in Books

„Dziewczyna z portretu” David Ebershoff

at

Rozdanie Oscarów coraz bliżej, a jednym z nominowanych w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy jest Eddie Redmayne za postać Einara/Lili w Dziewczynie z portretu. Właśnie skończyłam czytać książkę, na podstawie której powstał film, więc spieszą do Was z jej recenzją 🙂

DSC_0340

“Greta sama zaproponowała Einarowi, żeby włożył pończochy i damskie buty. Chciała dokończyć zamówiony kobiecy portret, a modelka nie mogła przyjść do pracowni. Mąż – mężczyzna o subtelnych rysach i drobnej budowie ciała – zdawał się idealny do tego zadania. Ot, niewinna prośba, artystyczny żart…Greta nie mogła przypuszczać, że ta chwila zmieni całe jej życie: obudzi w nim pragnienie, które trudno będzie zlekceważyć i uciszyć.

Dziewczyna z portretu to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, które wstrząsnęły życiem dwojga duńskich artystów: Einara i Grety Wegenerów. To pełna subtelności, liryczna opowieść o odważnej miłości, która potrafiła przekroczyć wszelkie granice, także te obyczajowe i seksualne, bez oglądania się na to, co wypada.”

Temat zmiany płci jest obecnie mocno popularny. Jedni uważają to za dewiację seksualną i chorobę psychiczną, inny z pełną wyrozumiałością popierają dążenie osób transseksualnych do zmian operacyjnych, dzięki którym wreszcie staną się tym, kim czują, że są. Dziewczyna z portretu przedstawiająca historię Lili Elbe, jednej z pierwszych osób, które przeszły operację zmiany płci, idealnie wpasowuje się w tematykę. Już na samym początku recenzji muszę przyznać, że była to lektura dość oryginalna, ale i niezwykle ciekawa.

Małżeństwo Wegenerów poznajemy właśnie w chwili, gdy Greta prosi Einera, aby pomógł jej przy malowaniu pewnej śpiewaczki operowej, wdziewając damskie pończochy i buty i pozując w zastępstwie kobiety. Mężczyzna, początkowo niechętny, po licznych prośbach żony ostatecznie zgadza się, nie wiedząc, że ta jedna decyzja wywróci jego życie do góry nogami, a ten dzień stanie się dniem narodzin Lili. Z biegiem stron poznajemy wcześniejsze losy Grety i Einera, ich dzieciństwo, przyjaźnie, potem ich wspólne spotkanie. Okazuje się, że malarz już jako dziecko interesował się częściami kobiecej garderoby, co spotykało się z gwałtowną reakcją jego ojca. Kiedy do życia Wegenerów wkracza Lili, Einar wycofuje się dzień po dniu coraz bardziej. I choć Greta zaczyna tracić męża, z pełną wyrozumiałością pomaga Lili w osiągnięciu życia, o jakim pragnie.

Zaczynając czytać tę książkę, spodziewałam się dramatu między małżonkami, niezrozumienia powagi sytuacji przez Gretę, zaborczości i egoizmu, który kazałby jej za wszelką cenę zatrzymać męża przy sobie. Dziewczyna z portretu to jednak opowieść o wyrozumiałości, miłości, oddaniu. Kobieta nie tylko zgadza się, aby Lili zastąpiła Einera, ale jeszcze sama jej pomaga w osiągnięciu tego. Przyznam, że znając ludzką mentalność, ciężko mi uwierzyć, że przy tak poważnej sprawie można przejść do porządku dziennego. Ebershoff przedstawił nieco idylliczną opowieść, w której wszyscy bez problemu akceptują transseksualność Einera/Lili. A przecież historia miała miejsce na początku XX wieku, gdzie takie przypadki były istnym kuriozum. Dzisiaj dużo więcej wiemy na ten temat, nie jest on już tak oryginalny, a jednak wciąż jest kontrowersyjny. W Dziewczynie z portretu wydaje się, że jest to coś naturalnego, coś oczywistego. Mężczyzna pewnego dnia odkrywa w sobie kobietę, zaczyna się za nią przebierać, malować, układać włosy i nikt nie widzi w tym problemu. Co prawda był fragment, gdy brat Grety próbował pomóc Einerowi wrócić na właściwe tory (czyli do bycia mężczyzną), ale nie upierał się przy tym i szanował decyzję, że to Lili ma prawo do życia, nie Einar. Jest to dziwne, aczkolwiek nie umniejsza nic książce i nie odbierajcie tego jako zarzut.

Cała historia ogromnie mi się podobała, z biegiem stron coraz bardziej. Miłość Grety do męża, jej oddanie i zgoda na Lili to coś pięknego. Dziewczynę z portretu czyta się spokojnie, płynnie. Powieść nie ma wartkiej, wciągającej akcji, ale nie o to tutaj chodzi. Ebershoff używa subtelnego języka, bez wulgaryzmów. Nawet kobiecą anatomię opisuje tak, jak mówiło się o niej w tamtych czasach – delikatnie, z pewną krępacją. Właściwie nie mogę nic zarzucić tej książce. Jest to miła, przyjemna lektura, skłaniająca do refleksji, być może zmieniająca przekonania.

Werdykt: TO READ

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Aż żałuję, że nie uda mi się pewnie przeczytać przed obejrzeniem ekranizacji. Mam mały stos książek oczekujących na przeczytanie, a Oscary już tak blisko, że pewnie w przyszłym tygodniu pobiegnę do kina, zobaczyć jak Eddie sobie poradził w tak wymagającej roli 🙂 Zdziwiłaś mnie tym, że Greta wspierała postanowienie Einara – takie to empatyczne. Ciekawa jestem ile osób potrafiłoby tak postąpić.

    Nominowałam Cię do LBA, jeśli chcesz się bawić to zapraszam 🙂 (http://magiel-kulturalny.blogspot.com/2016/01/68-liebster-blog-award-9-11.html)

    • Ja też chcę szybko obejrzeć film.
      Dzięki za nominację 🙂