in Books

„Imagines” – Anna Todd i inni

at
imagines-anna-todd-i-inni

dsc_3385

“Wyobraź sobie, że…

JUSTIN BIEBIER od rana zasypuje Cię uroczymi niespodziankami z okazji rocznicy Waszego… ślubu.

KIM KARDASHIAN potrzebuje Cię, by przetrwać w świecie, w którym nie można robić selfie!…

Na pokładzie samolotu zaprzyjaźniasz się z chłopakami z ONE DIRECTION…

W ramionach CHANNINGA TATUMA tańczysz najbardziej zmysłowy taniec na świecie…

Twój najlepszy przyjaciel ED SHEERAN ma dla Ciebie naprawdę szalony prezent urodzinowy…

DANIEL SCHARMAN zabiera cię na romantyczny spacer po plaży…

Wyobraźnia nie ma granic, więc wyobraź sobie, że może zdarzyć się wszystko, co zechcesz – z kim tylko zechcesz.”

Myślę, że większość z nas zna z własnego doświadczenia (niezależnie od pokolenia) uczucie, kiedy naszym sercem zawładnęła aktualnie popularna gwiazda: aktor, piosenkarz, celebryta. Pokoje oblepione plakatami z wizerunkiem platonicznej miłości, wiersze pisane po cichu w pamiętniku, a przede wszystkim marzenia, jak to będzie, gdy w końcu spotkamy obiekt naszych westchnień. To wszystko prowadzi do fanfików – wymyślonych historii z gwiazdami napisanych przez ich fanów. I to właśnie fanfiki tworzą IMAGINES.  

IMAGINES to kolejna książka powstała na fali popularności wattpada. Wcześniej fani pisali opowiadania do szuflady lub na forach poświęconych konkretnemu obiektowi westchnień, teraz mają do tego jedno miejsce. W książce zebrano 34 opowiadania różnych osób, w tym 2 Anny Todd, autorski serii After. Każda historia poświęcona jest innemu celebrycie. Oprócz nazwisk wymienionych w opisie książki, znajdziemy w niej również m.in. Toma Hiddlestona, Chrisa Evansa, Selenę Gomez, Benedicta Cumberbatcha czy braci Hemsworthów.

Zabierając się do lektury, byłam pełna pozytywnych myśli. W końcu jako nastolatka sama kochałam się w pewnym piosenkarzu, dwóch aktorach z telenowel a także kilku sportowcach. Zdarzyło mi się nawet czytać blogi z fanfikami na ich temat i przeżywać każdy odcinek opowieści, jak gdybym sama była ich bohaterką. Największy urok IMAGINES polega właśnie na tym, że każde opowiadanie skonstruowane jest w taki sposób, że to my jesteśmy jego bohaterami – świetny zabieg z prowadzeniem narracji w drugiej osobie. I właściwie na tym moje pozytywne odczucia się kończą.

Większość opowiadań jest nijaka, schematyczna i stylem przypomina historie 13-latek, które marzą już o ślubie i dzieciach z upatrzoną sławną osobą. Wiele razy byłam zniesmaczona i miałam ochotę wydłubać sobie oczy, nie wierząc, że coś takiego zostało wydane. Co innego wrzucić opowiadanie na wattpada, a co innego wydać je w książce. Sprawiedliwie muszę jednak dodać, że było kilka takich historii, w których sama się zakochałam i czytało mi się je z ogromną przyjemnością. Nie były one przesłodzone, a nawet jeśli tak, to autorki starały się pisać bardziej życiowo. I co najdziwniejsze dla mnie, bardzo podobało mi się opowiadanie z Justinem Bieberem, do czego właściwie nie powinnam się przyznawać…

Chyba po prostu jestem już za stara na takie książki. Większości bohaterów fanfików zupełnie nie kojarzyłam i musiałam sprawdzić w internecie kim są i czemu nastolatki za nimi szaleją na tyle, by poświęcać im swój czas pisząc miłosne historie. Myślę więc, że moja krytyka może być zupełnie bez sensu, gdy książka trafi do właściwego odbiorcy. Mimo wszystko, a zwłaszcza mimo pięknej, lustrzanej okładki, muszę ocenić IMAGINES negatywnie…

 

Werdykt: NOT TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Ależ ostatnio moda się zrobiła na te wattpadowe opowieści… A ja tylko utwierdzam się w przekonaniu, że nie chcę sięgać po żadną z nich 😀 a już szczególnie po „Imagines”, które wydaje się właśnie czymś skierowanym do nastolatek, które nieustannie marzą o swoich ukochanych gwiazdach i w domowym zaciszu same tworzą tego typu historie. Nie wiem tylko, czy jest sens te opowieści wydawać…

    • Pisanie jak najbardziej rozumiem, ale moim zdaniem, co zostało opublikowane na wattpadzie powinno zostać na wattpadzie 😉

  • Anna

    Co to jest wattpad? chyba jestem już bardzo stara 😉

    • Ja też długi czas nie wiedziałam 🙂 To portal, gdzie za darmo możesz publikować swoją twórczość a inny użytkownicy mogą ją czytać 🙂

  • Mila

    Osobiście nienawidzę Wattpada! – uważam, że piszące tam osoby to chorobliwie zakochane nastolatki, które żyją tylko po to, by spotkać swojego idola. Mam wrażenie, że pisząc te fanfiki, które najczęściej są głupie jak but, zaspokajają swoje żądze miłości. Nie wiem, może jestem jakaś dziwna, ale nie rozumiem fenomenu tej aplikacji… Chociaż i tak najgorsze są te „książki” typu „Przyjaciel mojego brata” czy „Nauczyciel”. Mam ochotę strzelić sobie w łeb, kiedy widzę, że moja koleżanka (wiek +13) to czyta.
    Mam jednak ochotę przeczytać „Imagines” w celu rozrywkowym. Czekam, aż zrobią na nią jakąś naprawdę dobrą promocję :D.

    • Ale wiesz, nastolatki muszą się gdzieś wyżyć, a na wattpadzie dodatkowo znajdą osoby, które podzielają ich miłość do danej gwiazdy 🙂

    • Anonim

      Problem z Wattpadem polega na tym, że trzeba wiedzieć, gdzie szukać, żeby znaleźć coś dobrego. A jest tam sporo wartościowych rzeczy, które giną niestety w tysiącach idiotycznych fanficków. Jednak sama aplikacja ma (a może raczej: miała) potencjał. To wygodne, kiedy można w jednym miejscu śledzić wiele historii, dostawać powiadomienia o nowych historiach, komentować wybrane fragmenty w trakcie czytania. Wattpad nie jest zły sam w sobie (choć polscy tłumacze za błędy powinni słono zapłacić!), po prostu został opanowany przez gimbusiarnię. Zresztą jak wszystko wszędzie, ale tam jest to niezwykle widoczne. A wystarczy odwiedzić kilka rozsądnych grup dla wattpadowiczów na FB i można znaleźć naprawdę ciekawe, dobrze skonstruowane historie pisane poprawnym i ładnym językiem.