in Books, Literatura piękna

„Człowiek, który widział więcej” – Eric-Emmanuel Schmitt

at
czlowiek-ktory-widzial-wiecej-eric-emmanuel-schmitt

Eric-Emmanuel Schmitt jest znany z tego, że upodobał sobie krótką formę i coraz rzadziej bierze się za grubsze powieści. Na szczęście «Człowiek, który widział więcej» należy do tej drugiej kategorii. A autor znów czaruje nas każdym słowem.

Augustin jest przypadkowym świadkiem i prawie ofiarą zamachu terrorystycznego. Kiedy składa zeznania ze zdarzenia, opowiada, iż zamachowcowi towarzyszył ktoś jeszcze – jego ojciec. Okazuje się jednak, że mężczyzna nie żyje od wielu lat. Augustin ma dar, o którym nie lubi opowiadać innym. Widzi ludzi, którzy umarli. Postanawia jednak zaufać dwóm osobom, co doprowadzi do spotkania z Bogiem. Czy to właśnie Bóg winny jest całemu złu tego świata?

Uwielbiam książki Schmitta, ale po ostatniej, «Nocy ognia», bałam się nieco sięgnąć po kolejną. Tamta krótka opowieść była bardzo osobista, ale i mocno filozoficzna, a filozofii w czystej postaci mocno nie trawię; nie rozumiem jej i niesamowicie mnie nudzi. Kiedy więc zaczynałam czytać «Człowieka, który widział więcej», z jednej strony byłam podekscytowana, z drugiej zaś podchodziłam do niej z pewnym dystansem. Wątek główny związany jest z Bogiem i obawiałam się, że autor znów zanudzi mnie filozoficznymi rozważaniami. Na szczęście moje obawy były płonne.

W nowej powieści francuskiego pisarza sporo jest nawiązań do «Nocy ognia», w której opisał swoją wyprawę przez Saharę i odkrycie Boga. Teraz ten temat w pewien sposób kontynuuje: jaką jedną z postaci w książce dodał samego siebie, Erica-Emmanuela Schmitta, który w rozmowach z Augustinem, fikcyjnym bohaterem, przedstawia swoje spojrzenie na religię. Ciekawe jest też, jak ukazał samego Boga i jego poglądy na temat Judaizmu, Chrześcijaństwa i Islamu. Muszę przyznać, że spostrzeżenia Schmitta są bardzo interesujące i dają do myślenia.

«Człowiek, który widział więcej» to kolejna mocno filozoficzna powieść, ale tym razem na szczęście ta filozofia jest lekkostrawna. Autor ubrał temat w taki sposób, że książkę czyta się z przyjemnością (czego nie mogę powiedzieć o lekturze «Nocy ognia»). Sama fabuła jest nie tylko bardzo ciekawa, ale również na czasie, patrząc na to, co dzieje się obecnie na świecie. Jedyne zastrzeżenie, jakie mam do tej powieści, to umieszczenie w niej przez autora samego siebie. Rozumiem, że ten zabieg był potrzebny, ale… zalatuje mi to trochę narcyzmem.

Na koniec chciałabym wspomnieć jeszcze o tłumaczu. Łukasz Müller robi fantastyczną robotę, jeśli chodzi o przekład książek Schmitta i zdecydowanie należą mu się słowa uznania.

 

Podsumowując: «Człowiek, który widział więcej» to powieść zdecydowanie warta uwagi. Pisarz w ciekawy sposób porusza temat religii, wiary w Boga i terroryzmu. Myślę, że to dobra książka na pierwsze spotkanie ze Schmittem, jeśli jeszcze nic nie czytaliście tego pisarza.

 

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

 

NA SKRÓTY

«Człowiek, który widział więcej» to kolejna filozoficzna powieść Erica-Emmanuela Schmitta, na szczęście tym razem filozofia ta jest lekkostrawna. Autor porusza temat Boga i religii za podstawę biorąc bardzo aktualny problem – terroryzm. Jedną z postaci w książce jest sam pisarz, dzięki czemu możemy lepiej poznać jego poglądy. Lubię, gdy Schmitt tworzy nieco grubsze książki (znany jest z umiłowania do krótkiej formy), a «Człowiek, który widział więcej» zdecydowanie spełnia moje oczekiwania, zarówno pod względem objętości jak i treści.

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Czytałam tylko jedną książkę autora i koniecznie muszę to zmienić 🙂