Jak już nie raz wspominałam na łamach tego bloga, nie jestem typem podróżniczki, no, może nie takiej w klasycznym tego słowa brzmieniu. Daleko mi do tworzenia list państw, miast, krain, które chciałabym zwiedzić. Zupełnie inaczej ma się rzecz z książkami.

Uwielbiam to, że obecnie mogę przeczytać o prawie każdym, nawet najdalszym zakątku Ziemi. Dzięki literaturze mogę podróżować bez wychodzenia z domu i zaglądać w miejsca, które w innym przypadku byłyby dla mnie raczej niedostępne. Jak choćby taka farma na Islandii.

Co wspólnego ma Heiđa Ásgeirsdóttir i «Pamiętnik księgarza»?

Pamiętacie «Pamiętnik księgarza» Shauna Bythella? Autor w lekki i zabawny sposób (ale nie brakuje tu też poważnych wątków) przybliża pracę szkockiego antykwariusza. «Farma Heidy» bardzo mi tę książkę przypomina. Steinunn Sigurđardóttir przybliża nam życie Heiđy Ásgeirsdóttir, oddając jej głos, sama jedynie wyjaśniając, skąd pomysł na książkę i zapowiadając jej treść. Patrząc oczami Heidy poznajemy jej życie na Islandii i gospodarstwo. Dowiadujemy się kim jest, czym się zajmuje, na czym polega jej praca. Czemu zrezygnowała z kariery modelki na rzecz samotnego gospodarowania. Posiadanie własnej farmy na magicznej Islandii brzmi niemal idyllicznie, ale czy rzeczywiście tak jest? 

Farma Heidy - Steinunn Sigurðardóttir

Kominek, aromatyczne kakao i opowieść islandzkiej farmerki

Opowieść poprowadzona jest w taki sposób, że łatwo zapomnieć, że to książka. Czytając «Farmę Heidy» ma się wrażenie, że tytułowa bohaterka siedzi z nami wieczorem przy kominku z kubkiem pełnym aromatycznego kakao, opowiadając nam historię swojego życia. Język, jakim operuje Heida, jest potoczny, ale przeplatają się tu też elegantsze frazy czy wyrażenia. Raz Heida jest poważną obrończynią swojej farmy i przyrody, by zaraz pokazać się jako kobieta dzika, pełna pasji, wybuchowa. Historia Islandki jest niezwykle fascynująca. Ile kobiet w dzisiejszych czasach odważyłoby się na samotne prowadzenie gospodarstwa, rezygnując przy tym świadomie z posiadania dzieci, z założenia rodziny, z wygodnego życia? Za to właśnie uwielbiam książki. Za takie historie.

Islandia jakiej nie znacie

«Farma Heidy», jak sama tytułowa bohaterka, to książka niebanalna. Zaskakująco wciągająca i fascynująca. Pokazująca świat, który mało komu jest znany. Heida nie tylko otwiera przed nami bramy swojej farmy, ale także swojego umysłu i duszy. Jest szczera w swojej opowieści. Nie ukrywa, że miała depresję, że sobie nie radziła, że gospodarowanie i walka o swoją ziemię wiele ją kosztuje. Chociaż Steinunn Sigurđardóttir właściwie w tej książce nie ma, nie należy zapominać, że to właśnie ona odkrywa przed nami fascynującą historię islandzkiej farmerki. Jeśli lubicie podobne książki, jeśli fascynuje was Islandia albo lubicie poznawać państwa, krainy od niebagatelnej strony, zdecydowanie polecam wam «Farmę Heidy».

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu