Jeszcze rok temu nie oglądałam żadnych kanałów na YouTube. Jaki to by miało sens, skoro i tak nie ma na nich polskich napisów? Na Instagramie żyło mi się cudownie do czasu, gdy wprowadzono stories i ludziom rozwiązały się języki.

Można by pomyśleć, że przez 10 lat bycia głuchą zdążyłam już przyzwyczaić się do świadomej/nieświadomej dyskryminacji. Ale do tego chyba nigdy nie da się przyzwyczaić. Odkąd pamiętam, byłam dziewczyną internetów, prowadziłam kolejne blogi, śledziłam te najbardziej znane. Potem przyszedł czas Instagrama i też musiałam mieć tam konto. Najpierw czysto prywatne, które wyewoluowało w bookstagramowe. A w zeszłym roku odkryłam YouTube. Kolejne miejsce doprowadzające mnie do frustracji.

Instagram był aplikacją idealną, do czasu przejęcia jej przez Facebook i stworzenia m.in. InstaStories. Ludzie pokochali tę zrzynę ze Snapchata, ja też, nie będę udawać, że nie. Niestety instagramowe stories okazało się być dla mnie również powodem do smutku. O czym opowiadacie? Co mówicie o tej książce, która tak bardzo mi się podobała, macie podobne zdanie? Gdzie tak biegniesz, czym się dzielisz ze swoimi obserwatorami? Zaczęłam czuć ogromną frustrację, że kolejne moje ulubione miejsce w sieci się na mnie zamyka, zaczyna być dla mnie niedostępne.

Zauważyłam jednak, że kilka mniejszych i większych blogerek zaczęło do swoich mówionych stories dodawać napisy. Pomyślałam, że warto to podchwycić i nieco rozreklamować temat przynajmniej na bookstagramie. Akcja NAPISY poszła naprawdę świetnie i właściwie większość obserwowanych przeze mnie osób te napisy dodaje (a jeśli nie, po jakimś czasie po prostu przestaję obserwować ich stories, pozostając przy zdjęciach, albo nawet i nie). Ale jak to robić, żeby napisy miały jakikolwiek sens?

1. Nie streszczaj tego, co mówisz, do jednego zdania.

„Mówię o tym, że ta książka mi się podobała.” A później przez kolejne 5 snapów opowiadasz dokładnie, co ci się podobało, ale już bez napisów. Serio? Ja też chciałabym poznać szczegóły. To jedno zdanie nic mi nie mówi! Bardzo często widzę takie streszczanie, a przecież nie o to chodzi w napisach. Kiedy czytacie książkę, chcecie poznać całość od pierwszej do ostatniej strony, czy wystarczy wam opis na tylnej okładce? Z napisami jest tak samo.

Nikt nie idzie - Jakub Małecki

2. Nie wybieraj, co jest ważne i warto zrobić napisy, a co, to po prostu paplanina. My też chcemy wiedzieć, o czym paplasz.

„Ale przecież ja tu gadam głupoty. Idźcie na mojego bloga albo jutuba, tam warto mnie posłuchać, tutaj nie musicie wiedzieć, o czym gadam.” To jest niestety skrajna forma dyskryminacji, bardzo mi przykro. Takie pogadanki o niczym tworzą więź między twórcą a obserwatorami. Twierdząc, że my mamy sobie iść na twojego bloga lub kanał, a pierdółek znać nie musimy, tworzysz ścianę i najzwyczajniej zniechęcasz do ciebie i twojej działalności w sieci.

3. Jeśli prowadzisz kanał na YouTube i chcesz zacząć dodawać polskie napisy, nie ogłaszaj wszem i wobec, że „od teraz będą one w każdym vlogu”, bo później możesz się z tego nie wywiązać.

Nic mnie bardziej nie boli, niż robienie nadziei na coś, na co czekałam od dawna, i po dwóch-trzech vlogach z napisami, zapomnienie o temacie. Jak najbardziej rozumiem, że nie macie czasu, żeby te napisy robić samemu, że nie zarabiacie na swoim kanale tyle, żeby było was stać na zatrudnienie kogoś, żeby te napisy robił. Jasne, że to rozumiem. Ale jeśli coś szumnie zapowiadacie, a później się z tego nie wywiązujecie, to strasznie boli. Więc po prostu nie obiecujcie.

Bibliofilem być recenzje książek

4. „Zapomniałam dodać napisy do poprzednich 10 snapów, sory. Ale tak w skrócie, mówiłam, że mam beznadziejny dzień, więc nic ważnego”.

Patrz punkty 1 i 2. I znów się powtórzę. To nie jest tak, że jadę po osobach, które się starają, ale czasem nie wychodzi, które o tych napisach zapominają i przypomną sobie w ostatnich rzucie, że te napisy miały dodać. Rozumiem to, zdarza się. Trzeba w sobie wyrobić nawyk, a czasem nie ma na te napisy czasu (chociaż z tym bym polemizowała). Ale takie streszczenia bolą najbardziej, bo dowiaduję się, że narzekasz, ale jestem wykluczona z tego, co dokładnie się stało. W takim przypadku albo przemilcz to, że zapomniała/eś o napisach, albo podsumuj wszystko, co wcześniej mówiła/eś, w dodatkowym, pisemnym snapie.

Wierzcie mi, na Instagramie jest dużo więcej g/Głuchych, nie tylko ja. Też chcemy mieć możliwość oglądania waszych kanałów na YouTube. Ale nie tylko my korzystamy z napisów. Wiele matek małych dzieci nie ma czasu na szukanie słuchawek, a nie może oglądać stories z głosem podczas karmienia. Wielu ludzi nadrabia stories czy jutuby podczas jazdy komunikacją miejską i też nie zawsze słuchawki się sprawdzają. Napisy to niesamowite ułatwienie dla wielu osób, ale dla g/Głuchych to coś, co nie wyklucza nas ze społeczeństwa. Miejcie to na uwadze.