Jak pies z kotem czy jak matka z córką? || „Amy i Isabelle” – Elizabeth Strout


Books, Literatura piękna / piątek, Maj 18th, 2018

Wokół książek Elizabeth Strout kręciłam się już od jakiegoś czasu, ale nasze drogi ciągle się rozmijały. Wiecie, jak to jest. Już chcecie kupić daną książkę, gdy nagle waszą uwagę przyciąga inny tytuł i to właśnie z nim ostatecznie wędrujecie do kasy.

Aż wreszcie za sprawą Wielkiej Litery w moje ręce wpadła debiutancka powieść pisarki i nie miałam wyjścia – przyszedł moment, aby zweryfikować swoje oczekiwania i sprawdzić, czy to rzeczywiście moje klimaty, na co miałam nadzieję.

Czytać ten debiut czy nie czytać?

Czy debiut to najlepsza opcja na początek przygody z twórczością danego pisarza, kiedy na rynku tyle późniejszych jego książek zbiera sporo pozytywnych opinii? Może być to ryzykowne, ale też niekoniecznie. Zależy jaki przypadek nam się trafi. Bywa, że debiut jest najlepszym dziełem danego autora, a kolejne tytuły próbują mu jedynie dorównać, najczęściej z niepowodzeniem. Ale wielu pisarzy z książki na książkę coraz bardziej się rozwija i ich pierwsze dzieło po latach może okazać się dosyć słabe na tle tych późniejszych. Jak jest jest w przypadku Strout? Tego wam nie powiem, bo nie mam porównania do innych jej książek (czego się pewnie sami domyśliliście po wstępie wpisu), ale na pewno mogę stwierdzić, że nie żałuję, iż na mojej drodze jako pierwszy stanął właśnie jej debiut.  

O fabule słów kilka

Strout swoją pierwszą książkę poświęciła rozważaniom na temat relacji matka-dorastająca córka. Przemysłowe miasteczko Shirley Falls, lata 90. Amy zaczęła dojrzewać jako jedna z pierwszych uczennic swojej szkoły, co ciężko było jej zaakceptować. Teraz ma szesnaście lat i nie potrafi dogadać się ze swoją apodyktyczną matką. Nie dzieli się z nią tym, co zaczęła właśnie odkrywać dzięki pewnemu mężczyźnie – swoją seksualność i pragnienia – mimo że nie do końca rozumie, co się z nią dzieje. Isabelle zaś nie potrafi zaakceptować w pełni swojej córki, a wszystko przez wspomnienia z przeszłości i tajemnice, których nie ma odwagi wyznać.

Lata 90., a może jednak 60.?

«Amy i Isabelle» to książka o specyficznym klimacie. Nieco leniwym, który mnie mocno kojarzył mi się raczej z latami 60. niż 90. Myślę, że trzeba na początku się do niego przyzwyczaić, bo sprawia, że powieść momentami zdaje się być nieco nudnawa i niekiedy aż się prosi, żeby coś się w niej zaczęło dziać. Jeśli nie lubicie takich spokojnych klimatów, odradzam już na samym wstępie. Ja uwielbiam i mimo że czasami było aż zbyt leniwie, w ostateczności stwierdzam, że nie przeszkadzało mi to tak bardzo. To, co najbardziej urzeka mnie w literaturze z XX wieku, to brak nowych technologii. Kiedy smartfony, tablety, laptopy itp. otaczają nas na co dzień, człowiek ma ochotę odpocząć od nich choćby podczas lektury.

Czy schematy są złe?

Strout stworzyła bardzo dobrą powieść, mimo że oparła ją na starych jak świat schematach. Niechciana ciąża, konflikt nastoletniej córki z matką, potajemny romans ze starszym mężczyzną, złamane serca. Początkowo ciężko polubić zarówno Isabelle, jak i Amy. Obydwie mają irytujący styl bycia, ograniczone postrzeganie świata i swoje małe, nieracjonalne obsesje. W trakcie lektury bywały chwile, gdy miałam ochotę potrząsnąć nimi dwiema, żeby się opamiętały, żeby przestały być tak zapatrzone w nieodpowiednich ludzi. Mają tylko siebie, jak mogą tego nie dostrzegać? Ale właśnie w tym problemie tkwi cały sens tej historii. Kiedy lepiej poznamy obie bohaterki, zaczniemy może nie tyle je lubić, co rozumieć ich zachowanie

Kilka słów podsumowania

Lubię obyczajówki z klimatem z dawnych lat, a «Amy i Isabelle» to właśnie taka książka. Jeśli nie potrzebujecie dużo akcji, lubicie cofnąć się trochę w czasie, odpocząć od nowych technologii, wkraść się w życie mieszkańców małego amerykańskiego miasteczka, to myślę, że ta książka wam się spodoba. Ja po lekturze zdecydowanie nabrałam ochoty na inne powieści Elizabeth Strout.

   

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Wielka Litera

 

NA SKRÓTY

«Amy i Isabelle» to nie tylko debiutancka powieść Elizabeth Strout, ale również pierwsza tej pisarki, którą miałam okazję przeczytać. Autorka porusza temat trudnych relacji między matką a córką. Brak zrozumienia i wzajemne zamknięcie się ze swoimi bolączkami oddalają od siebie dwie kobiety, które powinny być dla siebie nawzajem najważniejsze. Akcja książki rozgrywa się w latach 90., dzięki czemu miło jest odpocząć od bohaterów otoczonych nowymi technologiami. «Amy i Isabelle» to powieść o dosyć leniwym klimacie, bez zwrotów akcji i napięcia, więc nie jest to książka dla każdego, ale mnie bardzo dobrze się ją czytało.