in Books

„I nie było już nikogo” Agatha Christie

at

Witajcie w nowej porze roku! Jesień zdecydowanie sprzyja czytaniu książek. Nie ma nic lepszego, niż deszczowe dni spędzone w domu pod kocem z kubkiem gorącej herbaty w jednej ręce i książką w drugiej 🙂 Zapraszam Was więc na nową recenzję – być może właśnie po tę książkę sięgniecie któregoś jesiennego wieczoru 🙂DSC_1422

„Dziesięć osób zostaje zaproszonych przez tajemniczego gospodarza do domu na wyspie. Gdy dwie z nich giną, goście zdają sobie sprawę, że to, co początkowo uważali za nieszczęśliwy wypadek, jest robotą zabójcy. Postanawiają odkryć jego tożsamość, ale okazuje się, że nikt nie ma alibi. Odizolowani od społeczeństwa, niezdolni do opuszczenia miejsca pobytu, umierają jeden po drugim w sposób opisany w dziecięcej rymowance, która wywieszona jest w ich pokojach.”

Jak już wspominałam przy okazji recenzji „Morderstwa w Orient Expressie”, dopiero niedawno zaczęłam czytać kryminały Agathy Christie, a wszystko za sprawą nowej kolekcji jej dzieł wydawanych w pięknych oprawach. „I nie było już nikogo” to drugi tom kolekcji. Dużo osób polecało mi tę książkę, określając ją jako najlepszy kryminał Christie, więc kiedy wreszcie przyszedł na nią czas, usiadałam do niej z ogromnym zapałem i ciekawością.

Przyznam, że historia mocno mnie wciągnęła i ciężko było się oderwać od czytania między zabójstwami kolejnych osób na wyspie. Podoba mi się zwłaszcza motyw morderstw dokonywanych według dziecięcego wierszyka – „Dziesięciu żołnierzyków”. Jednak po skończeniu lektury nie byłam tak zachwycona, jak się tego spodziewałam i jak zapowiadali moi znajomi zachwyceni tą książką. Problemem było przede wszystkim to, że od początku dostajemy informację, że to ktoś z owej dziesiątki gości na wyspie jest mordercą. I dla mnie niestety nie jest to już pasjonujące, skoro wiem, że mogę podejrzewać każdego, a osoby, do których podejrzenia są nam podstawiane przez pisarkę, automatycznie przestają tymi podejrzanymi być. Zabiera mi to element zaskoczenia, jaki miałam chociażby przy trzecim tomie kolekcji –„A.B.C.”, którego recenzja pojawi się niebawem.

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony historia jest bardzo wciągająca i wyjaśnienie zagadki morderstw jest bardzo ciekawe, z drugiej zaś spodziewałam się naprawdę zaskakującego wyjaśnienia i to książkowe nie robi na mnie takiego wrażenia, jakiego oczekiwałam.

Powiem Wam jedno: zaczynam coraz bardziej lubić pióro Agathy Christie, niezależnie od tego, czy książka mnie zaskoczyła czy rozczarowała.

Może się wydawać, że jest to recenzja negatywna, ale tak nie jest, gdyż plusy zdecydowanie przeważają. Nie ma tu jednak zachwytu, jakiego oczekiwałam.

Werdykt: TO READ

Marth

  • mama patyczakowa z pyrów

    Coś mi każe myśleć, że twórcy tego anime inspirowali się tym dziełem Królowej Kryminałów: http://pl.wikipedia.org/wiki/Umineko_no_naku_koro_ni
    Przysięgam, że dzięki Tobie/przez Ciebie moje fundusze mocno ucierpią, bo zacznę kupować Christie.

    • Bardzo możliwe, że się inspirowali Christie, co tylko pokazuje geniusz tej pisarki 😉 A jej kryminały są jak najbardziej godne spłukania się doszczętnie 😉