in Books

„Gwiazd naszych wina” John Green

at

Jesień dała o sobie znać i w końcu i mnie dopadło przeziębienie. Skoro więc cały dzień spędzam bezczynnie, pomyślałam, że warto by dodać nową recenzję 🙂DSC_1793

„Miliony fanów, dwa lata na listach bestsellerów, a wreszcie ekranizacja. Kto by się tego spodziewał po ambitnej powieści o dwojgu młodych ludzi, którzy spotykają się w grupie wsparcia dla chorych nastolatków. Dziewczyna o imieniu Hazel, która ma szesnaście lat i nowotwór, poznaje tam Augustusa, niewiele starszego od siebie chłopaka. Ich wspólna historia nikogo nie pozostawia obojętnym.”

O tej książce słyszałam już wcześniej, zanim zrobił się na nią boom po ekranizacji w kinie. Na jednym z zajęć na moich studiach, wykładowca interesujący się literaturą dziecięcą i młodzieżową wspominał o niej i zachęcał do  przeczytania. Już wtedy miałam ją kupić, jednak stwierdziłam, że książki dla nastolatków to już chyba nie mój target. Dopiero zwykła promocja w Biedronce (sic!) zmotywowała mnie, aby ją kupić. I teraz żałuję, że tak długo to odkładałam!

„Gwiazd naszych wina” to opowieść o młodzieńczej miłości Hazel i Augustusa – dwoje nastolatków chorych na raka. Hazel od momentu zachorowania wie, że jej nowotwór jest nieuleczalny przez co nazywa się „tykającą bombą”. Augustus, dzięki amputacji nogi, od czternastu miesięcy jest NEC (no evidence of cancer – brak zmian nowotworowych). Poznają się na grupie wsparcia i od razu nawiązują przyjaźń. Z czasem połączy ich ulubiona książka Hazel – „Cios udręki” i  wspólna chęć poznania dalszych, nieopisanych przygód bohaterów powieści. Mają też wspólnego przyjaciela Isaaca, który w wyniku nowotworu traci wzrok.

Jest jeden ważny powód, dlaczego tak długo zwlekałam z kupnem i przeczytaniem tej książki. Bałam się tematu nowotworu. Bałam się, że mnie przytłoczy. Sama jestem po sporych przejściach zdrowotnych i temat choroby i śmierci jest dla mnie ciężki. John Green przedstawił jednak raka w zupełnie innym świetle. Skupił się na tym, aby pokazać odwagę Hazel i Augustusa w zmaganiu się z chorobą, jednak nie wyolbrzymiał tego. Nie chciał robić z nich herosów, zamiast tego pokazał nam zwykle codzienne życie chorych. Choć Hazel i Augustus zdają sobie sprawę z powagi ich nowotworów, nie myślą obsesyjnie o śmierci. Podchodzą do tego raczej bardzo racjonalnie.

Dawno nie czytałam książki, której poświęciłabym pół dnia, byle jak najszybciej ją skończyć i dowiedzieć się zakończenia. John Green napisał powieść niesamowicie wciągającą, którą jednocześnie bardzo szybko się czyta. Koniecznie musicie przeczytać ją i wy!

Werdykt: TO READ!!!

Share:

Marth

  • Ja własnie ją czytam i baaardzooo mi sie podoba 🙂
    A we wakacje widziałam film i w sumie widze duże podobieństwo.

    • Ja trochę boję się obejrzeć film, żeby nie popsuć sobie obrazu, jaki miałam po przeczytaniu książki.

      • Myślę, że w tym przypadku warto zaryzykować 🙂
        Różnic naprawdę nie ma wiele i odnoszę wrażenie, że film dorównuje książce.

  • Anonim

    widzę, że jesteś przed czytaniem Coelho 11minut – zupełnie nie warto tracić czasu na to, bzdury i grafomaństwo. z pewnych rzeczy się chyba wyrasta 😉

    • Nie przepadam za Coelho, ale książkę poleciła mi przyjaciółka, więc przemogę się i przeczytam 🙂