Myślę, że większość z nas zna z własnego doświadczenia (niezależnie od pokolenia) uczucie, kiedy naszym sercem zawładnęła aktualnie popularna gwiazda: aktor, piosenkarz, celebryta. Pokoje oblepione plakatami z wizerunkiem platonicznej miłości, wiersze pisane po cichu w pamiętniku, a przede wszystkim marzenia, jak to będzie, gdy w końcu spotkamy obiekt naszych westchnień. To wszystko prowadzi do fanfików – wymyślonych historii z gwiazdami napisanych przez ich fanów. I to właśnie fanfiki tworzą IMAGINES.  

IMAGINES to kolejna książka powstała na fali popularności wattpada. Wcześniej fani pisali opowiadania do szuflady lub na forach poświęconych konkretnemu obiektowi westchnień, teraz mają do tego jedno miejsce. W książce zebrano 34 opowiadania różnych osób, w tym 2 Anny Todd, autorski serii After. Każda historia poświęcona jest innemu celebrycie. Oprócz nazwisk wymienionych w opisie książki, znajdziemy w niej również m.in. Toma Hiddlestona, Chrisa Evansa, Selenę Gomez, Benedicta Cumberbatcha czy braci Hemsworthów.

Zabierając się do lektury, byłam pełna pozytywnych myśli. W końcu jako nastolatka sama kochałam się w pewnym piosenkarzu, dwóch aktorach z telenowel a także kilku sportowcach. Zdarzyło mi się nawet czytać blogi z fanfikami na ich temat i przeżywać każdy odcinek opowieści, jak gdybym sama była ich bohaterką. Największy urok IMAGINES polega właśnie na tym, że każde opowiadanie skonstruowane jest w taki sposób, że to my jesteśmy jego bohaterami – świetny zabieg z prowadzeniem narracji w drugiej osobie. I właściwie na tym moje pozytywne odczucia się kończą.

Większość opowiadań jest nijaka, schematyczna i stylem przypomina historie 13-latek, które marzą już o ślubie i dzieciach z upatrzoną sławną osobą. Wiele razy byłam zniesmaczona i miałam ochotę wydłubać sobie oczy, nie wierząc, że coś takiego zostało wydane. Co innego wrzucić opowiadanie na wattpada, a co innego wydać je w książce. Sprawiedliwie muszę jednak dodać, że było kilka takich historii, w których sama się zakochałam i czytało mi się je z ogromną przyjemnością. Nie były one przesłodzone, a nawet jeśli tak, to autorki starały się pisać bardziej życiowo. I co najdziwniejsze dla mnie, bardzo podobało mi się opowiadanie z Justinem Bieberem, do czego właściwie nie powinnam się przyznawać…

Chyba po prostu jestem już za stara na takie książki. Większości bohaterów fanfików zupełnie nie kojarzyłam i musiałam sprawdzić w internecie kim są i czemu nastolatki za nimi szaleją na tyle, by poświęcać im swój czas pisząc miłosne historie. Myślę więc, że moja krytyka może być zupełnie bez sensu, gdy książka trafi do właściwego odbiorcy. Mimo wszystko, a zwłaszcza mimo pięknej, lustrzanej okładki, muszę ocenić IMAGINES negatywnie…

 

Werdykt: NOT TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova