Z roku na rok jestem coraz bardziej świadomym czytelnikiem. Każda kolejna przeczytana książka utwierdza mnie w przekonaniu, po jakie tytuły powinnam sięgać, jaka tematyka mnie interesuje, jakich autorów lubię, a jakich powinnam unikać. Mimo to i tak zdarza mi się trafiać na niewypały, których czytanie jest udręką. Czy mam prawo publicznie nazwać je gniotami?

Jedno z ulubionych przysłów naszych krajanów to „o gustach się nie dyskutuje”. To, co jednemu się podoba, drugiemu już nie musi i każdy powinien uszanować opinię innych (chyba że komuś brak kultury, wtedy możemy polemizować odnośnie tego szacunku). Może o samych gustach nie powinniśmy dyskutować, ale już o tym, co myślimy na temat danej rzeczy, a w przypadku tego wpisu – książki, jest jak najbardziej wskazane. Uwielbiam omawiać z innymi przeczytane właśnie lektury, dzielić się wrażeniami, wymieniać opinie. Często dzięki temu później inaczej patrzę na pewne elementy, bo rozmówca uświadomił mi coś, co pominęłam, na co nie zwróciłam uwagi itp. Dlatego właśnie założyłam ten blog, dlatego zostałam recenzentką. Moim celem jest nie tylko polecanie lub odradzanie wam przeczytanych przeze mnie książek, ale także wymiana opinii z wami.

Bibliofilem być recenzje książek

Prowadzenie bloga książkowego to misja

Nie da się też ukryć, że prowadzenie bloga książkowego to pewnego rodzaju misja. Czytając w hurtowych ilościach, naszym zadaniem jest nakierowywanie czytelników, doradzanie im. W jakimś tam stopniu i my kształtujemy wasz gust, bo powiedzmy, że znamy się na tej literaturze i możemy nakierować was na to, co warto czytać. Czy mamy więc prawo bez skrupułów, publicznie nazwać coś gniotem? Napisać lub powiedzieć, że książka jest beznadziejna? Chodzi mi o używanie właśnie takich mało wysublimowanych przymiotników. Ja uważam, że absolutnie nie mamy prawa tego robić, nawet jeśli książka rzeczywiście jest w naszym mniemaniu koszmarna.

Nudna klasyka, ale czy beznadziejna?

Żebyście dobrze mnie zrozumieli – nie chodzi mi o wychwalanie czegoś tylko dlatego, że nie wypada mówić źle. Nie. Jak najbardziej wypada, a nawet jest to konieczne, kiedy książka jest zwyczajnie słaba. Ale jako blogerzy, recenzenci, powinniśmy swoje publiczne opinie wyrażać w sposób wyważony, a krytyka powinna być konstruktywna. I tutaj chciałabym wrócić do tematu gustu. Wiele jest powieści, które część czytelników zachwyciły, ale znajdą się też tacy, którzy przy ich lekturze przechodzili katusze. Weźmy moich ukochanych «Mistrza i Małgorzatę», których kocham m.in. za humor i absurdy. Spotkałam się jednak z wieloma opiniami, że to książka nudna, że brak jej polotu itp. Czy w takim razie można nazwać ją publicznie gniotem, kiedy jest klasykiem literatury rosyjskiej?

Bibliofilem być recenzje książek

Prywatne rozmowy a opinia wyrażona publicznie

Na rynku wydawniczym nie brakuje tytułów, które według mnie nie powinny w ogóle zostać wydane. Mamy pisarzy, którzy (według mnie) nie powinni nosić tego miana. I chociaż w prywatnych rozmowach nie próbowałabym przebierać w słowach, tak publicznie, na blogu, Instagramie czy Facebooku nie wyobrażam sobie nazwać złej książki gniotem. Nawet jeśli jest bardzo zła, znajdą się czytelnicy, którzy będą ją zachwalali, bo w ich gust najwyraźniej wpasowała się idealnie. Nazywając ją gniotem, przy okazji obrażam tych, którym się podobała. Jak najbardziej mogę ją skrytykować od A do Z, a nawet powinnam, aby być szczera sama ze sobą, ale i z wami. Ale! Jako bloger powinnam zrobić to w sposób konstruktywny, szanując czytelników, którzy mają inne zdanie na temat omawianej pozycji.

Jestem bardzo ciekawa, jakie wy macie zdanie w tym temacie. Czy boli was, kiedy ktoś nazywa gniotem tytuł, który wam się podobał? I co myślicie o roli blogera, czy ma prawo publicznie nazwać książkę beznadziejną? Koniecznie dajcie znać w komentarzach. Bibliofilem być recenzje książek