„Inferno” – Dan Brown


Books, Thriller/sensacja / środa, Maj 25th, 2016

Dan Brown to dosyć znane i poważane nazwisko, ale do tej pory miałam okazję przeczytać tylko jedną książkę tego pisarza – Kod Leonarda da Vinci. Jest to chyba też jego najbardziej znana i ceniona książka, co można wywnioskować chociażby po okładce Inferno, na której wspomniany jest ten tytuł. Pamiętam, że sama powieść zrobiła na mnie ogromne wrażenie, ale mimo to z Brownem nigdy nie było mi po drodze. Ostatnie dzieło pisarza, Inferno, trafiło do mnie przypadkowo – udało mi się nabyć je na wymianie książkowej i jest to jeden z najlepszych dotychczasowo łupów na tego typu imprezach.

Tym razem Langdon oprowadza nas po przepięknej Florencji. Nie jest to jednak zwykła wycieczka, gdyż historyk sztuki zmuszony jest uciekać przed ludźmi, którzy, z niewiadomych dla mężczyzny powodów, chcą go zabić. A przynajmniej na to wygląda. W całą skomplikowaną sprawę zamieszana jest Światowa Organizacja Zdrowia oraz tajemnicze Konsorcjum, które za duże pieniądze chroni ludzi i ich sekrety. Jednym z ich klientów jest szalony naukowiec, który jako jedyny przejmuje się postępującym przeludnieniem Ziemi i chce z tym walczyć niekonwencjonalnymi metodami. Mężczyzna, zamiast zyskać wsparcie, trafia na listę bioterrorystów. To doprowadza go do ostateczności – szykuje nieprzyjemną niespodziankę. Langdon wraz z młodą lekarską, Sienną Brooks, próbują nie dopuścić do kataklizmu. A wszystko to przy echach Boskiej komedii Dantego Alighieri.

Cóż za pokręcona książka! Wydaje Ci się, że zaczynasz już rozumieć, dokąd zmierza opowieść i nagle wszystko okazuje się fałszem. Brown po raz kolejny zafundował nam thriller trzymający mocno w napięciu do ostatnich stron. Na dodatek mamy piękną scenerię Włoch – najpierw Florencja a później Wenecja. Połączenie historii z Boską komedią Dantego i krajobrazem, świątyniami, placami, zabytkami sprawia, że po przeczytaniu książki mam ochotę nie tylko przeczytać dzieło Alighieri’ego, ale pojechać do samej Florencji i zobaczyć wszystkie te rzeczy, o których jest chociażby najmniejsza wzmianka w Inferno.

Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko, nie jest to jednak powieść na miarę Kodu Leonarda da Vinci. Zakończenie nieco mnie rozczarowało, ale tylko odrobinę, drażniły mnie też od czasu do czasu niektóre zachowania i wypowiedzi bohaterów, nie wpływa to jednak negatywnie na ocenę całości. Brown niesamowicie zadziwia swoją wiedzą na temat symboli, znajomością historii sztuki, umiejętnością złożenia historii tak, żeby wszystkie elementy tworzyły spójną całość. Bardzo mi się też podobało poruszenie tematu przeludnienia, choć na ogół nie przepadam za wątkami katastroficznym.

Inferno ma prawie 600 stron, ale powieść spokojnie można przeczytać w jeden weekend. Jest to książka z tych, co wciągają tak, że chcesz jak najszybciej je skończyć i poznać rozwiązanie zagadki, czyli jak najbardziej w moim typie.

Werdykt: TO READ

  • Uwielbiam „Inferno”!

  • Czytając „Anioły i Demony” mocno zniechęciłam się do prozy Browna. Jednak od jakiegoś czasu mam ochotę dać mu drugą szansę 😉

    • O, a ja słyszałam, że „Anioły i Demony” też są super. Może za jakiś czas sama sprawdzę 🙂