jakich lat?

Aktualnie najstarszy wolumin w naszych zbiorach pochodzi z XVI wieku.

Jakie książki sprzedają się u Was najszybciej?

Popularne :). Bardzo dobrze sprzedają się książki fantasy. Kupują je ludzie młodzi, a więc okazuje się, że młodzież czyta :). W każdej kategorii literatury znajdziemy tytuły dobre, jak i złe. Te pierwsze na pewno prędzej znikają. Trudno powiedzieć co się najszybciej sprzedaje… Może niskonakładowe, ale są one zazwyczaj droższe, więc też trochę hamuje cena. Czyli poszukiwane! To jest dobra odpowiedź!

Zdjecie pochodzi z profilu Antykwariatu Grochowskiego na Facebooku

Shaun Bythell wspomina często o mimowolnie usłyszanych lub bezpośrednio do niego skierowanych niewybrednych komentarzach osób odwiedzajacych jego antykwariat. Czy Panu też zdarzało się usłyszeć przykre komentarze?

Rzadko. Od kupujących na pewno nie. Próbujemy dobrze żyć z klientami. Klient nasz Pan i tego należy w handlu się trzymać. Zawsze kultura, sprawna i szybka obsługa, ale też luz, humor i przede wszystkim uśmiech. I rozmowy, ciągłe rozmowy. Bez tego nic się nie zdziała :). Przykre komentarze czasami dostaliśmy od osób sprzedających, które dotyczyły cen przez nas oferowanych za książki. No cóż, żeby sprzedać musimy próbować tanio kupić.

Z narzeczonym mamy tradycję i odwiedzamy Wasz antykwariat raz w roku, w jego urodziny. Wychodzimy wtedy z solidnym zapasem książek. Czy macie takich stałych klientów, mniej lub bardziej regularnie przychodzących, których kojarzycie?

Zapraszamy częściej! Taaak! Mamy i kojarzymy bardzo wielu! Kochamy ich! Dzięki nim ten antykwariat istnieje. Dziękujemy serdecznie wszystkim naszym klientom, którzy nas odwiedzają :). Wszyscy pracownicy naszego sklepu mają swoich ulubionych klientów i odwrotnie też to działa. Kupujący przychodzą specjalnie, aby porozmawiać z kimś z nas. Jest to bardzo przyjemne i podtrzymujące na duchu :).

Czy jest jakiś typ klientów, którzy was irytują? Np. tacy, którzy snują się cały dzień między półkami, a ostatecznie wychodzą z jedną kupioną książką lub z pustymi rękoma? 

Klient nasz Pan. Tego nie można ominąć. Choć czasami, ale rzadko, pojawiają się ludzie niewychowani i chamscy. Tego znieść się nie da! Irytacja musi nastąpić.

Zdjecie pochodzi z profilu Antykwariatu Grochowskiego na Facebooku

Jak to jest z proszeniem o zniżkę? Dużo klientów o to pyta? Jaki jest Pana stosunek do tego? Autor «Pamiętnika księgarza» wyraźnie irytuje się, gdy klienci proszą o zniżkę i odnotowuje, jeśli tego przez kilka godzin nie robią.

Zniżki są wpisane w handel. My chętnie opuszczamy z cen stałym klientom lub osobom robiącym duże zakupy. Fakt, (powrót do odpowiedzi nr 7) zdarzają się irytujący klienci, którzy wymagają sprzedaży za cenę, którą oni oferują. Przesada w żadną ze stron jest niedobra :).

Czy sprzedaż, liczba klientów jest zależna od pory roku/miesiąca? Czy np. w okresie przedśwątecznym macie więcej klientów?

Tak, w święta jest zdecydowanie najwięcej klientów.

To mnie bardzo zaciekawiło, bo Bythell w swojej książce pisze, że w okresie zimowym, nawet przedświątecznym, mógłby zamykać The Book Shop, bo wtedy zdecydowanie ma najmniejsze obroty. Byłam przekonana, że właśnie na świąteczne prezenty ludzie będą kupować więcej książek, a jednak nie! Ale jak widać u nas, w Polsce, jest inaczej. 

Ostatnie pytanie: czy ma Pan czas na czytanie w pracy?

Tylko w momencie, gdy mam przerwę na jedzenie. Wtedy czytam zawsze!!!

Ach, to zupełnie tak, jak ja!

Zdjecie pochodzi z profilu Antykwariatu Grochowskiego na Facebooku

Bardzo dziękuję panu Markowi za rozmowę, świetnie było móc porównać, jak wygląda praca w polskim antykwariacie z tym, co przeczytałam w «Pamiętniku księgarza» Shauna Bythella. Mam nadzieję, że podobał wam się ten krótki wywiad. Gorąco zachęcam was do odwiedzania antykwariatów, warszawiakom polecam zwłaszcza Antykwariat Grochowski, bo ma fantastyczny klimat i znalazłam tam już nie jedną książkową perełkę.

Do przeczytania!