Fascynują mnie Stany Zjednoczone więc siłą rzeczy musiałam ukochać serię amerykańską wydawnictwa Czarne. Na «Detroit» miałam ochotę już od dłuższego czasu, ale niestety książka musiała poczekać na swoją kolej.

Co miesiąc chciałam po nią sięgnąć i co miesiąc rezygnowałam na rzecz innego tytułu, ale teraz powiedziałam basta!. «Detroit» znalazło się w moich planach na styczeń i wreszcie mogłam delektować się tą długo wyczekiwaną lekturą. Czy jednak słowo delektować jest tu odpowiednie?

Charlie LeDuff osiągnął niemal reporterski szczyt pracując dla New York Times. Narodziny córki sprawiły, że zapragnął zmienić styl życia i wrócić na łono rodziny – do zrujnowanego przez kapitalizm Detroit. Ponowne poznawanie miasta i problemów, z którymi się boryka, zmotywowały mężczyznę do napisania reportażu, który ukazałby, co naprawdę dzieje się w jeszcze do niedawna jednym z najbogatszych miast USA.

Wiedziałam, że to będzie mocna lektura, ale nie sądziłam, że aż tak. Już sam podtytuł wiele mówi o treści reportaży – «Sekcja zwłok Ameryki» – a to dopiero początek. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to szczerość dziennikarza, nie tylko na temat miasta, w którym się wychował i w którym postanowił wychowywać swoje dziecko, ale także na temat siebie i własnej rodziny. LeDuff jest zdecydowanie barwną osobą. Nie wstydzi się przyznać, że brak mu wykształcenia, że był kilka razy w więzieniu, a raz przyczyniła się do tego jego własna żona. Reporter nie przebiera w środkach, często używa wulgaryzmów, ale to jest tylko plusem tej książki, bo dzięki temu jest ona jeszcze bardziej autentyczna. Nie zawsze pasowało mi, jak określa niektórych ludzi, ale cóż… Taki jego charakter.

LeDuff otwarcie przyznaje, że w Detroit dzieją się także dobre rzeczy, że żyją w nim także dobrzy i uczciwi ludzie, ale to nie na to chce zwrócić uwagę społeczeństwa. Ważniejsze jest dla niego, aby poruszyć najważniejsze problemy, z którymi boryka się to miasto: przemoc, morderstwa, podpalenia będące formą rozrywki, korupcja, brak pieniędzy na straż pożarną i służbę zdrowia. Obraz Detroit przeraża, czytelnik zastanawia się, jak mogło dojść do czegoś takiego. Jak mogło dojść do tego, że zamarznięty trup, ciało skute lodem z wystającymi swobodnie stopami, musi czekać trzy miesiące, bo nikt nie kwapi się, aby odkrycie zgłosić policji. Większość reportaży z serii amerykańskiej robi na mnie wrażenia, ale ten jest wyjątkowy. To zdecydowanie inny obraz Ameryki, niż ten, który znamy z ciepłych komedii romantycznych czy amerykańskich seriali, które tak uwielbiamy. Detroit z jednej strony przeraża, z drugiej zaś fascynuje. Boję się tego miasta, ale chciałabym też zobaczyć jego ruiny na własne oczy.

Jeśli i was fascynują Stany i chcielibyście lepiej je poznać, koniecznie sięgnijcie po serię amerykańską, zwłaszcza po «Detroit», które pokazuje mroczny obraz kraju, który uważamy za raj.

Werdykt: TO READ!!!

 

 

NA SKRÓTY

«Detroit. Sekcja zwłok Ameryki» Charliego LeDuffa to kolejny fascynujący i przerażający reportaż z serii amerykańskiej wydawnictwa Czarne. Dziennikarz pokazuje nam miasto, jakiego nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, zwłaszcza patrząc na USA niczym kraj mlekiem i miodem płynący. Autor nie przebiera w słowach, nie ubarwia rzeczywistości. Otwarcie przyznaje, że w jego rodzinnym mieście dzieją się i dobre rzeczy, ale musi zwrócić uwagę innych na te złe, aby coś mogło się zmienić. Jestem wstrząśnięta lekturą tej książki i jeśli lubicie reportaże – koniecznie musicie ją przeczytać. Polecam!