in Books, Fantastyka, Literatura młodzieżowa

„Dwór Cierni i Róż” – Sarah J. Maas

at
dwor-cierni-i-roz-sarah-j-maas

Jestem dosyć dziwnym człowiekiem. Zbyt nachalna reklama jakiejś książki najpierw mnie całkowicie odrzuca i zniechęca, aby za jakiś czas sprawić, że dostaję obsesji pt. “muszę ją mieć”. Tak właśnie było z ACOTAR Sarah J. Maas. Początkowo nawet nie planowałam po nią sięgać, ale im bardziej rósł nad nią zachwyt, tym coraz mocniej zaczynała mnie intrygować, aż wreszcie poległam. Czy żałuję? Zdecydowanie nie.

Maas bawi się klasyczną baśnią o Pięknej i Bestii i właśnie ten motyw ostatecznie przekonał mnie do sięgnięcia po pierwszy tom trylogii. Lubię fantastykę, ale z samym fantasy mam dziwny związek (nie polubiłam się np. z Kruczym cyklem Maggie Stiefvater, który ma tyle fanów). Zdecydowanie bardziej mi po drodze ze sci-fi, stąd moje obawy, że «Dwór cierni i róż» może nie przypaść mi do gustu. Jakież było moje zdziwienie, gdy już od pierwszych stron zostałam wciągnięta w fascynujący świat biednych i bogatych, ludzi i fae wysokiego rodu.

Natalia z #nierecenzje Natu ostrzegała mnie, żebym nie zniechęcała się, jeśli ACOTAR nie przypadnie mi do gustu. Nazwała go swego rodzaju długim prologiem do ACOMAF, czyli drugiego tomu cyklu. Mając to na uwadze przygotowałam się na ponad pięciusetstronicową nudę pełną przydługich opisów i szczątkową akcję. Nic bardziej mylnego! Co prawda wciąż słodką tajemnicą pozostaje dla mnie ACOMAF (chociaż niedługo się to zmieni, bo właśnie zaczęłam lekturę tej książki) i czar boskiego Rhysanda, ale historia Feyry i Tamlina oczarowywała mnie coraz bardziej z rozdziału na rozdział, aby wreszcie zawładnąć moim sercem.

Bardzo podoba mi się styl, w jakim Maas opowiada tę historię: jej zabawa klasyczną baśnią i dostosowanie jej do swojej opowieści. Podoba mi się także to, że historia opowiedziana jest z punktu widzenia Feyry. Początkowo nie bardzo mi to odpowiadało, ale ostatecznie uważam, że narracja trzecioosobowa byłaby złym wyborem. Już od pierwszych stron polubiłam główną bohaterkę, co właściwie prawie zawsze dobrze wróży dla oceny całokształtu powieści.

Jestem już chyba za stara na walkę o Rhysanda (nie poznałam jeszcze jego pełnego uroku, ale skoro tyle dziewczyn do niego wzdycha, to znaczy, coś musi w nim być ;)) i na dołączenie do psychofanów Maas (nie zmienia to faktu, że wciąż pozostaję psychofanką Sherlocka i Benedicta Cumberbatcha…), ale «Dwór cierni i róż» zdecydowanie wszedł do grona historii, o których nie zapomina się tak łatwo.

 

 

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Uroboros

 

Mam różne doświadczenia z fantasy, dlatego do ACOTAR podchodziłam z zimną głowę, ale okazało się, że niepotrzebnie. Maas stworzyła fantastyczną opowieść bawiąc się klasyczną baśnią o Pięknej i Bestii. Ta historia zafascynowała mnie już od pierwszych stron, a główni bohaterowie szybko zyskali moją sympatię, zwłaszcza odważna Feyra, której głosem opowiedziana jest ta powieść. Prawdopodobnie już za późno dla mnie, aby zakochała się w fantastyce, a zwłaszcza fantasy, ale ACOTAR zdecydowanie trafił do mojego serca. Co będzie z ACOMAF? Boję się pomyśleć.

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Jej super, że ci się spodobała! I lepiej późno niż wcale. 😀
    Ja ostatnio czuję jakąś taką nostalgię za Dworem, pierwszy tom już czytałam dwa razy, to teraz chyba drugą część sobie odświeżę. 🙂