in Books

„Historia kotów” Madeline Swan

at

Do którego obozu należycie: psiarzy czy kociarzy? Jeśli do tego drugiego, dzisiejsza recenzja powinna Was zainteresować. Zwłaszcza, jeśli jesteście kociarzami zapalonymi jak ja i nie wyobrażacie sobie życia bez tym małych, czasem wrednych, ale jednak uroczych, sierściuszków 🙂DSC_0379

„Jeśli myślisz, że kot kiedykolwiek dał się udomowić, to się mylisz!

Ikona popkultury, najpopularniejszy bohater Internetu, obiekt zbiorowej histerii – KOT. Teraz możesz poznać jego historię: od czasów boskiego kultu w starożytnym Egipcie, poprzez stosy średniowiecza i nowożytności, aż po powrót w chwale na współczesne salony.

Koty były zwiastunami nieszczęścia i pupilami czarownic. Zbawcami rolników i gospodarstw domowych. Z czarnych wyrabiano „lek” na ślepotę. Jeden został nawet oficjalnym kandydatem na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Jedni je kochają, inni ich nienawidzą. Koty mają to gdzieś.

Mahomet bał się wstać, aby nie obudzić swojego pupila.

Kot Churchilla, Nelson, jadał z nim obiad na Downing Street.

Picasso uwielbiał je malować – bezpańskie, z najeżonym futrem.

Brigitte Bardot nie wyobrażała sobie bez nich życia – miała ich ponad pięćdziesiąt.

Historia kotów to dzieje ich trudnego związku z ludźmi, książka pełna ciekawostek i zaskakujących epizodów.”

Nie da się ukryć, że jestem kociarą. Uwielbiam wszystko, co z kotami związane: kartki, torebki, śmieszne memy w Internecie, blogi poświęcone tym sierściuchom itd. Sama mam dwa koty w rodzinnym domu i strasznie mi smutno, że nie mogę mieć nawet jednego w wynajmowanym mieszkaniu. Kiedy na rynku pojawiła się Historia kotów Madeline Swan, wiedziałam, że prędzej czy później książka trafi do mojej biblioteczki. Trafiła dopiero niedawno, bo dostałam ją na urodziny, ale w końcu przeczytałam i mogę podzielić się swoją opinią z innymi kociarzami :).

Madeline Swan w swojej książce przedstawia początki kociej populacji i opisuje dalsze jej dzieje poczynając od starożytności i Starożytnego Egiptu, poprzez średniowiecze, epoki georgiańską i wiktoriańską, aż do współczesności. Dowiadujemy się jak w poszczególnych okresach koty były traktowane, kiedy je uwielbiano a kiedy nienawidzono i uważano za zwierzęta przeklęte. Autorka książki przytacza też relacje z własnymi kotami i ogólne nastawienie do tych zwierząt różnych sławnych osobistości: pojawiają się Szekspir, siostry Bronte, Dickens, Bardot czy sam Churchill. Na dokładkę poznamy kilka amerykańskich kocich gwiazd, w tym niedoszłego prezydenta USA.

Czytając książkę Madeline Swan przyszło mi na myśl, że historia kociej rasy to ciekawy pomysł na pracę naukową. Prześledzenie z większą uwagą wszelkich źródeł związanych z tymi zwierzętami, obrazów, tekstów literackich i innych, mogłoby dać ciekawe efekty. Tego mi właśnie brakowało w książce Swan – więcej szczegółów, więcej drążenia. Autorka przedstawia nam wiele informacji, ale czuję jednak pewien niedosyt. Historia kotów to bardziej krótki przekrój kocich losów, z potencjałem na dużo obszerniejsze dzieło. Zabrakło mi kilku bardzo ważnych, moim zdaniem, kotów, które przecież zapisały się w historii bardzo mocno (jak mogło zabraknąć Behemota z Mistrza i Małgorzaty?!). Żałuję też, że autorka nie poświęciła ani jednej strony na opisanie dzisiejszych kocich gwiazd Internetu (Grumpy Cat, Venus) oraz samego zjawiska uwielbienia tych zwierząt współcześnie.

Język książki jest prosty i czyta się ją bardzo szybko. Mimo że Swan pominęła kilka rzeczy, przedstawiła też wiele ciekawych zjawisk. Kult kotów w Starożytnym Egipcie, nienawiść do tych zwierząt w czasach polowań na czarownice – chociaż wiedziałam o tym wcześniej, ciekawie było przeczytać i dowiedzieć się nieco więcej. Interesujące są też fragmenty, w  których pisarka opisuje koty pracujące „zawodowo”: na poczcie, na statkach, w czasie wojny. I choć spodziewałam się czegoś znacznie lepszego, książkę czytało mi się całkiem przyjemnie. Jestem kociarą, więc nawet mimo kilku minusów kupiłabym ją jeszcze raz.

Werdykt: TO READ

Share:

Marth

  • Może prześledzenie źródeł, tekstów, książek o kotach to jakiś pomysł na pracę magisterską? 😀 byłaby dość oryginalna 😀
    Ja uwielbiam i psy, i koty 😀 a książka wydaje się interesująca 🙂

    • Ja myślę, że nawet na pracę doktorską 😀

  • Anna

    Dzięki Tobie wiem, że treść taka sobie, ale ponieważ jestem kociarą, to chyba sobie kupię tę książkę – chociażby by cieszyć oczy tą okładką 😀

    • O tak, okładka jest prześwietna 😀