in Books

„Jak powietrze” – Agata Czykierda-Grabowska

at
jak-powietrze-agata-czykierda-grabowska

dsc_2493

Niektórym może się wydawać, że Oliwii niczego nie brakuje – przystojny chłopak, świetne studia, wieczory spędzane w warszawskich klubach. Ale gdy los stawia na jej drodze Dominika, w jego bursztynowych oczach dziewczyna dostrzega coś, czego nie dał jej wcześniej nikt inny.

Dominik mieszka w obskurnej kamienicy na Pradze i musi zajmować się młodszym rodzeństwem. W jego życiu nie ma miejsca na rozrywki ani nawet na marzenia.

Choć pochodzą z dwóch różnych światów, wkrótce okazuje się, że nie mogą bez siebie żyć. On przynosi jej długo oczekiwany spokój, ona jest dla niego jak powietrze.

Ale czy taka miłość ma szanse przetrwać?

Czy Dominik potrafi odciąć się od bolesnej przeszłości?

Czy da się żyć bez powietrza?”

Pierwsza polska powieść new adult zaczęła być promowana na długo przed jej wydaniem. To, w połączeniu z piękną okładką, sprawiło, że ogromnie chciałam ją mieć i przeczytać jak najszybciej. Nie zraziły mnie nawet pierwsze niepochlebne opinie… I to był błąd.

Sama historia Oliwii i Dominika jest piękna i muszę przyznać, że momentami im kibicowałam i denerwowałam się, gdy znów coś poszło nie tak. Oliwia wciąż przeżywająca śmierć mamy i Dominik wychowujący samotnie dwójkę młodszego rodzeństwa – z tymi postaciami łatwo jest nam się identyfikować. Historia tych dwojga naprawdę miała duży potencjał, ale styl autorki popsuł wszystko. Chaotyczna narracja, ciągłe używanie metafor i porównań, za długie opisy – zwłaszcza przy dialogach, i właściwie brak jakiejkolwiek akcji bardzo pogrążają Jak powietrze.

Miałam wrażenie, że momentami autorka nie może zdecydować się, w jaki sposób prowadzić narrację. Całość utrzymana jest w powolnym, delikatnym stylu, momentami jednak przeplata się z wulgarnością, która zupełnie tutaj nie pasuje. Rozumiem, że czasem trzeba użyć różnych określeń, ale można zastosować taktowniejsze słownictwo. Jedynie w dialogach z chłopakami z Pragi czuło się tę naturalność i dopasowanie wypowiedzi do bohaterów i tła akcji.

Powieść ma prawie 500 stron i z żalem przyznaję, że przez większość czytanie jej było dla moich oczu i umysłu cierpieniem. Powiedzcie mi, jak można co 5 minut płakać, czy to z radości czy ze smutku? Nie ma strony w powieści Czykierdy-Grabowskiej, żeby główna bohaterka nie ocierała spływających jej po twarzy łez. Serio? Momentami miałam ochotę wejść do książki, potrząsnąć tą dziewczyną i kazać jej się ogarnąć… Dominik wcale nie jest niestety lepszy.

Myślę, że gdyby tę historię napisała np. Colleen Hoover, wyszedłby majstersztyk. A tak? Duży potencjał, ale na tym koniec. Bardzo się zawiodłam na tej książce.

 

Werdykt: NOT TO READ

 

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Okładka jest piękna i przez to chciałam mieć tę książkę na swojej półce, ale dobrze, że w końcu jej nie kupiłam…