O przerażającej dystopii Margaret Atwood jest ostatnio bardzo głośno za sprawą serialowej adaptacji. Mowa oczywiście o «Opowieści podręcznej» – wizji świata, w którym kobiety są pomiatane i traktowane jako tanie maszyny rozpłodowe. Czyżby Naomi Alderman postanowiła odpowiedzieć na tę okrutną wizję?

«Siła» od początku i prawie przez wszystkich porównywana jest z jednym z największych dzieł Atwood. Sama pisarka zachwala książkę, okraszając ją mianem Elektryzującej, a na tylnej okładce możemy przeczytać opinię internetowej platformy dla kobiet “The Pool”: “Intelektualne wyzwanie na miarę «Opowieści podręcznej»”. Siłą rzeczy (gra słów przypadkowa) i ja nie jestem w stanie powstrzymać się od nie porównywania tych dwóch tytułów. Na korzyść dla Alderman czy jednak nie bardzo?

O fabule słów kilka

Czterech bohaterów, cztery różne historie, które z czasem obejmują kolejne postaci, a wreszcie łączą się w jedną całość. Młode dziewczyny odkrywają w sobie moc wyładowań elektrycznych i umiejętność sprawiania tym bólu innym (czyt. mężczyznom). Przekazują je swoim matkom, ciotkom i babciom, które także mają specjalny organ umożliwiający im posiadanie tej specyficznej broni, ale jest on uśpiony i potrzebuje uruchomienia przez innych. Jak kobiety wykorzystają nową umiejętność? Dokąd je zaprowadzi chęć udowodnienia mężczyznom, że są od nich lepsze?

Czterech bohaterów, cztery pokazy «Siły»

Zaczęło się bardzo dobrze. Brutalnie, ale intrygująco i «Siła» szybko mnie wciągnęła. Podoba mi się, że historia opowiedziana jest z kilku, bardzo różnych, perspektyw. Mamy młodą, krzywdzoną przez rodziców zastępczych dziewczynę; panią burmistrz, która pragnie piąć się po szczeblach kariery we władzach USA, a do tego martwi się o nastoletnią córkę, u której moc nie działa tak, jak powinna; córkę mafiosa, na oczach której wrogowie ojca zabili jej matkę; męskiego rodzynka z Nigerii, który swoje powołanie odkrył w dziennikarstwie i pokazywaniu światu jak kobiety w różnych regionach wykorzystują nowe moce. Każde z nich ma inne doświadczenia związane z rzucaniem błyskawicami i inaczej postrzega tę umiejętność. I to jest największy plus tej książki. Później robi się nieco dziwnie i… nie do końca najlepiej.

Czy to jeszcze dystopia, czy jednak science-fiction?

Dystopie zawsze będą miały w sobie coś ze sci-fi (nie mówię o dystopiach fantasy). Wizja autora to wizja, która może się spełnić, albo i nie, ale przy dobrych wiatrach istnieje duże prawdopodobieństwo finału, który kiedyś był czystą fikcją. Spójrzcie na taką «Opowieść podręcznej» Atwood, na «Rok 1984» Orwella czy «Nowy wspaniały świat» Huxleya. Przerażające w tych trzech tytułach jest to, że takie wizje mogłyby się spełnić i właściwie wiele do tego nie potrzeba. Zła osoba u sterów władzy i voilé! «Siła» ma w sobie dużo więcej ze science-fiction, bo nagłe posiadanie umiejętności rzucania piorunów nie wydaje się czymś możliwym kiedykolwiek. To źle czy dobrze dla tej książki? Wciąż nie wiem, bo spodziewałam się chyba czegoś innego, aczkolwiek sam pomysł wydaje się być całkiem ciekawy.

«Siła» kobiecą odpowiedzią na męską tyranię w «Opowieści podręcznej»?

Mam wrażenie, że Alderman napisała tę książkę pod wpływem zachwytu nad powieścią Atwood i postanowiła dać nam odpowiedź, w której to kobiety zaczynają rządzić światem. Nawet końcówka «Siły» ma podobny styl, bo zakończenie zostaje urwane, a reszty dowiadujemy się z korespondencji ludzi, którzy żyli tysiące lat po tych wydarzeniach (u Atwood jest to konferencja naukowa analizująca Republikę Gileadu). Z jednej strony to ciekawy zabieg, z drugiej zaś mam wrażenie, że Alderman trochę korzysta z obecnej popularności «Opowieści podręcznej» za sprawą serialowej produkcji. W Polsce nie jest o tej powieści zbyt głośno, ale informacja na jednej z wklejek mówi, że przez wiele poważanych gazet uważana jest za najważniejszą książkę 2017 roku. Hmm.. Nie jestem do końca przekonana, czy to rzeczywiście powieść na miarę książki Atwood, a tym bardziej czy jest to dzieło feministyczne.

Plusy i minusy

Alderman, co odnotowuję na duży plus, pokazuje, że kobiety niewiele różnią się od mężczyzn i gdyby doszły do władzy, na świecie nie zapanowałby nagle spokój i wzajemna miłość. Nie, my też chcemy się mścić, być tyrankami, wszczynać wojny. Dlaczego miałybyśmy być mądrzejsze, kiedy na co dzień widać, że kobieta kobiecie wilkiem? Widziałam, że sporo osób właśnie przez to źle odebrało «Siłę», ale ja uważam to za mistrzowski zabieg. Na minus muszę jednak odnotować zakończenie jednego wątku, które jest dla mnie po prostu bez-na-dziej-ne. Nie spodziewałam się go, a zaskoczenie, jakiego doznałam, zdecydowanie nie uznam za pozytywne. Nie rozumiem, po co Alderman tak zakończyła tę historię, nie widzę w tym żadnego sensu i tylko mnie to zirytowało i obniżyło ocenę całej książki.

To warto czytać, czy nie warto

Rozpisałam się strasznie i gdybym mogła dokładniej przeanalizować «Siłę», pewnie wyszedłby mi niezły esej. Z jednej strony to bardzo ciekawa dystopia i cieszę się, że Alderman nie postanowiła pokazać wykrzywionego obrazu kobiet-baranków. Z drugiej zaś są rzeczy, które mi nie pasują, nie do końca odnajduję się także w elemencie sci-fi, który nieco wybija się w tej dystopii. Kocham dystopie, ale te trzymające się jako tako realiów. Czy polecam książkę Alderman? I tak, i nie. Zdecydowanie zalecam podejść do niej bez oczekiwań, że dostaniecie drugą Margaret Atwood.

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Marginesy

 

NA SKRÓTY

«Siła» Naomi Alderman jest odpowiedź na «Opowieść podręcznej» Margaret Atwood. W świecie wykreowanym przez Brytyjską pisarkę to kobiety dochodzą do głosu i mszczą się na mężczyznach. To dystopia, ale z bardzo silnym wątkiem science-fiction, co nie do końca mi odpowiadało. Widać silną inspirację twórczością Atwood, co ma swoje plusy i minusy. Podoba mi się, że autorka postanowiła nie wykrzywiać obrazu kobiet i nie robić z nich niewiniątek, które zaprowadzą w świecie pokój i miłość. Dobrze wiemy, że potrafimy być zawistne i okrutne. Alderman nie uniknęła błędów, jej powieść zdecydowanie nie jest idealna, ale ciekawie było poznać wizję, w której to kobiety tyranizują mężczyzn.