in Books

„Eleonora i Park” – Rainbow Rowell

at
eleonora-i-park-rainbow-rowell

“Dwoje outsiderów, jednak niezwykła miłość.

Eleonora… Nie sposób jej nie zauważyć: rude włosy, dziwne ciuchy. Czyta mu przez ramię. Uważa Romea i Julię za bogate dzieciaki, które dostawały wszystko, co chciały. Najbardziej nie lubi weekendów, bo spędza je bez niego.

Park… Dobrze mu w czerni. Denerwuje się, gdy musi prowadzić samochód w obecności taty. Uwielbia imię Eleonory i nie skróciłby go ani o sylabę. Wie, która piosenka jej się spodoba, zanim ona zacznie jej słuchać. Śmieje się z jej dowcipów, zanim ona dotrze do puenty.

Oto tocząca się w ciągu jednego roku szkolnego opowieść o dwojgu szesnastolatkach urodzonych pod nieszczęśliwą gwiazdą – dość mądrych, by zdawać sobie sprawę, że pierwszej miłości prawie nigdy nie udaje się przetrwać, ale na tyle odważnych i zdesperowanych, by dać jej szansę.”

Po cichu od dawna miałam ochotę na przeczytanie tej książki, ale jak Wam już kiedyś wspominałam, miałam wrażenie, że jestem za stara i nie mieszczę się w kategorii young adult, nie powinnam więc czytać młodzieżowych książek tylko same ambitne dzieła literackie. Wiem wiem, to głupie i już mi przeszło 😉 Po Fangirl, która bardzo mi się podobała, w końcu odważyłam się na Eleonorę i Parka tej samej autorki. Książka ta była dużo bardziej promowana niż Fangirl – jej recenzje (w ramach współpracy z wydawnictwem) widziałam na niezliczonej liczbie blogów. To początkowo mnie odrzucało, ale z czasem chwyt marketingowy zadziałał 😉

Bohaterami książki jest dwoje 16-latków. Eleonora i Park wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego. On pochodzi ze średniej klasy społecznej, Ona właśnie wróciła do domu matki po rocznym wygnaniu jej przez nieprzewidywalnego ojczyma. Park ma wszystko to, o czym Eleonorze pozostaje tylko marzyć – kochających rodziców, własnego walkmana i mnóstwo kaset ze świetną muzyką, ciekawe komiksy, które może czytać kiedy chce, bez krycia ich po kątach. Z pozoru nic ich nie łączy. Kiedy jednak dziewczyna zaczyna chodzić do tej samej szkoły co Park i jeździć tym samym autobusem, nawiązuje się między nimi nić porozumienia, która z czasem przerodzi się w pierwszą młodzieńczą miłość. Ich relacja nie obejdzie się jednak bez problemów: Eleonora wciąż musi być czujna i nie dać się przyłapać ojczymowi na niczym, co mogłoby go rozgniewać, na dodatek w szkole nie bardzo za nią przepadają; Park zaś nie należy do synów, o jakich marzy ojciec po karierze wojskowej. Razem odkrywają, co to znaczy kochać naprawdę i jak tę miłość utrzymać na zawsze.

Po Fangirl spodziewałam się, że Eleonora i Park będzie nieco weselszą, pozytywniejszą książką. Postać Eleonory jest nieco przybijająca – dziewczyna, która nie ma praktycznie nic, jej matka uwikłała się w związek z alkoholikiem, w szkole też nie ma łatwo przez swój dziwny wygląd: burza rudych loków, niepasujące do siebie ubrania z lumpeksu, duże piersi i przysadzista sylwetka. Rainbow Rowell w tej historii pokazuje jednak, że to nie wygląd jest ważny ani pieniądze. Ważne jest pokrewieństwo dusz, wzajemne zrozumienie. Eleonorę i Parka połączą komiksy czytane wspólnie w szkolnym autobusie i miłość do dobrej muzyki. Niby niewiele, ale wystarczy.

Od samego początku czuć napięcie wiszące między bohaterami – pisarka co rusz stawia im kłody pod nogi. Nieco mnie to denerwowało, ale ostatecznie wydaje się, że nie można było inaczej opowiedzieć tej historii. Park czasami irytował mnie swoim zachowaniem, ale to w końcu jeszcze dziecko dopiero uczące się miłości do obcej osoby. Bardzo podobały mi się odniesienia do komiksów Marvela i DC czy Gwiezdnych Wojen – wszystkich tych rzeczy, którymi pasjonują się tzw. nerdy (w tym ja też 😉 ). Od razu można poczuć, że Rowell wie, co w trawie piszczy 😉

Siłą rzeczy książkę porównywałam z wcześniej przeczytaną Fangirl i spodziewałam się czegoś podobnego: humorystycznego i pozytywnego z kilkoma komplikacjami, które jednak można przezwyciężyć. Eleonora i Park to zupełnie inna historia, inne środowisko, ale również bardzo mi się podobała, choć odrobinę mniej. Rainbow Rowell ma bardzo przyjemny styl pisania i z chęcią sięgnę jeszcze kiedyś po jakąś jej książkę. Nawet jeśli rzeczywiście będę już za stara na young adult 😉

Werdykt: TO READ

Tagi: ,
Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.