Odnoszę wrażenie, że ostatnio coraz więcej książek zbiera skrajne opinie. Czytelnicy są albo nimi zachwyceni i wychwalają je pod niebiosa, albo żałują każdej chwili przy nich spędzonej. «Moja najdroższa» jest jednym z takich tytułów.

Kiedy zobaczyłam tę powieść w zapowiedziach Agory, byłam przekonana, że to będzie jedna z najlepszych powieści tego roku. Może zmyliła mnie okładka, ale sama fabuła także zapowiadała coś dobrego. Kiedy jednak teraz czytam opis od wydawcy, nie mam pojęcia czym mnie tak zaciekawił i dlaczego nie wzięłam pod uwagę, jak ciężka może być lektura powieści Tallenta.

Po jedenaste: nie oczekuj

Może pamiętacie, że już raz w tym roku zdążyłam się tak sparzyć. Tytuł, w którym pokładałam mnóstwo nadziei, który miał mnie powalić na kolana, okazał się zupełnym niewypałem. Zdradziły mnie moje oczekiwania i wizja, jak ta powieść może wyglądać, co kompletnie minęło się z rzeczywistością. Nie sądziłam, że drugie rozczarowanie przyjdzie tak szybko. Tym razem nie miałam własnego pomysłu na fabułę, ale opis skojarzył mi się trochę z oscarowym «Pokojem», a trochę ze wspaniałą «Wielką samotnością» Kristin Hannah. Liczyłam też na klimaty dystopiczne i tu zawiodłam się najmocniej.  

Moja najdroższa - Gabriel Tallent

Nie ufaj Stephenowi Kingowi

Po raz kolejny książka polecana na okładce przez Kinga okazała się być przerostem formy nad treścią. Ufamy sławnym pisarzom, ich blurby zazwyczaj dobrze sprawdzają się jako zabieg marketingowy, a już takie wielkie nazwiska nie mogą polecać czegoś słabego. Ja jednak ponownie rozczarowałam się książką, którą poleca właśnie King. Może chodzi tylko o różnice w gustach, a może o pieniądze?

Co jest nie tak z tą «Moją najdroższą»

Opis fabuły sugeruje, że to nie będzie łatwa lektura, ale nie sądziłam, że będzie aż tak trudna! Okrutnie się przy niej męczyłam, licząc, że w którymś momencie mnie zaskoczy i zacznie się coś dziać. Przemoc, którą opisuje Tallent, jest ogólnie trudna do pojęcia, ale pisarz przedstawia ją w taki sposób, że na dodatek ciężko zrozumieć, po co to robi. Czemu mężczyzna pisze o kazirodczym związku ojca z córką? I czemu robi to w tak wyprany z emocji sposób? Przemoc można ukazać tak, że książka zaleje czytelnika emocjami i go zachwyci. Przytłoczy, ale mimo wszystko zachwyci (jak np. «Małe życie» Hanyi Yanagihary). Nie rozumiem jednak powodu do pisania o wykorzystywaniu seksualnym dziecka tak, jak zostało to przedstawione w «Mojej najdroższej».

Moja najdroższa - Gabriel Tallent

Nierealni bohaterowie i żenujące dialogi

To nie jest powieść, które przejmuje głębią, która daje do myślenia, sprawia, że czytelnik coś z niej wyniesie. To książka, która przytłacza w ten negatywny sposób. Nie jestem nawet w stanie żałować głównej bohaterki i chociażby odrobinę zrozumieć jej zachowanie. Dodajcie do tego jeszcze żenujące dialogi, sposób wypowiedzi bohaterów i charakterystykę postaci, które są kompletnie oderwane od rzeczywistości. Dawno nie czytałam książki, która aż tak negatywnie by mnie zdruzgotała. Czytanie jej to była katorga i żałuję każdej spędzonej z nią minuty. Na fanpejdżu któregoś z blogerów książkowych przeczytałam komentarz, że współcześni autorzy lubią w swoich książkach pławić się w bólu i okrucieństwie. Nie miałam z tym problemu, aż to teraz. Tallent zdecydowanie się w tym pławi, jak gdyby przemoc w literaturze pięknej była czymś pożądanym.

Podsumowując

Ta recenzja nie jest zbyt składna, wybaczcie. Chciałabym dokładniej wyjaśnić wam, co tak bardzo nie podobało mi się w tej książce, ale kiedy o niej myślę, przed oczami mam tylko tę przemoc. Mam nadzieję, że mimo wszystko coś z tego mojego tekstu wynika. A może czytaliście «Moją najdroższą» i wam się podobała? Bardzo jestem ciekawa takiej pozytywnej recenzji, czy pozwoliłaby mi zrozumieć, czemu ta książka jest bestsellerem według New York Timesa.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: NOT TO READ

 

 

NA SKRÓTY

«Moja najdroższa» Gabriela Tallenta zbiera skrajne opinie, niestety ja trafiłam do grupy, która jest tą książką bardzo rozczarowana. Przemoc, jaką przedstawia autor, jest ciężka do pojęcia już w życiu realnym i trudno zrozumieć, jaki cel miał pisarz, aby opowiedzieć historię o kazirodczym związku ojca i córki. Męczyłam się przy każdej stronie i żałuję każdej poświęconej temu tytułowi minuty. Rozczarowała mnie fabuła, charakterystyka postaci i ich styl wypowiedzi oraz to, jak bardzo ta powieść wypruta jest z emocji. Po raz kolejny moje wygórowane oczekiwanie brutalnie zrzuciły mnie na ziemię i splunęły w twarz.