Instagram, a dokładniej jego bookstagramowa część, stał się moją drugą rodziną. Na początku byłam niesamowicie uzależniona od tej aplikacji, dodawania własnych zdjęć, reakcji obserwatorów na nie, ale także od przeglądania zdjęć kont obserwowanych przeze mnie.

Uwielbiam rozmawiać z moimi obserwatorami, uwielbiam dzielić się z wami wrażeniami po lekturze danej książkI, ale także tym, co u mnie słychać. Na szczęście nie spotkałam się jeszcze z hejtem, wręcz przeciwnie. Czuję niesamowite wsparcie z waszej strony, dajecie mi mnóstwo energii do działania, kiedy to, co robię, okazuje się was ciekawić i chcecie więcej. W tym roku, za sprawą pracy, nieco się zdystansowałam. Nadal jestem uzależniona, ale już nie tak, że muszę zaglądać w telefon co 5-10 minut. I muszę przyznać, że całkiem mi z tym dobrze.

Bibliofilem być recenzje książek

Za co kocham Instagram? Za ludzi, których tam poznałam. Większość znajomości pozostała internetowa, ale opowiadając o tej mojej bookstagramowej społeczności rodzinie czy realnym znajomym, zawsze nazywam was internetowymi koleżankami (kolegów akurat na IG nie mam). Ja również cieszę się z waszych sukcesów i przeżywam z wami wasze problemy. I w sumie mogłoby być idealnie, ale przecież ideałów nie ma, prawda?

Są rzeczy, którymi jeszcze kiedyś sama się przejmowałam, ale dojrzałam do tego, aby się od nich zdystansować. Hej! To tylko aplikacja! Jedna z wielu, a moda na nią kiedyś w końcu przeminie. Kilka lat temu nie wyobrażałam sobie życia bez mini bloga na pingerze, ale przyszedł czas, że platforma przestała się rozwijać, więc większość użytkowników z niej uciekła, w tym i ja. Z Instagramem może być dokładnie tak samo. Jednak wokół niektórych zachowań i działań czasem nie da się przejść obojętnie.

Od razu uprzedzam: ten wpis nie jest skierowany przeciwko konkretnym osobom. Nie atakuję nikogo. Chcę po prostu zwrócić uwagę na pewne rzeczy, które po prostu MI nie pasują.

Bibliofilem być recenzje książek

1. Polecanie na InstaStory dziesiątek kont co drugi dzień

Zaczęło się niewinnie, od Follow Friday, a później przeszło w zmasowany atak. Nie wiem, czy S4S jest wciąż popularne, bo albo przestałam obserwować konta, które nagminnie się w ten sposób bawiły, albo wyłączyłam ich relację. Zdarza mi się uważnie przeglądać czyjeś polecenia właśnie w ramach Follow Friday, kiedy tych polecajek jest nie więcej niż 5 i szukam nowych, świeżych kont. Ale zmasowanym atakom mówię stanowczo nie.

2. Żale z powodu małej liczny serduszek pod zdjęciami spowodowanej algorytmami Instagrama

Ja wiem, że odkąd Instagram działa pod skrzydłami Facebooka, to już nie ta sama aplikacja. Algorytmy to zmora większości kont firmowych i mnie także one irytują. Nie mam jednak na to żadnego wpływu i nie zamierzam wszystkim wokół płakać, jaki to Instagram jest niesprawiedliwy i apelować „serduszkujcie, bo inaczej nie będziecie widzieć moich zdjęć!” co drugi dzień. Przypominam. To tylko aplikacja. Jeśli komuś będzie naprawdę zależało na zobaczeniu waszych zdjęć, to je zobaczy. Jasne, przypominajcie na Story, że wrzuciliście coś nowego. Sama tak robię od czasu do czasu. Ale nie płaczcie ciągle, jakie te algorytmy są strasznie, bo wasz lament nic nie da.

Bibliofilem być recenzje książek

3. Śledzenie, kto i kiedy nas odobserwował, a później wylewanie żali na swoim InstaStory

Obserwując różne konta, komentując czyjeś zdjęcia, siłą rzeczy nawiązujesz z danymi osobami jakieś mniej lub bardziej bliskie relacje. Przychodzi jednak czas, że nieco się one oziębiają, zdjęcia danej osoby też już nie interesują cię tak, jak kiedyś, i właściwie są taką zapchajdziurą. Co zrobić? Odobserwować czy zostawić i bezmyślnie dawać kolejne serduszka, chociaż nawet dobrze się nie przypatrzyłeś, co na tym zdjęciu jest? Długi czas miałam z tym problem. A już zwłaszcza wtedy, gdy widziałam, że ktoś na InstaStory skarżył się, że jakaś bookstagramerka go odobserwowała, chociaż obserwują się wzajemnie prawie od początku działalności na IG. Kochani, po co ten przymus? Jeśli przestałam obserwować twoje konto, nie odbieraj tego personalnie. To wcale nie znaczy, że cię nie lubię. Po prostu twoje zdjęcia już mnie nie interesują i chcę zrobić miejsce na nowe konta.

Żeby nie było: sama miałam dwie sytuacje, kiedy zauważyłam, że lubiane przeze mnie dziewczyny przestały mnie obserwować na Instagramie. Z jedną dosyć często rozmawiam, mamy dobre relacje koleżeńskie, więc było mi niesamowicie przykro, że dała mi unfollow. Nie uniosłam się jednak dumą i nie odwdzięczyłam się tym samym. Cały czas obserwuję ich konta, lubię zapoznawać się z ich opiniami. Widocznie to, co pokazuję ja, przestało je interesować.

4. Reklama, reklama, reklama

To ostatnio największa bolączka na całym Instagramie. Lokowanie produktów jest wszędzie, a u niektórych na co drugim zdjęciu. Na bookstagramie sami aniołkami nie jesteśmy, bo większe konta pokazują w większości te książki, które otrzymaliśmy od wydawnictw. Kiedy jednak widzę u kogoś jednego dnia buty, drugiego zegarek, trzeciego rewelacyjny krem na zmarszczki, a czwartego jakąś super sukienkę, i do tego do każdego produktu podany jest kod rabatowy, to mnie odstrasza, a nie zachęca do sięgnięcia po te wszystkie rzeczy. Wiem, że można się tym zachłysnąć, ale jeśli w końcu się nie opamiętacie, ludzie zaczną od was uciekać. Nie na tym polega tworzenie społeczności, aby polecać wszystko, co proponują nam firmy/agencje.

Królowa cukru - Natalie Baszile

5. Gównoburze

Co jakiś czas wypływa na wierzch kolejna aferka. Lubimy być mądrzy i mieć swoje zdanie w każdej sprawie. Nie musimy jednak za każdym razem głośno go wypowiadać i kłócić się z innymi, serio. Jeszcze nie brałam udziału w żadnej gównoburzy, bo swoje zdanie albo zostawiam dla siebie, albo omawiam z jedną, zaufaną osobą. Szkoda mi czasu na sianie fermentu i nie lubię sprawiać ludziom przykrości. Nie podsycajcie ognia, po co? Czy Instagram nie może być przyjaznym miejscem, gdzie łączą nas wspólne zainteresowania, zamiast grupowe hejtowanie drugiej osoby?

Pewnie zalazłoby się jeszcze kilka rzeczy, ale tych 5 punktów to taka złota piątka, która najbardziej mi doskwiera i najmocniej odbiera przyjemność z przebywania w instagramowej społeczności. Jestem ciekawa, jakie wy macie zdanie na ten temat. Może dopisalibyście do mojej listy coś jeszcze?