in Books

„Historia pszczół” – Maja Lunde

at
historia-pszczol-maja-lunde

DSC_1147a

“Hartfordshire, 1852. William, przyrodnik, właśnie wpadł na genialny pomysł, jak zrewolucjonizować konstrukcję ula. Nie wiem jednak, że równolegle nad tym samym projektem pracuje inny wynalazca…

Autumn Hill, 2007. Prowadzący rodzinną hodowlę pszczół George ma nadzieję, że jego syn Tom przejmie po nim interes. Dowiaduje się, że chłopak ma inne plany, a co więcej – w całych Stanach pszczoły zaczynają wymierać.

Syczuan, 2098. W pozbawionym pszczół świecie przyszłości Tao od rana do nocy pracuje nad zapylaniem kwiatów. Pragnie, by jej syn, Wei-Wen, uniknął jej losu. Niespodziewanie jednak dziecko znika w tajemniczych okolicznościach, matka zaś wyrusza w podróż, by go odszukać.”

Historia pszczół od kilku tygodni nie schodzi z list bestsellerów w Polsce. Nic dziwnego – w 2015 roku Maja Lunde otrzymała za nią Nagrodę Księgarzy Norweskich, jedno z największych wyróżnień na norweskim rynku książki. Powieść idealnie wpasowuje się w ważny temat, jakim jest masowe wymieranie pszczół i konsekwencje tego dla ludzkości. Dodatkowo mamy elementy fantastyki – Chiny w roku 2098. Lubię takie mieszane historie różnych bohaterów, czułam więc, że to będzie dobra książka.

Powieść składa się z trzech odrębnych opowieści, każda na innym etapie “rozwoju” ludzkości i o innej sytuacji życiowej pszczół. Jako pierwszą poznajemy Tao żyjącą w roku 2098, która codziennie w pocie czoła przez wiele godzin sztucznie zapyla kwiaty na drzewach. Swoją pracę wykonuje siedząc na delikatnych gałęziach i musi robić to niezwykle ostrożnie – każda złamana gałąź to obniżenie pensji, która i tak jest niewielka. Tao wraz z mężem marzą o drugim dziecku, nie dostaną jednak zgody od Komitetu, dopóki nie odłożą wymaganej sumy. Całe ich życie wywraca się do góry nogami, gdy ich trzyletni synek, Wei-Wen, zostaje odnaleziony ledwo przytomny w lesie a następnie zabrany do szpitala, gdzie Tao i Kuan nie mają już do niego dostępu. Poznajemy też historię George’a, który nie może porozumieć się z prawie dorosłym już synem. Tom nie chce odziedziczyć hodowli pszczół, woli rozwijać swój talent pisarski. Będzie musiał jednak wszystko przemyśleć, gdy masowe wymieranie pszczół dotrze także do farmy jego ojca. Jest jeszcze rok 1852 i William, który poprzez obserwowanie życia pszczół próbuje osiągnąć sławę, tworząc zupełnie nowy ul. W międzyczasie musi się jednak zmierzyć z walką o uwagę własnego syna oraz próbą zaimponowania swojemu mentorowi, który bez ogródek dał mu znać, że William nigdy nic nie osiągnie w życiu.

Powieść wydaje się być słusznych rozmiarów, napisana jest jednak w taki sposób, że nie zwykle szybko się ją czyta. Bardzo też wciąga. Najbardziej podobała mi się historia Tao i jej poszukiwania syna – Maja Lunde w niesamowity sposób przedstawiła, jak wielka jest siła matczynej miłości i ile matka jest w stanie znieść dla swojego dziecka. William i George wielokrotnie mnie irytowali – George są upartością i brakiem zrozumienia, że jego syn może mieć własne marzenia i plany na życie, William – swoim upartym dążeniem do zaimponowania komuś, kto zamiast go wspierać, otwarcie wyśmiewa i poniża. W Historii pszczół Lunde w przewrotny sposób pokazuje siłę kobiety i ułomności mężczyzn.

Książka Mai Lunde to jedna z tych, które dają do myślenia i zostają w głowie jeszcze długi czas po zakończeniu lektury. To, jak pisarka przedstawiła postępujący problem z wymieraniem pszczół, zdecydowanie zasługuje na otrzymaną norweską nagrodę i listy bestsellerów. Czytając powieść z jednej strony cieszyłam się, że to fikcja, z drugiej zaś w głowie siedziała mi myśl – co jeśli ta fikcja przerodzi się w prawdę? Oby nie.

Werdykt: TO READ!!!

 

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.