in Books, Fantastyka, Literatura młodzieżowa

„Dwór Skrzydeł i Zguby” – Sarah J. Maas

at
dwor-skrzydel-i-zguby-sarah-j-maas

Ile my się w Polsce musieliśmy naczekać na ACOWAR! W Stanach książka została wydana w maju a u nas w październiku. To sprawia, że przez napływające anglojęzyczne recenzje (i nieliczne polskie) rosły oczekiwania, ale i niecierpliwość. W końcu trzeci tom to punkt kulminacyjny Dworów – wojna z Hybernią. Ale o tym za chwilę.

Feyra, przebywając na Dworze Wiosny, musi udawać, że wcale nie nienawidzi Tamlina za to, co uczynił jej i całemy Prythianowi. Musi też ukrywać, jak bardzo tęskni za swoim księciem i towarzyszem, mrocznym Rhysandem. Wie jednak, że gdy tylko dokończy pewne sprawy i zemści się na byłym kochanku, nic jej nie powstrzyma przed powrotem do domu, do magicznego Velaris. Oraz do planowania jak wygrać z Hybernią, ocalić Prythian i ludzkie ziemie.

Czekanie na tę część po fantastycznym ACOMAF i jego mocnym zakończeniu było niezłą męczarnią. Nigdy bym nie pomyślała, że tego typu literatura może tak bardzo mi się spodobać i w tym momencie ogromnie żałuję, że mój angielski jest za słaby, abym mogła czytać Maas w oryginalne. A podobno Maas w oryginale to istny literacki majstersztyk.

W ACOTAR («Dwór Cierni i Róż») główną rolę odgrywa romans. W ACOMAF («Dwór Mgieł i Furii») też, choć powoli kieruje nas ku wojnie i zagładzie. Ale dopiero ACOWAR to kompletna jazda bez trzymanki. Tutaj wątek miłosny, choć bardzo ważny, jest dodatkiem. Z uczuć ważniejsze są zaufanie i przyjaźń. Główną rolę odgrywa za to walka między dobrem a złem; między siłami Prythianu a Hybernii. A Maas jest bezlitosna. Bez skrupułów wodzi czytelnika za nos i bawi się jego uczuciami. Kiedy jesteśmy prawie pewni, że któryś z bohaterów zginie, nagle jakimś cudem wychodzi z opałów. I tak w kółko i w kółko, aż wreszcie… Ale tego nie będę wam spoilerować.

Uwielbiam Dwory z każdym tomem coraz bardziej. Ta miłość między Feyrą a Rhysem, relacje z przyjaciółmi, a właściwie rodziną. Jednak mam jeden mały zarzut do początku ACOWAR. Miałam nadzieję, że Feyra nieco dłużej zostanie w Dworze Wiosny i mocniej pokaże pazurki. Co prawda nie można nazwać ją aniołkiem, który zlitował się nad biednym Tamlinem, ale trochę żałuję, że nie powiedziała mu w twarz, co o nim myśli, to znaczy nie wtedy. Jednak Maas i ten początek mi wynagrodziła, i to bardzo sowicie.  

Czy «Dwór Skrzydeł i Zguby» zostanie moim ulubionym tomem? Nie jestem tego pewna. Był fantastyczny, ale przyznam, że tę serię czytam dla Feyry i Rhysanda, dlatego też chyba to «Dwór Mgieł i Furii» pozostaje tym naj. Duży sentyment mam też do pierwszego tomu, ale Maas popsuła nieco tę miłość robiąc z Tamlina tego, kogo zrobiła.

 

Podsumowując: Czytajcie Dwory, bo nie wiecie, co tracicie!

PS. Zapomniałabym wspomnieć – wreszcie możemy lepiej poznać pozostałe Dwory! To jeden z większych plusów tej powieści.

 

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Uroboros

 

NA SKRÓTY

«Dwór Skrzydeł i Zguby» i już trzeci tom serii o fae wysokiego rodu. Choć związek Feyry i Rhysanda odgrywa dużą rolę, tym razem zdecydowanie najważniejsza jest wojna między Prytianem i Hybernią oraz wzajemne relacje między Dworami. Maas nie oszczędza swoich czytelników i bez skrupułów bawi się naszymi uczuciami, co sprawia, że ACOWAR niesamowicie trzyma w napięciu. I mimo że zakończenie nie trzyma tak w niepewności, jak przy ACOMAF, już nie mogę doczekać się kolejnego tomu.

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.