in Books, Literatura kobieca

„Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze” – Gail Honeyman

at
eleanor-oliphant-ma-sie-calkiem-dobrze-gail-honeyman

Na «Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze» zwróciłam uwagę, gdy przygotowywałam zapowiedzi wydawnicze na maj. W oczy rzuciła mi się zwłaszcza rekomendacja Jojo Moyes na okładce. Bardzo lubię tę pisarkę, dlatego dałam złapać się na haczyk i właśnie za sprawą tego jednego zdania zapragnęłam zapoznać się z powieścią Gail Honeyman

Eleanor Oliphant od dziewięciu lat pracuje jako księgowa w tej samej firmie. Nie ma przyjaciół, a jej dni wyglądają niemalże tak samo. Ma wypracowaną, wygodną rutynę, której nie planowała zmieniać, do czasu, gdy na horyzoncie pojawia się przystojny muzyk. Eleanor zaczyna obmyślać plan, jak zwrócić na siebie uwagę mężczyzny. To niespodziewane zauroczenie wniesie w jej życie dużo zmian, ale też sprawi, że będzie musiała wrócić pamięcią do wspomnień, które najchętniej by z niej wymazała.

Bardzo ciężko było mi przekonać się do tej książki. Na początku główna bohaterka niesamowicie mnie irytowała – ma dopiero trzydzieści lat, a zachowuje się jak pięćdziesięcioletnia stara panna z osobowością Sheldona Coopera z TBBT. Jednak im bardziej poznawałam Eleanor, tym lepiej rozumiałam, czemu jej postać jest taka dziwna. A jej stopniowa przemiana sprawiała, że zaczęłam nabierać do niej sympatii i szacunku.

Eleanor Oliphant jest jedną z najdziwniejszych bohaterek literackich, jakie poznałam, ale właśnie to sprawia, że powieść Gail Honeyman jest wyjątkowa. Początkowo denerwujemy się dziwacznym zachowaniem kobiety, aby z czasem śmiać się z jej wpadek i tego dziwactwa. Przychodzi też moment, gdy przeszłość Eleanor łapie nas za serce, wyciska z oczu kilka łez, sprawia, że zmieniamy kompletnie zdanie na temat tej postaci.

Powieść Gail Honeyman zaczęłam z pewnym zniechęceniem, z irytacją, że główna bohaterka jest taka… dziwna, oderwana od współczesnego świata. Skończyłam ją za to zachwycona i pełna przeróżnych emocji: współczucia, dumy, sympatii, podziwu. Jeśli więc ciężko Wam będzie przebrnąć przez początek, nie zniechęcajcie się! To piękna i mądra historia o radzeniu sobie z traumami z przeszłości.

 

 

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

 

Powieść Gail Honayman to jedna z tych książek, które łatwo mogą nas zniechęcić już na początku, jednak zdecydowanie warto dać jej szansę. Eleanor Oliphant jest specyficzną postacią i przez długi czas nie mogłam się z nią polubić, ale kiedy autorka zaczęła odkrywać przed nami, czemu kobieta jest tak odrealniona od współczesnego świata, kompletnie zmieniłam zdanie na jej temat. Jestem zachwycona tą powieścią a kończyłam ją z morzem emocji – od współczucia do podziwu. Polecam!

 

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.