in Books

„Dolina strachu” Arthur Conan Doyle

at

Wracamy do klasyki kryminału :). Dolina strachu to już czwarty tom przygód Sherlocka Holmesa i doktora Watsona. Recenzję trzech pierwszych znajdziecie tu. Jeśli jesteście ciekawi, czy nadal jestem zachwycona twórczością Doyle’a, zapraszam do przeczytanie dalszej części wpisu 🙂DSC_1799

„W Dolinie Strachu Sherlock Holmes i doktor Watson pomagają policji w wyjaśnieniu zagadkowego morderstwa popełnionego w Birlstone Manor House. Okoliczności prowadzą do geniusza zła, profesora Moriarty’ego, operacji agencji Pinkertona i wielu straszliwych zbrodni popełnionych w Dolinie Strachu – Vermissa Valey…”

„Dolina Strachu” to kolejny tom przygód jedynego w swoim rodzaju Sherlocka Holmesa. W recenzji trzech pierwszych części wspominałam, że postać Sherlocka, zarówno w serialu jak i książkach, bardzo przypadła mi do gustu, dlatego też nie mogłam się doczekać, kiedy zagłębię się w kolejną historię. Tym razem Holmes rozwiązuje sprawę morderstwa niejakiego Douglasa z Birlstone Manor. Jednak zanim do niego dojdzie, detektyw otrzymuje zaszyfrowaną informację właśnie odnośnie ofiary. Przypadek? I co ma z tym wspólnego Moriarty? Na miejscu zdarzenia okazuje się, że nie jest to zwykłe morderstwo i tylko Sherlock Holmes mógł dojść do prawdy, a ta zdecydowanie jest zaskakująca. Na dodatek podczas zeznań żona Douglasa oraz jego przyjaciel Cecil Barker nie są do końca szczerzy, co szybko wychodzi na jaw.

Brzmi zachęcająco prawda? Muszę jednak przyznać, że tym razem nieco się zawiodłam i książka podobała mi się dużo mniej, niż poprzednie. Przede wszystkich dlatego, że mamy tu mniej uwagi poświęconej Holmesowi i Watsonowi, a więcej samemu morderstwu i jego historii. Ok, nie będę oszukiwać, że czytając część drugą książki (właściwie pierwszej też to dotyczy), nie byłam lekko zaskoczona takim rozwojem sprawy, bo byłam, jednak nie aż tak, aby spowodowało to mój zachwyt nad całą historią. Znów mamy motyw zemsty za wyrządzone krzywdy i zaczyna mnie to lekko nudzić. Liczę, że w kolejnych powieściach Doyle’a Sherlock otrzyma ciekawsze sprawy do rozwiązania. Zawiodło mnie też trochę to, że postać Moriarty’ego właściwie nic nie znaczy w tej książce, jest bardziej zapowiedzią dla przyszłych przygód Holmesa.

Być może jestem jednak za surowa dla tej powieści. Ostatecznie to Sherlock Holmes i choć nie jestem zachwycona, nie będę Wam odradzać przeczytania tej książki. To klasyka, a jeśli zaczęliście już zapoznawać się z kolejnymi przygodami Holmesa i Watsona, musicie sięgnąć i po tę książkę.

Werdykt: TO READ

Marth