in Books

„Hobbit, czyli tam i z powrotem” J. R. R. Tolkien

at

Pałam do sesji szczerą nienawiścią, dlatego ogromnie się cieszę, że ta zmora w końcu za mną i zaczęłam wakacje. Mam nadzieję, że przez najbliższe 3 miesiące recenzje będą pojawiać się częściej (moja ukryta nadzieja, że będę czytać jeszcze więcej 😉 ). Tymczasem zapraszam Was do przeczytania paru słów o totalnym klasyku literatury fantastycznej :).DSC_0149

„Światowej sławy pisarz angielski J. R. R. Tolkien był profesorem filologii germańskiej w Oksfordzie, znawcą literatury i języka staroangielskiego, autorem wielu prac naukowych. Jako powieściopisarz dał się poznać dopiero w roku 1937, publikując  Hobbita, który przyniósł mu rozgłos. W samej Anglii książka ta miała dziesiątki wydań. Zachęcony powodzeniem i prośbami zachwyconych czytelników, Tolkien powrócił do tematyki Hobbita, wydając w latach 1954-1955 trylogię zatytułowaną Władca Pierścieni. Zarówno Hobbit, czyli tam i z powrotem, jak i Władca Pierścieni powstały pod wpływem dobrze znanych autorowi legend staroangielskich, pełnych czarodziejów, smoków i przedmiotów o nadprzyrodzonej mocy. Jednakże sam hobbit, istota większa od liliputa, ale mniejsza od krasnoluda, jest oryginalnym pomysłem Tolkiena. Fantastyczny, przemyślany do najdrobniejszych szczegółów świat z powieści także powstał w wyobraźni pisarza, a barwna fabuła kryje głębszy sens i wiele analogii do współczesności.”

Mojego zagłębiania się w fantastykę ciąg dalszy. Tym razem padło na totalną klasykę. Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby nazwiska Tolkien. Hobbit (jak i Władca Pierścieni, którego niedługo zacznę czytać zmuszona przez mojego M. 😉 )znajduje się na liście 100 książek BBC (więcej we wpisie tutaj), dlatego wiedziałam, że prędzej czy później przyjdzie moment, że po niego sięgnę. M. sprawił, że wyszła opcja „prędzej”, ale zdecydowanie nie żałuję.

Hobbita poznajemy w momencie, kiedy jego norkę ziemną odwiedza Gandalf. Czarodziej ma dla niego propozycję, która właściwie wydaje się być nie do odrzucenia, okazuje się jednak, że Bilbo Baggins nie jest z tych, którym zależy na bogactwie i lubią przygody. Bilbo to zdecydowany domator, dlatego namowy czarodzieja na nic się nie zdają. Albo tak się tylko hobbitowi wydawało. Kiedy następnego dnia odwiedza go kompania 14 krasnali gotowych do wyprawy, Bilbo nie ma już innego wyjścia i musi wyruszyć z nimi. Cel? Dotarcie na Samotną Górę i odzyskanie skarbu należącego do przodków Thorina, który zagarnął dla siebie straszny smok – Smaug.  Po drodze spotykają trolle, gobliny, elfy, olbrzymie pająki i nie wszyscy są do nich przychylnie nastawieni. Bilbo jednak okazuje się być godnym miana „włamywacza” i ratuje kompanów nawet z najgorszych tarapatów.

Podobno Hobbit to bajka, którą Tolkien napisał dla swoich dzieci. Nie wiem, czy potrafiłabym zasnąć, gdyby rodzice opowiadali mi bajki o strasznych smokach, trollach zjadających krasnale, czy też o okropnych pająkach łapiących ofiary w swoje zdradzieckie sieci. Ale ja nie jestem miłośniczką przemocy (Grę o Tron oglądam przez palce, zasłaniając sobie oczy dłonią) i horrorów (no dobra, Hobbit pod miano horroru na pewno nie podpada, ale chciałam Wam nakreślić sytuację). Jednak jako dorosłej osobie, nie wierzącej już, że wróżki, krasnale i smoki istnieją, Hobbita czytało mi się niezwykle przyjemnie. Pewnie nigdy nie zostanę wielką i wierną fanką fantastyki, ale przyjemnie jest czasem oderwać się od szarego, przytłaczającego niekiedy świata, i wejść do barwnej krainy pełnej małych istotek z długimi brodami i śmiesznymi czapkami.

Dzieło Tolkiena zdecydowanie zasłużenie znalazło się na liście BBC. Może nie jestem w stanie dostrzec tego niesamowitego kunsztu i wyobraźni, za które wielbią go fani fantastyki, jednak wystarczające jest dla mnie to, że książka napisana jest pięknym językiem a narrator fantastycznie prowadzi nas przez historię, dzięki czemu Hobbita czytało mi się bardzo przyjemnie. Język gra bardzo ważną rolę, a w powieści Tolkiena idealnie współgra z całą opowieścią. Czytając książkę sami czujemy się jak dzieci, którym ktoś opowiada fascynującą bajkę (nadal nie popieram przemocy, nawet wśród wymyślonych krasnali, co nie zmienia faktu, że Hobbit to świetna baśń).

Kolejny krok w mojej „fantastycznej” edukacji to Władca Pierścieni. Po Hobbicie jestem nastawiona zdecydowanie pozytywnie :).

Werdykt: TO READ!!!

Marth