Lubię historię, ale nie taką suchą, jaką podawano nam w szkole, pełną dat, nazwisk i miejsc, które trzeba było wykuć na pamięć. Dużo łatwiej i przyjemniej nabywać wiedzę czytając relacje zwykłych ludzi. Taka jest książka Jung Chang, «Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin», która na świecie sprzedała się w milionach egzemplarz, zaś w ojczyźnie autorki jest zakazana.

Jung Chang opisuje życie swojej rodziny, poczynając od historii babci, przechodząc do opowieści o swojej matce, a kończąc na sobie. Trzy córki Chin, a każda wychowała się niby w tym samym, ale tak naprawdę w innym państwie. Każda z nich wiele przeszła, a ich losy są nierozerwalnie związane z historią samych Chin – historią tragiczną i ciężką do wyobrażenia.

Nigdy nie interesowałam się specjalnie historią Chin, dlatego zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać po «Dzikich łabędziach». A już na pewno nie spodziewałam się tego, co przeczytałam. Do tej pory miałam ten kraj za kolebkę cywilizacji i wspaniałą starożytną kulturę, zupełnie nie rozmyślając o komunizmie i czasach Mao. To, co na ich temat przeczytałam w tej książce, nie raz powodowało bulwersację, rozgoryczenie, ale i wściekłość, że ludzie tak bardzo ufali temu dyktatorowi, mimo przemocy i biedy, jaką na nich sprowadził.

Jung Chang szczerze opisuje losy swojej rodziny i ukazuje różne oblicza jej poszczególnych członków. Obnaża system partyjny i zło, jakiego dopuszczali się ludzie. «Dzikie łabędzie» nie są łatwą lekturą. Chang opowiada o wszystkim swoim głosem, dlatego też wszelkie dialogi są tylko dopowiedzeniami, wtrąceniami, a cała reszta to nieustanny monolog. To nie ułatwia szybkiej lektury i zupełnie nie potrafiłam się wciągnąć w tę książkę, dlatego czytanie jej zajęło mi dwa miesiące. Ale za to, że tyle czasu przy niej spędziłam, odpowiada też sama treść. Nie zdawałam sobie sprawy, że historia Chin jest tak dramatyczna; że Mao był niesamowitym tyranem, ale jednocześnie postrzeganym jako bóg, któremu ludzie naiwnie we wszystko wierzyli.

Uwielbiam literaturę właśnie za to, że otwiera mi oczy na cały świat. To, czego nie lubiłam w szkole, nagle staje się fascynujące, jeśli trafię na właściwą książkę. «Dzikie łabędzie» to właśnie jeden z takich tytułów. Podziwiam niesamowicie autorkę, że była w stanie przelać całą historię swojej rodziny na papier i unieść ciężar zwierzeń swojej matki. Książka Jung Chang to lektura idealna dla tych, którzy chcieliby zapoznać się z historią komunistycznych Chin oczami zwykłych obywateli.

 

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

 

NA SKRÓTY

«Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin» to historia państwa opowiedziana za pomocą losów trzech kobiet i ich rodzin. Jung Chang przybliża nam komunistyczne Chiny Mao i to, co działo się w państwie za życia dyktatora. To zdecydowanie nie jest łatwa lektura, ale jeśli chcecie poznać Chiny oczami zwykłych ludzi, zdecydowanie polecam sięgnąć po ten tytuł.