in Books, Literatura piękna

„Dziedzictwo” – Ann Patchett

at
dziedzictwo-ann-patchett

Kiedy zabierałam się za tę książkę, na instagramie widziałam kilka opinii, że to fantastyczna powieść i dziwne, że tak o niej cicho. Nie spotkałam się wcześniej z twórczością Ann Patchett, ale miałam dobre przeczucia co do «Dziedzictwa». Czy się sprawdziły?

Czy jedno niepozorne wydarzenie może mieć wpływ na szereg zmian w życiu całej rodziny, a nawet dwóch? Być może historia Keatingów i Cousinsów potoczyłaby się inaczej, gdyby nie pewne wydarzenia na chrzcinach najmłodszej córki Fixa: nieznośny upał i niezapowiedziany gość. Ale życie lubi płatać figle, o czym przekonał się Albert Cousins, który, zmęczony weekendowym rozgardiaszem we własnym domu, postanowił odwiedzić właściwie nieznanego sobie człowieka.

Trochę ciężko sklasyfikować mi najnowszą powieść Patchett. Z jednej strony jest to saga rodzinna, ale muszę przyznać, że dosyć nietypowa i nie wiem, czy właściwie pod sagę podchodzi. Autorka skacze między teraźniejszością a przeszłością, między historią jednego bohatera i drugiego. Nigdy nie wiadomo, o kim będzie następny rozdział i dokąd właściwie ta historia zmierza. Nie ma żadnego napięcia przy czytaniu. Nie wiemy, na ile autorka pozwoli nam poznać bohaterów i czy poznamy wszystkich, czy może o niektórych będą tylko wzmianki? A może będą tylko uzupełnieniem historii innych postaci?

Podoba mi się sam motyw konsekwencji różnych wydarzeń, które w jakiś sposób zmieniają tory życia bohaterów: chrzest i niezapowiedziana wizyta, spotkanie w barze znanego, ale wypalonego twórczo pisarza, niezapowiedziana wizyta dawno niewidzianego brata… «Dziedzictwo» to taka kompilacja różnych wydarzeń i ich następstw. Urok tej powieści tkwi właśnie w tym oraz w bohaterach, którzy są… ludzcy. Życie różnie ich doświadczało, ale autorce udało się nie przerysować ich charakterów, lecz zachować autentyczność.

Wracając do kwestii, którą poruszyłam na początku – czy to rzeczywiście genialna, ale niedoceniona w Polsce powieść? Niestety nie zachwyciła mnie tak, jak na to liczyłam. Bardzo mi się podobała, ale czegoś mi zabrakło, abym mogła uznać ją za jedną z najlepszych książek, jakie w tym roku przeczytałam. Chętnie jednak zapoznam się z resztą twórczości Ann Patchett.

 

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

«Dziedzictwo» Ann Patchett skupia się na motywie konsekwencji pewnych wydarzeń, które wpływają na resztę życia bohaterów. To pewnego rodzaju saga rodzinna, ale wyróżnia się nieco swoją formą. Autorka skacze między przeszłością a teraźniejszością a także między losami bohaterów. Nie ma jednej logicznej ciągłości. Nie wiadomo, o czym będą kolejne rozdziały. To świetna powieść, ale czegoś mi jednak w niej zabrakło.

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.