Większość z nas jest raczej fanami pięknych miłości i szczęśliwych zakończeń. W końcu od najmłodszych lat wmawia nam się, że prawdziwe spełnienie w życiu to “i żyli długo i szczęśliwie”.

Czy to Disney, czy komedie romantyczne, telenowele i inne seriale – miłość jest wszystkim, że tak sparafrazuję tytuł pewnej polskiej komedii romantycznej właśnie. Myślę, że m.in. z tego powodu pociągają mnie ostatnio książki, w których główny nacisk położony jest na problemy w związku. W zeszłym roku pisałam o dwóch takich tytułach, a w grudniu, przedpremierowo, w moje ręce wpadł kolejny.

Polecają Oprah Winfrey i Barack Obama, ale nie zniechęcajcie się

«Nasze małżeństwo» polecane jest m.in. przez Oprah Winfrey, co mnie mogłoby raczej zniechęcić, bo trochę przejechałam się na innym jej zachwycie, «Królowej cukru». Tym razem postanowiłam jednak to zignorować zaintrygowana opisem fabuły. Młode afroamerykańskie małżeństwo, Celestial i Roy, zostaje poddane ciężkiej próbie, kiedy mężczyzna niespodziewanie trafia do więzienia. Ich związek od początku był lekko wybuchowy, pełen namiętności nawet w kłótniach. Jak taka rozłąka może wpłynąć na ludzi, którzy dopiero się docierają? Czy miłość rzeczywiście jest w stanie pokonać wszystkie przeciwności losu?

Prawdziwa miłość i takie tam dyrdymały

Myślę, że wiele czytelniczek powieści Tayari Jones będzie oceniać zachowanie bohaterów na podstawie własnych doświadczeń, własnych związków. Ja właśnie tak robiłam i niekiedy naprawdę ciężko było mi zrozumieć zachowanie Celestial. Wiecie, jestem romantyczką, wierzę w prawdziwą miłość i takie dyrdymały. Nie uznaję wiązania się z kimś na stałe, jako małżeństwo, kto nie do końca nam odpowiada/nie czujemy, że to ten jedyny itp. Jeśli kochasz i twój ukochany nagle zostaje oskarżony o czyn, którego nie popełnił, i wtrącony do więzienia, wspierasz go jak tylko możesz. Ale ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji (i miejmy nadzieję, że nigdy nie będę), więc mogę sobie tylko gdybać, jak ja bym postąpiła na miejscu Celestial.

Jestem na tak czy na nie? Poczekajmy na zakończenie

Tayari Jones stworzyła powieść, której pod względem fabuły nie jestem w stanie zrozumieć. Może inaczej, nie jestem w stanie zaakceptować takiego zachowania bohaterów, ich dwulicowości. Na szczęście to fikcja, która zupełnie mnie nie dotyczy. To, że nie rozumiem, nie znaczy, że książka mi się nie podobała. Podobała, i to ogromnie. «Nasze małżeństwo» jest bardzo dobrze skonstruowane, podoba mi się, że poznajemy historię z punktu widzenia trzech bohaterów, a także ich listów. W tym przypadku narracja pierwszoosobowa sprawdziła się idealnie. Nie jest to jednak powieść jednoznaczna. Dopiero pod koniec mogłam stwierdzić, czy podoba mi się to, co czytam, czy uważam, że to dobra książka, warta poświęconego jej czasu. Przez niemal ¾ lektury byłam do niej neutralnie nastawiona, nie potrafiłam wysnuć żadnego wniosku, czy jestem na tak, czy na nie.

Nasze małżeństwo -Tayari Jones

Podsumowując

«Nasze małżeństwo» okazało się być ciekawym studium związku, przede wszystkim świetnie opisanym. Samej fabuły nie potrafię jednoznacznie ocenić, bo to nie jest historia z tych, które są ładne i cieszą duszę. Nie przejęła mnie też zbyt mocno, bo, tak ja już pisałam, nie potrafię zrozumieć zachowania Celestial i Roya. Ale jeśli mowa o całokształcie, to powieść zdecydowanie godna uwagi.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ

Premiera 30 stycznia

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte

 

NA SKRÓTY

«Nasze małżeństwo» Tayari Jones to ciekawe studium związku młodego afroamerykańskiego małżeństwa, które zostaje wystawione na ciężką próbę. Kiedy Roy trafia do więzienia za czyn, którego nie popełnił, Celestial musi poradzić sobie sama z nową rolą. Czy jej miłość jest na tyle silna, aby czekać, aż mąż wyjdzie na wolność? Przyznam, że zupełnie nie rozumiem zachowania głównych bohaterów, zwłaszcza Celestial, ale powieść jest świetnie skonstruowana, dzięki czemu bardzo dobrze się ją czyta. Polecam.