Im bardziej popularny blog i konto na bookstagramie, tym więcej maili z propozycjami współpracy w skrzynce. Coraz częściej jednak nie tylko wydawnictwa chcą z nami współpracować, ale także… sami autorzy.

O ile większość wydawnictw naprawdę wspiera swoich pisarzy i promuje ich książki, chociażby w tej podstawowej formie, tak jest jedno (nie będę podawać nazwy), które sukcesywnie ich olewa. Wydamy wam książkę, ale później radźcie sobie sami. I taki świeżak odkrywa blogosferę książkową, a przede wszystkim bookstagram, gdzie przenosi się coraz więcej bardziej i mniej doświadczonych recenzentów.

Nie ukrywajmy: im więcej blogerów wspomni o jakimś tytule, tym więcej czytelników, prędzej czy później, po niego sięgnie. Szum jest dobry, chociażby same zdjęcia na IG mogą zrobić swoje. Nic dziwnego więc, że autorzy szukają w nas wsparcia, że jesteśmy ich ostatnią deską ratunku. Nie mając żadnego budżetu na promocję, pozostajemy im tylko my. Wystarczy przecież wysłać książkę i tyle. Niestety, nikt ich nie nauczył, jak się z nami kontaktować i jak nas zachęcić do zdecydowania się na współpracę. Tutaj też jest potrzebny marketing.

Pierwszy błąd: pisanie wiadomości do skrzyneczki na Instagramie.

Nie wiem jak inni, ale ja dostaję dziennie od kilku do kilkunastu wiadomości – zależy to od tego, co akurat wrzuciłam na InstaStory. To nie jest miejsce na propozycje współpracy, bo kiedy później chcę o coś dopytać, nie mogę tej wiadomości znaleźć w gąszczu dziesiątek innych.

Drugi błąd: lakoniczna wiadomość

„Cześć, właśnie wydałe/am swoją książkę „TYTUŁ”. Chciałabyś ją zrecenzować?”. To tyle? Już dawno minęły czasy, gdy blogerzy rzucali się na każdą darmową książkę. Sam tytuł nic nam nie powie. Chcesz, żebyśmy rozreklamowali twoją powieść? Najpierw zareklamuj ją nam. O czym jest? Jaki to rodzaj literatury? Dlaczego warto ją przeczytać? Jaki masz pomysł na naszą współpracę? Naprawdę nie mamy czasu na wyszukiwanie informacji o każdym proponowanym nam tytule. A nawet jeśli mamy, po prostu nam się nie chce. I mamy do tego prawo.

Trzeci błąd: branie blogera na litość

Wydawnictwo cię nie wspiera? Bardzo mi przykro, ale to nie sprawi, że jeśli mi o tym napiszesz, twoja książka stanie się dla mnie ciekawsza. Bądź dumny ze swojego dzieła i to na nim się skup, wysyłając maila z propozycją współpracy. Nie narzekaj, że musisz zająć się promocją sam(a). Takie wydawnictwo wybrałe/aś.

Nie piszę tego tekstu, żeby wyszydzać autorów czy się nad nimi pastwić. Publikuję go mając dobre intencje. Szanujmy nawzajem swoją pracę i bądźmy profesjonalistami. Dobrze przygotowana wiadomość z propozycją współpracy ma większą szansę powodzenia, niż lakoniczne jedno zdanie, na które nawet nie chce się odpowiadać. Mam nadzieję, że na ten wpis trafią młodzi autorzy i wykorzystają moje rady.