Nie czytam zbyt dużo reportaży, sięgam po nie raz czy dwa w miesiącu (albo i rzadziej), ale zdecydowanie lubię ten rodzaj literatury. Lubię to, jak otwierają mi oczy na pewne rzeczy, uwrażliwiają, zmieniają moje widzenie świata. Łukaszowi Pilipowi także udało się na mnie wpłynąć.

Kiedy zdecydowałam się na egzemplarz «Podwórka bez trzepaka», w głowie miałam inny zbiór reportaży wydany przez Agorę – «Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu» Marcina Wójcika. Inni autorzy i zupełnie inne tematy, ale pomyślałam, że skoro ten pierwszy zrobił na mnie dobre wrażenie, ten drugi też będzie dobry. Logika w tym momencie nie ma większego sensu, ale na szczęście się sprawdziła. Nie zawiodłam się.

Eklektyczny zbiór reportaży o różnych obliczach dzieciństwa

Książka Łukasza Pilipa to bardzo eklektyczny zbiór reportaży, których głównymi bohaterami są dzieci, nawet jeśli ich historie opowiadane są przez dorosłych. Eklektyczny, ponieważ tematyka jest bardzo szeroka: są historie tragiczne, łapiące za serce, poruszające tematy adopcji, niepełnosprawności, cierpienia, porzucenia przez rodziców czy rodzica, ale również zadziwiające, niekiedy szokujące. W «Podwórku bez trzepaka» znajdziemy tekst o chłopcu, który musi (i chce) opiekować się niepełnosprawnymi rodzicami, o rodzeństwie, które opłynęło z ojcem cały świat, o dzieciach i roli matki w wiosce dziecięcej, o chłopcu, który tułał się z jednego poprawczaka do drugiego, o rodzicach lepszych i gorszych, o uczeniu się miłości i akceptacji. Reportaże przeplatają się z historiami bardziej i mniej znanych osób o tym, jak spędzali czas wolny w dzieciństwie. 

Podwórko bez trzepaka - Łukasz Pilip

“Boże, czemu mój syn jest homoseksualistą? Uratuj go!”

Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się forma samej książki – reportaże przeplatane są historiami zabaw w latach 40., 60., 80. Dostajemy tym samym czas na wzięcie oddechu po przeczytaniu jednej szokującej opowieści, a przed zaczęciem kolejnej. Wiele z historii przedstawionych przez Pilipa złapało mnie za sercę. Już pierwsza z nich mocno wstrząsa czytelnikiem, a później jest jeszcze kilka takich, które sprawiają, że zaczynamy zastanawiać się, czemu jedni mają szczęście przeżyć wspaniałe dzieciństwo, inni zaś nie? Wiele tu tragedii i smutku, ale najbardziej przejął mnie list ojca, sumiennego katolika, który dowiedział się, że jego syn jest homoseksualistą i szukał dla niego ratunku, niepotrafiąc zrozumieć, czemu taka tragedia dotknęła jego rodzinę. 

Nie wszystkie reportaże pokazują tragedie, ale czy na pewno?

NIe wszystkie reportaże pokazują tragedie. Autor przedstawia historię rodzeństwa, które przeżywa bardzo niekonwencjonalne dzieciństwo – opływają świat katamaranem, poznają kolejne ludy i kultury jednocześnie ucząc się poprzez edukację korespondencyjną. Ilu z nas ma na tyle otwarty umysł, aby pochwalić dorastanie dzieci bez kontaktu z normalną szkołą, za to ucząc się biologii niemalże na żywo? Albo historia Neli, małej Reporterki – nie jest tragiczna, ale czy na pewno? Czy uczynienie z niej gwiazdy literatury podróżniczej przeznaczonej dla dzieci nie będzie miało wpływu na jej późniejsze, dorosłe życie? Czytając te teksty sami możemy wyrobić sobie zdanie na temat podobnego dzieciństwa, autor nie narzuca nam swojej woli, swojej opinii. 

Podwórko bez trzepaka - Łukasz Pilip

Podsumowując

«Podwórko bez trzepaka» to zbiór ciekawych reportaży podanych w bardzo przystępny sposób. Pilip pokazuje nam różne oblicza dzieciństwa, co jest największym plusem tej książki. Nie stawia jedynie na tragizm i cierpienie, choć ich jest zdecydowanie najwięcej. Zdecydowanie polecam tę książkę.

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Agora