Lubię sagi rodzinne, lubię czytać historie kolejnych pokoleń i to, jak losy tych wcześniejszych wpływają na życie następnych. A co, jeśli bohaterkami są same kobiety? Prababka, babka, matka i córka? Jestem jak najbardziej za.

Nowa powieść Ałbeny Grabowskiej to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej pisarki. Słyszałam o jej «Stuleciu winnych», kusiły mnie «Kości proroka», ale dopiero «Matki i córki» ostatecznie przekonały mnie, aby dać szansę autorce. Nie wiem, jak wypadają poprzednie książki Grabowskiej, ale ja zdecydowanie nie żałuję, że zaczęłam właśnie od jej najnowszego dzieła.

Syberia, obóz koncentracyjny, komunizm i rozdrapywanie ran

Maria wyjechała za mężem na Syberię, Sabina trafiła do obozu koncentracyjnego Ravensbruck, Magdalena samotnie wychowywała córkę w PRL-u, zaś Lila zmaga się z niewiedzą o swoich korzeniach. Cztery kobiety, cztery różne pokolenia i różne dzieje w historii: końcówka zaborów, II wojna światowa, PRL, czasy współczesne. To dla mnie najmocniejszy atut tej powieści. Dramaty kobiet rozgrywają się w różnych epokach, łącząc się pośrednio (a może bezpośrednio) z dramatami historii naszego kraju. Te dzieje to właściwie tylko tło dla historii Marii, Sabiny, Magdaleny i Lili, ale ja odbieram je jako niezwykle istotne. Czym jest w dzisiejszych czasach Syberia, obóz koncentracyjny, komunizm? Wspomnieniem zaledwie, ciężkim, ale już tylko wspomnieniem. Grabowska wraca do tych wspomnień i niejako rozdrapuje rany, robiąc to niezwykle udanie.

Matki i córki - Ałbena Grabowska

Matki, żony i kochanki?

Podoba mi się ogromnie, że głównymi bohaterkami powieści, jak już sam tytuł wskazuje, są kobiety. Mężczyźni są tu postaciami drugoplanowymi i… czy będzie spoilerem, jeśli napiszę, że przyczyną dramatów w życiorysach Marii, Sabiny, Magdaleny i Lily? Wszystko zaczyna się od momentu, gdy najmłodsza z bohaterek pragnie poznać swoje korzenie. Kim był jej ojciec, dziadek i pradziadek? Co przeżyły prababcia, babcia i matka? Jak poznały swoich mężów? Czemu nie chcą rozmawiać o przeszłości i ledwo okazują sobie jakiekolwiek uczucia? Stopniowo, każda z kobiet odkrywa przed nami kolejne fragmenty swojej historii, swojego dramatu. A także swojego macierzyństwa.

Poczekajcie na bombę na końcu

«Matki i córki» to powieść, która zaskoczyła mnie swoim stylem. Z jednej strony napisana jest delikatnym językiem, sprawiającym wrażenie, że autorka to spokojna, nieśmiała, może nawet wstydliwa kobieta, ale później zaczynają pojawiać się słowa, których nie użyjemy w tzw. dobrze wychowanym towarzystwie. Pewnie mało kto odniósł takie wrażenie, ale mnie to zaskoczyło, bardzo pozytywnie. Sama historia czterech kobiet też jest niezwykle ciekawa. To, jak stopniowo odsłaniają przed nami swoje tajemnice dając do zrozumienia, że i tak zostawiły bombę na sam koniec, potęguje wzrost napięcia i niecierpliwe oczekiwanie, jak to wszystko się skończy. A kończy się rozdziawieniem buzi z wrażenia.

Matki i córki - Ałbena Grabowska

Podsumowanie

«Matki i córki» okazały się być idealnym pierwszym spotkaniem z twórczością Ałbeny Grabowskiej. Historia czterech kobiet bardzo przypadła mi do gustu, ma wszystko to, co powinna mieć dobra powieść. Zdaje się, że nie mam do niej żadnych uwag! Pozostaje mi więc ją wam gorąco polecić, zwłaszcza jeśli lubicie sagi rodzinne i historie, w których to kobiety grają pierwsze skrzypce.

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Marginesy