in Books, Fantastyka, Literatura młodzieżowa

„Dwór mgieł i furii” – Sarah J. Maas

at
dwor-mgiel-i-furii-sarah-j-maas

Pierwszy tom serii, «Dwór cierni i róż», przyciągną moją uwagę adaptacją baśni o Pięknej i Bestii. Kto z nas nie lubi klasycznych opowieści o miłości, która musi pokonać wszelkie bariery, aby historia mogła skończyć się zdaniem: „i żyli długo i szczęśliwie”? Zakochałam się w tej historii Maas i niecierpliwie wyczekiwałam, kiedy będę mogła przeczytać kolejną część – «Dwór mgieł i furii».

 

Lubię dozować sobie przyjemność i rzadko kiedy czytam jedną serię tom po tomie. Tak też było w przypadku ACOTAR. Chociaż mogłam zabrać się od razu za drugi tom, postanowiłam trochę z tym poczekać, mimo że wszyscy mówili mi, że «Dwór cierni i róż» jest świetny, ale dopiero «Dwór mgieł i furii» wymiata. Jak dla mnie już ACOTAR był rewelacyjny więc zupełnie nie wiedziałam, czego spodziewać się po drugim Dworze.

Pierwsza połowa książki nie była porywająca i zaczęłam zastanawiać się, skąd te wszystkie zachwyty. Ok. Rhysandowi nie można odmówić uroku, a jego początkowe przekomarzanki z Feyrą też są świetne, jednak cały czas czekałam na jakąś petardę. I jak pewnie się domyślacie, w końcu się doczekałam. Mniej więcej od połowy bardzo ciężko było oderwać się od tej książki. Akcja coraz bardziej się rozkręcała, na jaw wychodziły kolejne fakty i zaczęły pojawiać się rozdziały, po których całkowicie rozumiem szał na punkcie Rhysanda i te wszystkie arty fanów zakochanych w skrzydlatym księciu fae. Gdybym była nieco młodsza, pewnie także bym się w nim kochała 😉

Zakończenie ACOMAF… Po ACOTAR nie czułam aż tak silnej potrzeby sięgnięcia po następny tom jak najszybciej, ale teraz? Gdybym tylko mogła, od razu zatopiłabym się w dalszych losach fae wysokiego rodu. Maas jest okrutna i nie zna litości! Muszę jednak pochwalić ją za ten zabieg, bo w tym przypadku jest wręcz idealny.

Żeby nie było jednak za słodko, mam też małe zastrzeżenie. W ACOTAR mamy baśń o Pięknej i Bestii i wszyscy wiemy, jak ona się kończy. Jestem do krwi romantyczką i wierzę w jedną wielką miłość na całe życie, dlatego też właśnie ACOTAR tak bardzo mi się podobało. Kiedy jednak w ACOMAF Maas zaczyna odwracać kota ogonem, poczułam się nieco zdradzona i oszukana… Ok, cały urok «Dworu mgieł i furii» właśnie w tym tkwi, ale dla mnie to była szpilka w serce. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem totalnie oczarowana drugim tomem serii!

 

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Uroboros

 

ACOTAR skradł moje serce, ale to, co zrobił z nim ACOMAF… Jeszcze do niedawna byłam przekonana, że tego typu fantastyka nie jest dla mnie. Maas jednak stworzyła taką historię, że zaczęłam kwestionować wszystko, co do tej pory sądziłam o swoich upodobaniach literackich. Drugi tom Dworów początkowo niczym mnie nie zachwycił, ale od połowy zaczyna się jazda bez trzymanki, a zakończenie… Rewelacja! Z niecierpliwością czekam na polskie wydanie trzeciego tomu.

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.